<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543</id><updated>2012-02-03T18:01:19.465+01:00</updated><category term='zupy'/><category term='inne'/><category term='retro'/><category term='tarty'/><category term='sezonowo'/><category term='ryżowo'/><category term='naleśnikowanie'/><category term='kuchnia  bajkowo-literacka'/><category term='kuchnia żydowska'/><category term='przetwory'/><category term='wyśnione'/><category term='alkohole'/><category term='obiadowo'/><category term='warsztaty kulinarne'/><category term='placuszki'/><category term='makaronowo'/><category term='podwieczorek'/><category term='drożdże w akcji'/><category term='ryba wpływa na wszystko'/><category term='muffinki'/><category term='ciasteczkowo'/><category term='Czekoladowa pokusa'/><category term='sponsoring'/><category term='racuszki'/><category term='koktajle'/><category term='desery'/><category term='śniadanie'/><category term='banan'/><category term='napoje'/><title type='text'>przypraw mnie</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>188</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4298604712804478706</id><published>2012-01-28T21:53:00.004+01:00</published><updated>2012-01-28T22:26:22.908+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>O Knorrze słów kilka czyli żegnam Państwa ozięble</title><content type='html'>Witam Was serdecznie i ciepło, &lt;br /&gt;Przy niedzieli postanawiam z Wami opisać pewien fakt z mojej współpracy z marką Knorra. Powiedzmy, że jest to dla mnie forma oczyszczenia i wyjaśnienia wszystkiego co związane z tymże. &lt;br /&gt;Jak już wiadomo dostawałam produkty Knorra drogą kurierską , które miałam wykorzystywać do swoich przepisów. Owszem przyznaję się miano mi płacić za owy proceder. Żadne kokosy, ale jak na studencką kieszeń to znośnie. Smaczku sprawie dodaje fakt, że wcześniej chciano bym robiła to za darmo, a współpraca z nimi to powinna być samą w sobie nobilitacją. O tempora o mores!&lt;br /&gt;Przyszła paczka ( do dziś większość z niej leży u mnie w kuchni) a tam rosołki w kostce, bulionetki, fixy, mixy i teges śmegesy. Trudno pomyślałam :”powiedziałam Anno A zatem i B trzeba powiedzieć”.  Próbowałam , ale co zrobić, że pomidorowa na kostce i na bulionetkach nie była mi w stanie przejść przez usta.  Była dla mnie absolutnie nie jadalna. Aż przyszedł czas , że zaczęła żyć własnym życiem przyozdobiona  w piękną zieleń.  Z sosem było podobnie choć on stanowił kazus wręcz przeciwny. Stał w lodówce ponad tydzień / może dwa otwarty i nawet nie drgnął. &lt;br /&gt;Trudno...pomyślałam kończę ten cyrk. I wracam do swoich ideałów.&lt;br /&gt;A w środę pan  account executive* (O Jeżu ! Z racji dobrego wychowania nie podam jego imienia i nazwiska. Przynajmniej ja w tej współpracy chcę zachować resztki kultury) napisał mi mejla z  prośbą o przesłanie listy z produktami Knorra i rachunek za poprzednie. Ja odpisałam , że zrobiłam 2, na to on się zapytał czy do końca miesiąca nie dałabym rady jeszcze trochę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja odpisałam , cytuję : &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Witaj, &lt;br /&gt;Pewnie dałabym radę , ale produkty Knorra nie są szalenie wyzwalające kreatywność. Powtarzam raz jeszcze nie mam podpisanej umowy. Umowa podpisana jest wtedy, gdy obie strony złożą odręczny podpis składając zgodne oświadczenia woli. Zatem na ten czas nasza umowa podlega zawieszeniu. Ani ja, ani Wy (czyt. Knorr nic nie podpisywaliśmy) więc nie jesteśmy związani.&lt;br /&gt;Równie dobrze mogę zrezygnować ze współpracy  i żadna ze stron nie ucierpi. &lt;br /&gt;Po moich ostatnich doświadczeniach z produktami Knorra utwierdziłam się w przekonaniu, że nie spełniają oczekiwań osoby, która chce zajmować się kulinariami "na poważnie." &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na to pan account executive odpisał krótkie : &lt;br /&gt; „FYI”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak nasze dialogowanie się urwało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż dodam , że oznacza to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;FOR YOU INFORMATION&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;FUCK YOU IDIOT.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Żadne z tych wytłumaczeń nie świadczy o elokwencji przedstawiciela Knorra. Co do pierwszego znaczenia można się zastanawiać co do informacji. Jednak skłaniam się do opcji drugiej. Pan account executive nie potrafi chyba nawet napisać po polsku zdań wielokrotnie złożonych. I do tego , aby były  w miarę grzeczne.&lt;br /&gt;Powiem tylko tyle: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;żegnam ich grzecznie aczkolwiek ozięble.&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Mogę być „Idiotką”, ale wierną sobie chcącą się rozwijać i nie kłamać, że jest coś dobre, zdrowe i pyszne. Chcę szczerze pamiętać i propagować zdrowe, smaczne jedzenie.  Gdzie liczy się smak, PRAWDZIWE (sic!) przyprawy i wygląd. Nie na darmo mój blog nazywa się tak a nie inaczej. Po prostu wracam do siebie samej i do wierności samej sobie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*swoją drogą nawet stanowisko pracy musi być szumne i napuszone do granic przyzwoitości&lt;br /&gt;Pozdrawiam &lt;br /&gt;Ania&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4298604712804478706?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4298604712804478706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/o-knorrze-sow-kilka-czyli-zegnam.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4298604712804478706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4298604712804478706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/o-knorrze-sow-kilka-czyli-zegnam.html' title='O Knorrze słów kilka czyli żegnam Państwa ozięble'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7836387005417282018</id><published>2012-01-24T16:00:00.000+01:00</published><updated>2012-01-24T16:00:05.932+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Crème brûlée</title><content type='html'>Był 7 marca 2001. Ja będąca młodą nastolatką. Poszłam na film. Prezent z okazji Dnia Kobiet. Z zielonego  plakatu zerkała dziewczyna w charakterystycznej fryzurze na pazia , w czerwonej bluzce  i z  pięknymi hipnotyzującymi sarnimi oczami. Może już się domyślacie, że  chodzi mnie o „Amelię”.* Film, który mnie poruszył, rozbawił, a filmowe sceny są w moim osobistym  albumie wspomnień. To jest typ wrażliwości, który lubię. I ta muzyka. Doskonała nie tylko do gotowania. ;)&lt;br /&gt;I tak jak Amelia uwielbiam przebijać łyżeczką  skarmelizowaną skorupkę creme brulee.&lt;br /&gt;Polecam Wam!&lt;br /&gt;*W kinie byłam 3 razy. Ilość  oglądania jej w tv, na dvd  nie zliczę. Może z 15 razy...&lt;br /&gt;A przepis z książki „Kulinarne podróże po Europie. Najciekawsze przepisy z 6 krajów.” Ulla &amp; Hans -Ove Ohlsson (str. 37)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://img853.imageshack.us/img853/9672/42923302.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img853.imageshack.us/img853/9672/42923302.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Creme brulee nie należy do dań dietetycznych, ale czasem trudno oprzeć się takiemu deserowi. W Normandii podawano nam go z dodatkiem calvadosu. [...]&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja calvados odpuściłam sobie i Wam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;4 porcje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6 żółtek &lt;br /&gt;200 g cukru pudru&lt;br /&gt;1 laska wanilii ( użyłam cukru z prawdziwą wanilią i mniejszej ilości cukru )&lt;br /&gt;100 ml mleka&lt;br /&gt;400 ml śmietany kremówki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posypanie:&lt;br /&gt;cukier brązowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.Ubij żółtka z cukrem&lt;br /&gt;2.Rozkrój laskę wanilii wzdłuż i wydrap nasiona. Wlej mleko i śmietanę do rondla, dodaj nasiona wanilii i zagotuj. &lt;br /&gt;3.Zdejmij rondel z ognia i powoli, ostrożnie mieszając, dodaj do mleka i śmietany pianę  ubitą z żółtek i cukru. &lt;br /&gt;4.Wlej krem do małych żaroodpornych foremek i wstaw do większego naczynia z wodą na dnie, a potem do piekarnika. Zapiekaj w temp. 150 st. C ok. 40 minut, aż krem stężeje. (Czas pieczenia może być nieco krótszy lub dłuższy w zależności od tego, jak dużych naczyń użyjesz).&lt;br /&gt;5.Po upieczeniu odstaw krem w foremkach, żeby wystygł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż przed podaniem posyp krem brązowym cukrem ( biały kryształ też się nada – przyp. A) i skarmelizuj go palnikiem gazowym. Jeśli nie masz palnika, możesz wstawić foremki z kremem pod grill w piekarniku.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7836387005417282018?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7836387005417282018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/creme-brulee.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7836387005417282018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7836387005417282018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/creme-brulee.html' title='Crème brûlée'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-2370024478209691254</id><published>2012-01-21T17:36:00.006+01:00</published><updated>2012-01-21T18:01:01.647+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><title type='text'>Rozmarynowo...</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-S_f2E2t8uQo/Txrr9YTrZuI/AAAAAAAAAbM/6Hque-Jct8I/s1600/e.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-S_f2E2t8uQo/Txrr9YTrZuI/AAAAAAAAAbM/6Hque-Jct8I/s320/e.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700127718120318690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Niby nic , a jednak coś.Po raz pierwszy dodałam do herbaty świeży rozmaryn. Poza tym reszta to standard. Świeży imbir, cytryna, miód i czarna herbata. Wiem, że to niezdrowe połączenie.(Szczególnie herbata i cytryna, ale to Tradycja).Następnym razem ususzę odrobinę i dodam do moich mieszanek herbacianych.&lt;br /&gt;Pozdrawiam &lt;br /&gt;Anuszka&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-2370024478209691254?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/2370024478209691254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/rozmarynowo.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2370024478209691254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2370024478209691254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/rozmarynowo.html' title='Rozmarynowo...'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-S_f2E2t8uQo/Txrr9YTrZuI/AAAAAAAAAbM/6Hque-Jct8I/s72-c/e.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-607780361356696356</id><published>2012-01-20T16:36:00.003+01:00</published><updated>2012-01-20T16:53:19.211+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Rozmaryn. Cytryna. Miód.</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Co powstanie z takiego połączenia? Zainteresowanych zapraszam niebawem. Tymczasem zmykam do kuchennych czeluści, aby zrobić moje ulubione "comfort food"*. &lt;br /&gt;Radośnienia życzę i trzymajcie się w pokoju&lt;br /&gt;A.&lt;br /&gt;*(Oj, przydalby się polski odpowiednik tegoż słowa.)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://img88.imageshack.us/img88/3673/84002987.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img88.imageshack.us/img88/3673/84002987.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-607780361356696356?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/607780361356696356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/rozmaryn-cytryna-miod.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/607780361356696356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/607780361356696356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/rozmaryn-cytryna-miod.html' title='Rozmaryn. Cytryna. Miód.'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1583406117145700703</id><published>2012-01-15T14:51:00.002+01:00</published><updated>2012-01-15T14:58:58.428+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdże w akcji'/><title type='text'>Kojący zapach cynamonu</title><content type='html'>Ubieram czerwone spodnie, aby jeszcze bardziej zamanifestować moje „Jestem”. Pragnę porzucić czerń, ale wciąż do niej wracam. &lt;br /&gt;Wdycham śnieżne powietrze tak mocno, że czuję je w płucach. Nasłuchuję niepokojących  zdarzeń, które dzieją się  w kraju. Zastanawiam się czy świat kiedykolwiek będzie Spokojny. &lt;br /&gt;Uzależniam się od The Best Pessimist. Moje zimowe odkrycie. Muzyka, która jest lustrem mojej duszy. &lt;br /&gt;Spotykam się z ludźmi. Z ludźmi dzięki, którym wydaję się potrzebna. („Aniu, zapraszam Ciebie i Twój toster na imprezę.”)&lt;br /&gt;W głowie mam tysiące myśli, które wypływają przez mokre oczy. Czas zmian. Czas powrotów. Zmagania się z rzeczywistością, która przytłacza z codziennym pragnieniem  uczenia się nadziei. &lt;br /&gt;Wyciszam się. Lubię nasłuchiwać ciszy z Aniołami. Prosić o siłę dla tych, którzy jej potrzebują. A sama wiem , że jedyne co mogę to pomóc modlitwą. Może niedoskonałą, ale nieustającą. &lt;br /&gt;Lubię obecność Człowieka, który chce po prostu ze mną posiedzieć. Milczeniem do mnie mów. (Niestety nie zdarza się to tak często jakbym chciała najbardziej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dla ukojenia raczę się kubkiem gorącego kakao z jeszcze gorącą drożdżówką cynamonową. Zapach cynamonu. Słodki, przenikający, kojarzący się z dzieciństwem. Z babcią i jej racuchami. Z moim Tatą, który na szkolne drugie śniadanie dawał mi cynamonowego ślimaczka. Sam nie piekł, a kupował, ale to był ten smak. Smak, który kojarzy mnie się  z czystą Miłością. Gdy raczę Kogoś cynamonem to znak, że jest dla mnie ważny. „Cynamon i wanilia to smaki mej miłości.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam cynamonowo &lt;br /&gt;Anuszka &lt;br /&gt;&lt;a href="http://img718.imageshack.us/img718/4843/34299405.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img718.imageshack.us/img718/4843/34299405.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Słodkie bułki cynamonowe (inspiracja od &lt;a href="http://www.joythebaker.com/blog/2011/03/cinnamon-sugar-pull-apart-bread/"&gt;Joy the Baker&lt;/a&gt;, z pomocą i cytowaniem &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2011/03/o-kairskich-taksowkarzach-i-buki-z.html"&gt;Liski&lt;/a&gt;)*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto:&lt;br /&gt; 2 i 3/4 szklanki mąki pszennej plus 2 łyżki (używałam szklanki 250 ml)&lt;br /&gt; 1/4 szklanki cukru&lt;br /&gt; 2,5 łyżeczki drożdży suszonych instant ( użyłam ok 20 g świeżych – przyp. Anuszka)&lt;br /&gt; 1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt; 50 g masła&lt;br /&gt; 1/3 szkl mleka&lt;br /&gt; 1/4 szklanki wody&lt;br /&gt; 2 duże jajka&lt;br /&gt; 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (użyłam cukru z prawdziwą wanilią – przyp. A.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warstwa cynamonowa:&lt;br /&gt; 1 szklanka cukru (użyłam trzcinowego, przyp. L)&lt;br /&gt; 2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt; 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej&lt;br /&gt; 50 g masła, stopionego i ostudzonego do temp. Pokojowej (zastąpiłam olejem – przyp. A)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; W dużej misce wymieszać 2 szklanki mąki, cukier, drożdże i sól. Odstawić.&lt;br /&gt; Jajka ubić trzepaczką, odstawić.&lt;br /&gt; W małym rondelku, roztopić masło, dodać mleko. Zdjąć z ognia, dodać wanilię i wodę. Lekko przestudzić.&lt;br /&gt; Mleko wlać do suchych składników i wymieszać łyżką. Dodać jajka i dokładnie połączyć z masą.&lt;br /&gt; Dodać resztę mąki. zagnieść ciasto - będzie lekko klejące.&lt;br /&gt; Ciasto przełożyć do lekko naoliwionej miski i odstawić do wyrastania na ok. 30-60 minut. Wyraźnie zwiększy swoją objętość.&lt;br /&gt; Po tym czasie lekko je nacisnąć, przełożyć na blat, w razie potrzeby podsypując 2 łyżkami mąki. Rozwałkować na prostokąt o długości keksówki, w której będziemy piec bułeczki (ja użyłam 30 cm, L)&lt;br /&gt; i szerokości ok. 50 cm.&lt;br /&gt; Posmarować masłem, posypać cukrem z cynamonem.&lt;br /&gt; Pokroić ciasto na 6 płatów.&lt;br /&gt; Delikatnie układać jeden płat na drugim, następnie pokroić je na 6-8 równych części (zachęcam do zobaczenia tego na zdjęciach Joy). I każdą z części ułożyć w keksówce układając je ciasno obok siebie.&lt;br /&gt; Przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania (Joy proponuje 30-45 min, u mnie rosły 1,5 h).&lt;br /&gt; Piekarnik nagrzać do 170 st C.&lt;br /&gt; Wstawić keksówkę, piec ok. 30-35 minut (piekłam 50 min, L).&lt;br /&gt; Podawać lekko przestudzone, ze szklanką mleka.&lt;br /&gt; Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* nie dość , że są śliczne to są na prawdę przepyszne...:) i uzależniające. &lt;br /&gt;P.S: Z wierzchu lekko się przepiekło, ale nie spaliło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1583406117145700703?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1583406117145700703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/kojacy-zapach-cynamonu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1583406117145700703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1583406117145700703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/kojacy-zapach-cynamonu.html' title='Kojący zapach cynamonu'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6842017254916239877</id><published>2012-01-09T18:45:00.002+01:00</published><updated>2012-01-09T18:53:04.051+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>Taka inna, ale modra...</title><content type='html'>Witajcie, &lt;br /&gt;może nie jest to ściśle modra kapusta rodem ze Śląska, a wariacja na temat. Niesamowite połączenie smaków.Pierwszy raz robiłam modrą kapustę w zeszłym roku na Wielki Czwartek. I ponowiłam próbę, w zmienionej formie. Przepis zrobiłam intuicyjnie, po fakcie napotykając się na przepis w grudniowej "Kuchni". I po sprawdzeniu stwierdzam, że bez majonezu jest lepsze. Ale to wedle mnie , a to jak wiadomo kwestia smaku.&lt;br /&gt;Cóż...przepis jest gdyż obiecałam paru osobom, że się na blogu pojawi. &lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie &lt;br /&gt;Anuszka&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-C6DRi1D4L6M/Twsm85yZEwI/AAAAAAAAAa8/_3qC5xr2yWo/s1600/a.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 301px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-C6DRi1D4L6M/Twsm85yZEwI/AAAAAAAAAa8/_3qC5xr2yWo/s400/a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695688981486310146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;cytując za grudniowym numerem "Kuchnii":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czerwona kapusta z sułtankami, miodem i octem balsamicznym&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 średnia główka czerwonej kapusty, &lt;br /&gt;100 ml octu balsamicznego&lt;br /&gt;200 g sułtanek&lt;br /&gt;200 g dobrego majonezu ( dla mnie lepsze bez - przy.A)&lt;br /&gt;100 g miodu wielokwiatowego,&lt;br /&gt;sól ,pieprz do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kapustę szatkujemy i wrzucamy do gotującej się wody na 1o minut. Odcedzamy i studzimy, skrapiamy octem i dodajemy sułtanki. Majonez łączymy z miodem. Dokładnie mieszamy z kapustą. Doprawiamy solą i pieprzem, podajemy na zimno lub na ciepło - jako dodatek do mięs albo jako samodzielną przekąskę.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P:S: Dla mnie to wciąż jest jak magia przepełniona zachwytem gdy widzę jak czerwona kapusta zmienia barwę po dodaniu octu. (Chociaż wiem, że to pewnie czysta chemia...:))&lt;br /&gt;P.S 2: Swoją drogą zagadkowe jest dlaczego czerwona kapusta jest tak na prawdę fioletowa, a sok z niej jest niebieski. Taka natura...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6842017254916239877?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6842017254916239877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/taka-inna-ale-modra.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6842017254916239877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6842017254916239877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/taka-inna-ale-modra.html' title='Taka inna, ale modra...'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-C6DRi1D4L6M/Twsm85yZEwI/AAAAAAAAAa8/_3qC5xr2yWo/s72-c/a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6406207017900312258</id><published>2012-01-06T11:36:00.005+01:00</published><updated>2012-01-06T12:36:19.309+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdże w akcji'/><title type='text'>Focaccia z rozmarynem, suszonymi pomidorami i czarnymi oliwkami</title><content type='html'>Dżem dobry,&lt;br /&gt;Focaccia. Drożdżowy placek z dodatkami. Bez sosu. Rodem ze słonecznej Toskanii. Pachnący rozmarynem. Posiadający obezwładniającą intensywność suszonych pomidorów i oleistą słoność czarnych oliwek. Wydaję mnie się, że będąc kilka lat temu we Włoszech jadłam takie danie. Niestety pamięć zawodzi. Wiele smakowitości pamiętam doskonale, ale tych nie jestem pewna. Można ją upiec z mąki z pszenicy durum , aby była oryginalniejsza.&lt;br /&gt;Przepis zaczerpnięty z „Kulinarne podróże po Europie. Najciekawsze przepisy z 6 krajów.” Ulli i Hansa – Ove Ohlsson. Prezent, który otrzymałam od J. Z obietnicą, że na pewno przygotuję coś  z tej książki. I tak też zrobiłam. Focaccia mnie od razu skusiła. Jest w tym jakaś śródziemnomorska  tajemnica, jak to się stało, że Italia opanowała kulinarne umysły. &lt;br /&gt;A samą książkę polecam. Ciekawe przepisy, pięknie wydana z równie pięknymi zdjęcia. A dla mnie jeszcze wartość z kategorii „od serca”. &lt;br /&gt;W przepisie na ciasto zmieniłam proporcje oraz świeże drożdże na suszone.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Nq4uZnYNxFw/TwbcQ5IH9II/AAAAAAAAAaw/lu5zFu3Tff0/s1600/b.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Nq4uZnYNxFw/TwbcQ5IH9II/AAAAAAAAAaw/lu5zFu3Tff0/s400/b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694480961627485314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Focaccia z oliwkami i suszonymi pomidorami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;50 g drożdży (1,5 łyżeczki suszonych drożdży- A.)&lt;br /&gt;700 ml letniej wody (  1 / 2 szklanki )&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;1,5 l mąki pszennej (ja użyłam ok. 300 g)&lt;br /&gt;150 ml oliwy z oliwek&lt;br /&gt;100 ml wydrążonych czarnych oliwek &lt;br /&gt;100 ml suszonych pomidorów w oliwie&lt;br /&gt;1 łyżka stołowa suszonego rozmarynu(użyłam świeżego.)&lt;br /&gt;1 łyżka stołowa soli gruboziarnistej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zmianach: &lt;br /&gt;suszone drożdże wymieszałam  z mąką, dodałam wodę, oliwę, szczyptę soli. (Opcjonalnie można odrobinę cukru, ale nie polecam -  cukier do rośnięcia pobierany jest z mąki) &lt;br /&gt;Zagniatamy zwarte ciasto i odstawiamy na 30 minut do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. &lt;br /&gt;Następnie kroimy oliwki, suszone pomidory, rozmaryn pozbawiamy zdrewniałej części używając tylko listków. &lt;br /&gt;Ciasto przekładamy i rozkładamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy do wyrośnięcia na 15 minut. Następnie smarujemy wierzch odrobiną oliwy, układamy oliwki i pomidory oraz rozmaryn. &lt;br /&gt;Wkładamy do pieca na 15 minut nastawionego na 210 st.C. &lt;br /&gt;Najlepiej smakuje na ciepło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6406207017900312258?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6406207017900312258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/focaccia-z-rozmarynem-suszonymi.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6406207017900312258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6406207017900312258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/focaccia-z-rozmarynem-suszonymi.html' title='Focaccia z rozmarynem, suszonymi pomidorami i czarnymi oliwkami'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Nq4uZnYNxFw/TwbcQ5IH9II/AAAAAAAAAaw/lu5zFu3Tff0/s72-c/b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8773874885389488129</id><published>2012-01-04T12:11:00.005+01:00</published><updated>2012-01-06T01:52:33.086+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Niewiadoma  czyli 3...2...1...start!</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Witajcie!&lt;br /&gt;Początek roku.  Jedna wielka niewiadoma. Jedynie życzenia, które słyszymy chcemy , aby ziściły się z naszymi dążeniami. Myślę nad tym co było dobrego i tego nieplanowanego, co przyprawiło mnie o nie jedna łzę. Dziękuję za ludzi, których mogłam poznać i poznawać. Jednych na chwilę, innych na dłużej, z czekaniem na tych całożyciowych. &lt;br /&gt;Ostatnie dnie roku były piękne. Z nocnymi pogaduchami, tańcami , i grą w Scrabble. Z dyskusją żarliwą, że nie ma słowa „eń”. Wirowaniem w zielonej sukience i poszukiwaniem równie zielonych Bieszczadzkich Aniołów.&lt;br /&gt;Dobrze, że prowadzę to miejsce. Przyprawiam swoje życie o kolory i nieoczekiwane smaki. Dzielę się z ludźmi tym co uwielbiam. (Choć wiele osób zarzuca mi, że ja tylko o jedzeniu. Nawet pisząc bajkę to muszą być smakowite wątki. Czasami mam wrażenie, że to przytyk, ale staram się nie zważać.) Czasami myślę, że to zarzut, ale jak jest Pasja to samo wychodzi. Wiele przychodzi naturalnie. Z nadzieją dalszego rozwoju. I to z nadzieją, że na Dobre. &lt;br /&gt;Wiele produktów sprawdziłam, za niejeden smaczny sen dziękowałam , wiele mogłam się nauczyć ....&lt;br /&gt;Nie wiem co rok przyniesie, ale staram się smakować Życie. I robić to jak najlepiej dla Was.&lt;br /&gt;Nie mam żadnych postanowień. &lt;br /&gt;Czekam...&lt;br /&gt;A Wy czekajcie cierpliwie na kolejne smakowitości. &lt;br /&gt;Pozdrawiam &lt;br /&gt;Ania &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://img39.imageshack.us/img39/7562/podsumowanie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 640px;" src="http://img39.imageshack.us/img39/7562/podsumowanie.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8773874885389488129?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8773874885389488129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/niewiadoma-czyli-321start.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8773874885389488129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8773874885389488129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2012/01/niewiadoma-czyli-321start.html' title='Niewiadoma  czyli 3...2...1...start!'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1957432088647273459</id><published>2011-12-29T08:00:00.009+01:00</published><updated>2012-01-03T11:48:21.828+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>Cebulowa lowa! (wedle Sophie Dahl)</title><content type='html'>Dżem dobry poświątecznie,&lt;br /&gt;Za oknem pogoda jakby pani Wiosna chciała zagościć na dobre. Jest dobrze! Jutro wybywam na 4 - dniowego Sylwestra, aby poczuć ducha Bieszczadzkich Aniołów. Chcę poczuć zimne powietrze spowijające  góry o poranku. Może to dziwne pragnienie, ale czuję, że może być wyzwalające. Oderwać się od tego co w szarej rzeczywistości mierzi najbardziej. Już niedługo kolejny rok zmusi nas do zmiany w kalendarzu. Teoretycznie będziemy mądrzejsi ,a  na pewno starsi o rok. Znowu trzeba będzie stawiać czoło rzeczywistości, ponieważ wiek do czegoś zobowiązuje. &lt;br /&gt;A wczoraj ugotowałam zupę cebulową. Francuską*. Do białego wina niemal idealna.&lt;br /&gt;Sama prosta w swojej doskonałości. U mnie bez sera gruyere. Z dodatkiem tymianku. Zainspirowana ,a w zasadzie wedle przepisu Sophie Dahl. **&lt;br /&gt;Idealna zupa na odświeżenie rosołu, bulionu z dnia poprzedniego. Ja nie posiadając takowego użyłam&lt;br /&gt;2 bulionetek Knorra i 1 kostki drobiowo- wołowej. Było dobre, jednakże wybór pozostawiam Wam.&lt;br /&gt;Pozdrawiam &lt;br /&gt;Anula&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Francuska zupa cebulowa ( 4 porcje, solidne)&lt;br /&gt;3 duże białe cebule&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;trochę oliwy&lt;br /&gt;2 litry ( 8 szklanek) bulionu &lt;br /&gt;1 łyżka dobrego starzonego octu balsamicznego&lt;br /&gt;sól i pieprz&lt;br /&gt;100 g (1 szklanka) tartego sera gruyere lub parmezan ( ja sobie darowałam -A.)&lt;br /&gt;2 łyżki suszonego tymianku (dodałam od siebie)&lt;br /&gt;Najpierw należy posiekać cebulę. W garnku roztopić masło z oliwą . Nie pozwolić, aby się przypaliło. Przesypać cebulę , po przemieszaniu z tłuszczem dusić ok. 40 minut.Kiedy smażenie cebuli będzie dobiegać końcowi , proszę zwiększ płomień. Cebula ma się zezłocić i skarmelizować.&lt;br /&gt;Gdy cebula będzie  złota, proszę wlej bulion. Zmniejsz ogień, wymieszaj i dodaj ocet balsamiczny.&lt;br /&gt;Pogotować należy jeszcze  15 minut , doprawić solą i pieprzem. &lt;br /&gt;Przed podaniem można posypać serem i podawać z chlebem lub grzankami czosnkowymi. &lt;br /&gt;Smaczego. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://img208.imageshack.us/img208/5500/88683180.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img208.imageshack.us/img208/5500/88683180.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;*Francja jest u mnie niemal na równi z Izraelem w kręgu moich zainteresowań. W najbliższym czasie mam jeszcze anielski plan wybyć do Francji. Poszukam jeszcze poplecznika w tym procederze. &lt;br /&gt;** To moje drugie podejście do tej zupy. Przyznaje, że teraz wyszła mi jeszcze lepsza niż poprzednio. Robiona identycznie, ale zupelnie inaczej do niej podchodzę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1957432088647273459?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1957432088647273459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/cebulowa-lowa-wedle-sophie-dahl.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1957432088647273459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1957432088647273459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/cebulowa-lowa-wedle-sophie-dahl.html' title='Cebulowa lowa! (wedle Sophie Dahl)'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7182169992817674450</id><published>2011-12-25T11:40:00.000+01:00</published><updated>2011-12-25T11:40:20.589+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>Pierogi z owocami z suszu</title><content type='html'>Pierwsza gwiazdka. Miejsce dla niezapowiedzianego gościa. Ubieranie choinki. Odśpiewanie kolęd. Odczytanie Ewangelii.Łamanie się opłatkiem. To wszystko za nami, a także wiele więcej. Zależy teraz co z tym zrobimy. Oby świąteczna atmosfera została wchłonięta jak woda w gąbce i powoli "wyciekała" dodając nam sił.&lt;br /&gt;Zdając sobie sprawę, że 90 % moich Czytelników ( tak , o Tobie mówię) odsypia po Pasterce ,a moje słowa i tak idą w próżnię - podzielę się z Wami moim pomysłem na świąteczne pierogi. Robiąc kompot z suszu część owoców wyłowiłam, zmieliłam,domiodziłam, dodałam płatki owsiane na zgęstnienie i napełniłam  ciasto pierogowe. Prostota jak dla mnie odkrywcza. Jedno z dań na, które wpadłam pod wpływem chwili. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Dziękuję Wszystkim, którzy raczą mnie dobrym słowem co do mojej blogowej twórczości. Za e-maile, za komentarze, za słowa wypowiadane twarzą w twarz. Robię to dla siebie z czystej pasji i z ukochania gotowania. A, że dla Was jest to miłe to mnie cieszy tym bardziej. &lt;br /&gt;Dziękuję za możliwość poznawania wszystkiego co nowe. Za każdą inspiracje, każdy sen, każdy uśmiech i życzliwy gest. &lt;br /&gt;Dziękuję Wam! &lt;br /&gt;&lt;a href="http://img689.imageshack.us/img689/465/60923443.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img689.imageshack.us/img689/465/60923443.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pierogi z suszonymi owocami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nadzienie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok. 1,5 szklanki - 2 owoców wyciągniętych  z ugotowanego kompotu (jabłka,gruszki,śliwki,morele...)&lt;br /&gt;1 łyżka miodu&lt;br /&gt;ok. 3 łyżek płatków owsianych (jeśli wciąż zarzadkie to dodać więcej&lt;br /&gt;łyżeczka cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość zmiksować. Doprawić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciasto:&lt;br /&gt;1 szklanka ciepłej wody&lt;br /&gt;ok. 300 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1 łyżka oleju&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto wyrabiamy na stolnicy. Aż będzie elastyczne i zwarte. To chwilę potrwa, ale na prawdę jest wykonalne. Rozwałkowujemy cienko, szklanką wycinamy koła, napełniamy farszem i nadajemy pierogowy kształt. Gotujemy w osolonej wodzie z dodatkiem oleju (ok. 3 l wody) , aż do wypłynięcia.&lt;br /&gt;Podawać z masłem, (najlepiej odgrzewane)lub ze śmietanką z dodatkiem cukry waniliowego.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7182169992817674450?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7182169992817674450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/pierogi-z-owocami-z-suszu.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7182169992817674450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7182169992817674450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/pierogi-z-owocami-z-suszu.html' title='Pierogi z owocami z suszu'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4123204223081657677</id><published>2011-12-22T15:55:00.003+01:00</published><updated>2011-12-26T23:49:34.067+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Bajka o piernikowym człowieku</title><content type='html'>W okolicach świąt pojawia się nowy rodzaj stworzeń. Stworzeń z piernikowego ciasta. Pojawiają się nagle i równie szybko znikają. Zniknięcie ich jest wytłumaczalne, ale nikt nie próbuje go wyjawić na głos. Ludzie z piernika są zawsze szczęśliwi. Nigdy nie czuję sie samotni, gdyz pojawiają się  wspólnie i również razem znikają. Niekiedy ubierani są w śliczne lukrowane spódniczki czy spodnie. &lt;br /&gt;O tyle ciekawe jest, że często ich przybycie odkłada się na ostatnią chwilę. A wtedy stosuje się skandynawskie sposoby na ich zjawienie. Nazywane często Pepparkakorn. &lt;br /&gt;Przepis cytowany za Liską. Melasa zamieniona na nasz miód. Cukier darowałam i polukrowałam. &lt;br /&gt;I cóż moi Drodzy...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W te święta życzę Wam obajwienia prawdziwej Miłości. Odkrywania prawdy o sobie i innych, a także by w ciemności mogło zawsze zajaśnieć Jego Światło. Spokoju serca, Wiary i Nadziei  na to co będzie. &lt;br /&gt;I ciepła rodzinnego, aby nigdy nie czuć się Samotnie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam najcieplej &lt;br /&gt;Anula&lt;br /&gt;&lt;a href="http://img3.imageshack.us/img3/2266/41049384.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img3.imageshack.us/img3/2266/41049384.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pepparkakor&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;150g miodu ( moja zmiana)&lt;br /&gt;110g masła&lt;br /&gt;375g mąki&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki cynamonu &lt;br /&gt;1/2 łyżeczki mielonego imbiru (dałam 1,5 łyżeczki, przyp. Liska)&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki mielonych goździków&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 duże jajko&lt;br /&gt;2 łyżeczki przyprawy do pierników (to moja modyfikacja przepisu, przyp. L)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W małym garnuszku podgrzej melasę, masło i cukier, od czasu do czasu mieszając. Podgotuj lekko do czasu, aż kryształki cukru się rozpuszczą. Zdejmij z ognia i odstaw na pół godziny, by przestygło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużej misce przesiej mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy i sól. W środku zrob wgłębienie i dodaj jajko razem z melasą.&lt;br /&gt;Zagnieć przy pomocy miksera - zagniatanie ręczne jest trudne ze względu na fakt, że ciasto jest bardzo klejące. Dodaj odrobinę mąki jeśli ciasto będzie zbyt klejące do tego, by ulepić z niego kulę.( Ja umieściłam w robocie kuchennym i zagniotłam to bardziej ekspresowo. - przyp. A.)Przykryć kulę folią przezroczystą i schłodzic w lodówce ok. 2 godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik rozgrzej do temp. 175 st C. Odkrawając małe porcje ciasta, rozwałkuj je (im cieniej, tym lepiej) na oprószonej mąką stolnicy lub na silionowej macie. Nastepnie foremkami wytnij dowolne kształty.&lt;br /&gt;Piecz na papierze lub na macie silikonowej przez 8-10 minut - do czasu aż brzegi pierniczków zaczną się rumienić. Uważaj, im cieńsze są pierniczki, tym krótszy czas pieczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymaj w szczelnie zamkniętej puszce tak długo, jak długo zdołasz im się oprzeć. Z każdym kolejnym dniem stają się smaczniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4123204223081657677?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4123204223081657677/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/bajka-o-piernikowym-czowieku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4123204223081657677'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4123204223081657677'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/bajka-o-piernikowym-czowieku.html' title='Bajka o piernikowym człowieku'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7109135574020689582</id><published>2011-12-17T19:57:00.005+01:00</published><updated>2011-12-18T12:59:31.277+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sponsoring'/><title type='text'>Pizza  razy dwa i o uczciwości słów kilka</title><content type='html'>Długa to była droga do dzisiejszego wpisu. Zaczęło się w poniedziałek, gdy kurier u sąsiadki zostawił paczkę, która przybyła dla mnie z Knorra*.  W czwartek znowu zawitał do mnie zdyszany posłaniec z paczką wielkości starego telewizora. Moje zdziwienie na twarzy było tak wielkie , że zostałam zapewniona :”niech się Pani nie boi, bomba to to na pewno nie jest”. **&lt;br /&gt;Piątek czas niefortunny. Zapoczątkowany  od pięknych rorat i kameralnego śniadania z rozmyślaniami o Wigilii, przez urażenie palca w drzwiach piekarenki(oj, czarnulek się zrobił) , po niemal spalenie kuchni od szmaty pozostawionej na kuchence. ***&lt;br /&gt;I stało się nabrałyśmy ochotę na pizzę. A że przyszła od Knorra to czas przetestować co nieco. Aby być uczciwą przede wszystkim względem siebie , ale i Ciebie drogi Czytelniku wraz z A. zrobiłam mały eksperyment. Ona zrobiła zgodnie z recepturą opisaną na opakowaniu Knorra „Fix Pizza” . Ja zaś pizzę, którą robię wedle przepisu Liski od dobrych paru lat. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://img269.imageshack.us/img269/2527/54444387.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img269.imageshack.us/img269/2527/54444387.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W momencie zagniatania było widać różnicę. Moja była elastyczna i w trakcie ona coraz to bardziej pracowała pod dłońmi. Gdy rosła widać było w niej powietrze. Mój sos zrobiłam z przecieru pomidorowego, z czosnku, suszonych ziół, papryki słodkiej i chilli pieprzu cayenne. Odrobinę soli i cukru dla podkreślenia smaku. &lt;br /&gt;U A. pizza była zwarta i nierosła szaleńczo. Zrobienie sosu to kuriozum. O ile sosem można nazwać coś co można streścić  w słowach „Wsyp proszek i dolej wody”. &lt;br /&gt;Mnie uczono inaczej. &lt;br /&gt;Po odstawieniu do wyrośnięcia pizza Knorra ledwo drgnęła. W przeciwieństwie do mojej. &lt;br /&gt;Dodatki użyłyśmy niemal takie same. &lt;br /&gt;Jaki morał z tej opowieści. Już piszę i wyjaśniam. Sprawa jest prosta. Czas wykonania pizzy tradycyjnej jest porównywalny niemal do fixowego tworu. (No chyba, że Kogoś 30 minut na prawdę goni.) Pizza fixowa jest tak na prawdę mąką z drożdżami i sosem do pizzy, który ma postać proszku. Za przeproszeniem ja się obrażam na to , że Knorr ma chyba ludzi za idiotów, albo kompletnych analfabetów kulinarnych.  (Albo jedno i drugie). Mogą mnie oferować stos patelni za sknorrowywanie kurczaków, schabów, ryb czy innych stworzeń naziemnych lub podziemnych lub udział w warsztatach. Ale ja się nie zgadzam, aby karmiono ludzi erzacami smaku, gdy w prosty sposób mogą sami zrobić sobie coś pysznego. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://img64.imageshack.us/img64/8397/57299360.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img64.imageshack.us/img64/8397/57299360.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak już wiadomo mój blog nazywa się „Przypraw mnie”. Zatem pragnę przypraw, ziół i poszukuję smaku w smaku. Knorr jest producentem koncentratów przypraw. Gdzie oprócz sedna jest jeszcze wiele innych treści, w których tonie to co najważniejsze. Zarzekają się, że „smak z natury doskonały”. Ale smak czego? Maltodekstryny, skrobii modyfikowanej, laktonu kwasu glukonowego****.&lt;br /&gt;Chcę być w pełni uczciwa i cóż Pizza Knorra jest na tyle przyzwoita, że zaspokoi głód. Jeśli  Ktoś chce "Coś" zjeść to jego wola. Jednak chcę by ta wola była podparta świadomym działaniem. &lt;br /&gt;Jednak to fast food. Nie oszukujmy się z prawdziwą włoską pizzą jedzoną u podnóży Watykanu nie ma nic wspólnego. I nigdy mieć nie będzie. &lt;br /&gt;Nie będę twierdzić, że jest dobrze gdy dobrze nie jest. Ot co! &lt;br /&gt;My blog is my castle - parafrazując  klasyka ze Stratford nad rzeką Avon. &lt;br /&gt;*(Jestem wciąż i mimo wszystko dość powściągliwa dla tej marki. Wiadomo czerwone litery na białym tle z żółto-zielonym falistym obramowaniem są tak charakterystycznym logo, iż nikt się nie zastanawia nad jakością ,a powinno się. Każdy je teraz w biegu i „aby szybciej”. )&lt;br /&gt;** Jego pewność mnie rozwaliła dogłębnie niźli przekonała.&lt;br /&gt;*** Nic nie mówię, ale dziś piekąc pizze powtórzyłam to tym razem papier do pieczenia zaczął się hajcować od zbyt wysokiego umieszczenia w piekarniku. &lt;br /&gt;****Aż pragnę zakrzyknąć! „Chryste Panie, co to ma być? I to niby brzmi naturalnie””&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7109135574020689582?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7109135574020689582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/pizza-razy-dwa-i-o-uczciwosci-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7109135574020689582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7109135574020689582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/pizza-razy-dwa-i-o-uczciwosci-sow-kilka.html' title='Pizza  razy dwa i o uczciwości słów kilka'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5153805336805063110</id><published>2011-12-15T16:00:00.002+01:00</published><updated>2011-12-16T06:00:13.147+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Śniegu nie ma to czas zrobić go samemu...</title><content type='html'>Dżem dobry, &lt;br /&gt;Grudzień to czas tęsknoty, czas odlotów i przylotów. Pożegnań i powitań. Testowania relacji i przyjaźni, które kiedyś zostały zawiązane. Powroty z Wysp Pełnych Nadziei niezwykle mnie ucieszyły. Lubię mieć przy sobie ludzi z zielonymi myślami takich jak oni. &lt;br /&gt;A wieczory grudniowe są czasem wspomnień i smutków. Czasem radości i zabawy. Purpurowy czas kipiący od radośnienia. Uczucia przeplatane jak makatka. Jeden wątek  niebieski od niepewności i przemoczony od łez, kolejny pomarańczowy od pozytywnych myśli. &lt;br /&gt;Czasem najlepiej otulić się pod ciepłą kołdrę i przeczekać. A przeczekując czekam na śnieg. Dziwne to czasy! Wpierw dowiadujesz się o zaokiennym stanie nie spoglądając za okno ,a czytając status znajomego na niebieskim portalu. Lepiej nie będzie. &lt;br /&gt;Radząc sobie z tym fantem zrobiłam śnieżne kule zainspirowane ostatnią "Kuchnią" i jej kuchennymi propozycjami. Dokonałam odstępstwa i zamiast  mąki migdałowej dodałam wiórki kokosowe. Całość pysznie śnieżna, maślana i pachnąca kokosem! Choć jej  lepiąca słodkość  powinna zostać dozowana.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://img713.imageshack.us/img713/8079/52969655.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img713.imageshack.us/img713/8079/52969655.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śnieżne kule (źródło: grudniowy magazyn "Kuchnia") na około 20 - 25 sztuk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;220 g miękkiego masła&lt;br /&gt;50 g cukru pudru&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;350 g mąki pszennej&lt;br /&gt;120 g mielonych migdałów (zmieniłam na wiórki kokosowe - przyp.A)&lt;br /&gt;cukier puder do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masło ucieramy z cukrem pudrem na puszystą masę. Dodajemy żółtko, mąkę i migdały ( wiórki kokosowe - przyp. A), cały czas ucierając. Potem jeszcze chwilę wyrabiamy rękami. Masę owijamy w przezroczystą folię do żywności i wkładamy do lodówki na 20 minut, żeby nieco stężała. Po tym czasie formujemy z ciasta kulki wielkości orzecha włoskiego i układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia pozostawiając kilkucentymetrowe odstępy. Ciastka pieczemy 20 minut w temp. 190 st.C - powinny być lekko zarumienione. Studzimy, układamy na tacy i obficie posypujemy cukrem pudrem. Przekładamy do słoika, przesypując cukrem kolejne warstwy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5153805336805063110?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5153805336805063110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/sniegu-nie-ma-to-czas-zrobic-go-samemu.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5153805336805063110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5153805336805063110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/sniegu-nie-ma-to-czas-zrobic-go-samemu.html' title='Śniegu nie ma to czas zrobić go samemu...'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6683575300638487508</id><published>2011-12-10T21:21:00.003+01:00</published><updated>2011-12-10T21:45:42.271+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warsztaty kulinarne'/><title type='text'>Ale meksyk czyli małe przypomnienie</title><content type='html'>Dżem dobry wieczór, &lt;br /&gt;Dzisiaj krótko i zwięźle. Po meksykańsko. Z dedykacją. &lt;br /&gt;Na życzenie Pauliny małe przypomnienie  warsztatów  kulinarnych Knorra i przepisu na burrito. Rostbef z zaskakującym połączeniem przypraw był prawdziwym przysmakiem. Choć wiele było dobroci tamtego dnia oraz pyszności do zgotowania. :) &lt;br /&gt;Kuchnia Meksyku , a w zasadzie  granica teksańsko - meksykańska jest źródłem wielu inspirujących dań. &lt;br /&gt;Oby częściej móc delektować się takimi "zadobrociami".  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burritos&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;placki tortilli – 1 paczka&lt;br /&gt;polędwica wołowa (można również wykorzystać rostbef) – 400 gramów&lt;br /&gt;średniej wielkości cebule – 4 sztuki&lt;br /&gt;pęczek natki kolendry – 1 sztuka&lt;br /&gt;kumin rzymski – 1 łyżeczka&lt;br /&gt;sproszkowane ziarenka kolendry – 1 łyżeczka&lt;br /&gt;cynamon – 1 łyżeczka&lt;br /&gt;goździki sproszkowane – ½ łyżeczki&lt;br /&gt;papryczki chilli – 2 sztuki&lt;br /&gt;rodzynki – 50 gramów &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cebulę, paprykę i mięso wołowe pokrój w kosteczkę, wymieszaj z oliwą, a następnie obsmaż na patelni. Całość dopraw do smaku posiekaną kolendrą, kuminem, cynamonem i sproszkowanymi goździkami. &lt;br /&gt;Dodaj pokrojoną w kosteczkę paprykę i rodzynki. Całość dokładnie wymieszaj i podsmaż chwilę razem. &lt;br /&gt;Nierozpakowane placki tortilli podgrzej w mikrofali (ok. 20–30 sekund) nakłuwając kilkakrotnie opakowanie. &lt;br /&gt;Ciepłe placki przełóż na deskę, przekrój na pół, zroluj je tworząc stożek – końcówkę stożka zawiń do góry tak, aby przez szczelinę, która tam jest, nie spływał sos. Do tak przygotowanego stożka nakładaj farsz .&lt;br /&gt;Buritos podawaj tradycyjnie z salsą guacamole i pomidorową. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img641.imageshack.us/img641/2649/img8259ni.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 533px; height: 800px;" src="http://img641.imageshack.us/img641/2649/img8259ni.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;fot. fotograf z warsztatów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6683575300638487508?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6683575300638487508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/ale-meksyk-czyli-mae-przypomnienie.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6683575300638487508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6683575300638487508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/ale-meksyk-czyli-mae-przypomnienie.html' title='Ale meksyk czyli małe przypomnienie'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6699845209066210090</id><published>2011-12-07T20:04:00.005+01:00</published><updated>2011-12-07T20:30:07.277+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Syrop z płatków róży czyli jednak byłam grzeczna w tym roku.</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przewidywalna*. Radosna z prostych rzeczy danych od serca. Taka jestem i bardzo dziękuję pośrednikowi Świętego Mikołaja. Uszczęśliwił mnie smacznie i z serca. &lt;br /&gt;A już jutro zmodyfikowane śnieżne kule zainspirowane nie tylko zaokienną  aurą ,a nawet bardziej nowym magazynem "Kuchnia". Tak Beata Lipov wypiekała smaczne cudeńka wraz ze swoimi córkami. &lt;br /&gt;A ja nie mogę się doczekać gdy "zjem" pyszną herbatę z łyżeczką różanego syropu. :)&lt;br /&gt;Czekam na wyjątkowy czas i jeszcze bardziej wyjątkowe osoby. &lt;br /&gt;* Co ja zrobię, że najprościej jest wywołać uśmiech na mojej twarzy i wybuch radości jak wulkan , gdy podarek ma coś wspólnego z jedzeniem/kuchnią. (Choć Ci co mnie znają wiedzą, że parę innych radości również można mi podarować.)&lt;br /&gt;P.S.: Przyjmuje pomysły jak wykorzystać to dobrodziejstwo w godny sposób. &lt;br /&gt;Buziole bam&lt;/span&gt;bole &lt;br /&gt;Anuszka&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img40.imageshack.us/img40/6194/41389510.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img40.imageshack.us/img40/6194/41389510.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6699845209066210090?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6699845209066210090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/syrop-z-patkow-rozy-czyli-jednak-byam.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6699845209066210090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6699845209066210090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/syrop-z-patkow-rozy-czyli-jednak-byam.html' title='Syrop z płatków róży czyli jednak byłam grzeczna w tym roku.'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-902141453338690117</id><published>2011-12-05T21:45:00.001+01:00</published><updated>2011-12-05T21:48:06.392+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryżowo'/><title type='text'>Ciepły grudzień i przeszywający chłód</title><content type='html'>Jutro jak 90% Polaków będę pośrednikiem Świętego Mikołaja. Dziwnie,że nawet krztyny śniegu nie uświadczę, co by atmosfera była sprzyjająca. Trudno... Ciepły ten grudzień jakiego od dawna nie było. Choć  bliższe prawdy jest zapewne, że moja pamięć wypiera pewne fakty. Lub jak niektórzy twierdzą "wolę kreować własną rzeczywistość." Chłód mnie przeszywa rodzajowo inny niźli można odczuć go przez skórę. Na to pomaga gorąca herbata z imbirem, cytryną i miodem. Drugi chłód wolę przeczekać. Z nadzieją, że sam przejdzie. W pracy zdarza mnie się słuchać historii z życia wziętych. Podając kawy,herbaty, sałatki mam możliwość przyjrzenia się Człowiekowi w najczystszej postaci. Po tych paru miesiącach już wiem kto stale zamawia sałatkę, kto kawę i jogurt z owocami i musli, a kto z kamienną twarzą poda kartkę z zamówieniem nie odzywając się ni słowa. Wzruszają mnie historie wyciągnięte z ludzkiego życia niczym esencja w herbacie. O ile nie są  banalnym spłyceniem do poziomu taniego romansu. Wszystko robię i robiłam dla innych ludzi. Niestety czas weryfikuje czy to było dobre, a czy sami ludzie na to zasługują. &lt;br /&gt;Ale do rzeczy...Jak zwykle zbaczam lekko na tematy mniej kulinarne, a sedno jest jedno. :) A i tak znajdą się osobniki, które z chęcią podniosły by larum na to moje "uzewnętrzniactwo". &lt;br /&gt;Dzisiaj danie na jesienne smuty. Na rozgrzanie chłodnych rejonów serca/duszy/jaźni/etc. (niepotrzebne skreślić).  Użyłam brązowego ryżu, soku pomidorowego, papryki żółtej oraz czerwonej, octu winnego i sosu teryaki. Dla mnie wyszło to jak fuzja smaków azjatycko - prowansalskich. O dziwo zdało egzamin! Oj poniosło mnie dzisiaj poniosło. Mea culpa. :D &lt;br /&gt;P.S: Z dedykacją dla Magdy na dowód, że nie tylko na słodko. A żeberka są w kolejce. :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img836.imageshack.us/img836/8871/61902684.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img836.imageshack.us/img836/8871/61902684.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Azjata w Prowansji &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1/2 szklanki brązowego ryżu&lt;br /&gt;1 l soku pomidorowego &lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;1 papryka żółta &lt;br /&gt;1 papryka czerwona&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;pieprz czarny do smaku&lt;br /&gt;bazylia, oregano, tymianek po 1 łyżce&lt;br /&gt;1 łyżka octu winnego&lt;br /&gt;1 łyżka sosu teryaki&lt;br /&gt;7 pieczarek &lt;br /&gt;1 łyżka masła ( do pieczarek)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W garnku na oleju  przesmażamy cebulę z czosnkiem i brązowym ryżem. Dodajemy sos teryaki i ocet winny. Dodajemy pieczarki, aż się zarumienią.( Ja o nich zapomniałam i zrobiłam na oddzielnej patelni wraz z masłem i ziołami, aż do zarumienienia. Wtedy dodałam do reszty.) Należy to robić spokojnie, mieszając i na małym ogniu. Następnie dodajemy paprykę pokrojoną w słupki. Można podlać odrobinę wodą. :) Dodajemy zioła. &lt;br /&gt;Następnie wlewamy sok pomidorowy i gotujemy, aż ryż zmięknie i napęcznieje. Ok. 40 minut. Na koniec wedle upodobań można dodać więcej sosu teryaki, octu winnego czy pieprzu. Dla mnie  było w sam raz. &lt;br /&gt;Smacznego. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-902141453338690117?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/902141453338690117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/ciepy-grudzien-i-przeszywajacy-chod.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/902141453338690117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/902141453338690117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/ciepy-grudzien-i-przeszywajacy-chod.html' title='Ciepły grudzień i przeszywający chłód'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8813790412664009032</id><published>2011-12-02T09:52:00.031+01:00</published><updated>2011-12-11T00:08:59.869+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Tęczusie, żelki miłości czyli jest słodko jest pomagać dzieciom.</title><content type='html'>Witajcie, &lt;br /&gt;od jakiegoś czasu działam w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów mojej uczelni. Co roku organizujemy akcję "Pomikołajamy", z której środki przekazujemy na jeden z Domów Dziecka w Kozimgrodzie. Tym razem lekko zmieniliśmy formułę z racji, że przedział wiekowy dzieci wzrósł (13-18 lat). Tym sposobem rzeczy zbieraliśmy dla maluszków, a na starsze dzieci/młodzież zorganizowaliśmy kiermasz ciast. Właśnie na ten cel upiekłam wcześniejsze ciasto marchewkowe i tęczusie. Tęczusie, które tworzyłam wczoraj od samego rana. Z poświęceniem i przyjemnością wstając przed świtem, gdy nad miastem snuła się poranna(?) mgła. (Trudno mówić o poranku, gdy za oknem  głucho i ciemno.)&lt;br /&gt;Żelki miłości mają już swoją historię w relacjach, które prowadzę z ludźmi. Gdy było mi smutno D. zaproponowała mi byśmy zjadły żelka miłości. I to były one. I tak zostało. Gdy ja proponuję "żelka miłości" to nikt mnie nie odmawia. Czasem jedynie słyszę szalone pytania na kształt:"Aniu!A o jakiej Ty miłości myślisz skoro one takie tęczowe?". &lt;br /&gt;I postanowiłysmy. Tęczusie z żelkami miłości zaistnieją. I dzięki wielkiej logistyce ( Trzeba było najpierw kupić barwnik przez internet.) i rękom oraz chęciami Magdy dzieci zostaną obdarowane.&lt;br /&gt;A same cupcake'sy podpatrzone u Cukrowej Wróżki. Krem twarożkowy.&lt;br /&gt;P.S: Żadem smerf nie ucierpiał podczas tworzenia któregokolwiek Tęczusia. Podobnie nie mam pojęcia, gdzie znajduje się garnek ze złotem. A tymbardziej gdzie ukrywa się szalony skrzat.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://img32.imageshack.us/img32/151/72553380.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img32.imageshack.us/img32/151/72553380.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tęczusie ( zobaczone u Cukrowej Wróżki)&lt;br /&gt;nam wyszło 14 z takiej porcji i calkiem dobrze wyrośniętych. Jednakże Cukrowa podaje 12. A my i tak zrobiłyśmy 28. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;250 g mąki (1 1/2 szklanki)&lt;br /&gt;szklanka cukru&lt;br /&gt;2 opakowania cukru wanilinowego lub łyżka ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;szklanka mleka&lt;br /&gt;1/2 szklanki oleju&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; +&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;śmietanka kremówka lub dowolny krem na cupcake'i, np twarożkowy&lt;br /&gt;żelki tęcze (Zozole)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybko robimy muffinki: jajka roztrzepujemy z mlekiem i olejem. Pozostałe składniki mieszamy. Zawartość obu misek łączymy i krótko mieszamy. Nakładamy ciasto do papilotek i pieczemy około 20 minut w 200 stopniach. Studzimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kremówkę lub krem wystarczy zabarwić i pokryć niebieską warstwą muffinki. Łyżeczką uformować chmurki. I wcisnąć żelki. Wcześniej można zrobić nacięcia, żeby lepiej się trzymały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krem twarożkowy:&lt;br /&gt;Twaróg mielimy lub rozcieramy odpowiednią końcówką miksera. Łączymy z masłem, cukrem i wanilią. Dodałyśmy odrobinę barwnika. Szprycą nakładamy na babeczki.( Myśmy nakładały poprostu łyżeczką.) Do kremu dodałyśmy ziarenka wanilii. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8813790412664009032?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8813790412664009032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/teczusie-zelki-miosci-czyli-jest-sodko.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8813790412664009032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8813790412664009032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/12/teczusie-zelki-miosci-czyli-jest-sodko.html' title='Tęczusie, żelki miłości czyli jest słodko jest pomagać dzieciom.'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7845238232794018407</id><published>2011-11-30T16:12:00.001+01:00</published><updated>2011-11-30T16:45:20.581+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Ciasto marchewkowe</title><content type='html'>Witajcie moi drodzy, &lt;br /&gt;Ciasto marchewkowe. Prostota, która zadziwia wiele osób. ("Tak patrzę i się dziwię, że z marchewki może być ciasto. - powiedział K. ) Na zobaczenie żurawiny miał ponoć skomentować, że są to pewnie kawałki papryki. Ot, taki ignorant w stadzie.! &lt;br /&gt;Ciasto rozdane charytatywnie (a w zasadzie rozsprzedane charytatywnie na dom dziecka.) i sprezentowane  A. w postaci jednego kawałka. A niech ma słodkie urodziny.&lt;br /&gt;Taki jesienny smak idealny na koniec listopada. Do towarzystwa gorącej herbaty z imbirem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img717.imageshack.us/img717/5964/15516778.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img717.imageshack.us/img717/5964/15516778.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto marchewkowe &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 jajka&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru ( może być mniej)&lt;br /&gt;185 ml oleju słonecznikowego&lt;br /&gt;1,5 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia + 1 łyżeczka sody ( zamiennie dałam 2 proszku do pieczenia)&lt;br /&gt;2 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;1 łyżeczka kardamonu&lt;br /&gt;ok. 2 - 2,5 szklanki marchwi startej na grubej tartce&lt;br /&gt;solidna garść żurawiny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na samym początku piekarnik nagrzać do 180 st.C. Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Jajka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać powoli olej i połączyć ze sobą. Wszystkie sypkie składniki przemieszać i przesiać ze sobą. :) Połączyć z jajkami. &lt;br /&gt;Dodać startą marchew i żurawinę. &lt;br /&gt;Wylać do formy i piec ok. 40 minut. &lt;br /&gt;Po wyjęciu najlepiej odłsuchać Marchewkowe Pole Lady Pank i podawać z miłością o kolorze marchewki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz z zupełnie innej beczki. Po pierwsze jak Ktoś nie wie  to przypraw mnie ma swojego &lt;br /&gt;--&gt;&lt;a href="https://www.facebook.com/pages/przyprawmnieblogspotcom/150784781614253"&gt;"fanpejdża"&lt;/a&gt;&lt;--. Można za przeproszeniem "lajknąć". Od razu dziękuję wszystkim, którzy już to uczynili. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie  biorę udział w inicjatywie &lt;a href="www.szkolaczytania.org.pl"&gt;"Szkoła Czytania"&lt;/a&gt;. Nie chodzi w niej o naukę czytania czy tym bardziej o naukę szybkiego czytania.  Chodzi o wspólne spotkania przy herbacie i dyskutowanie na temat kanonów literatury. Celem jest miłe spotkanie, które będzie ubogacać nas intelektualnie. Pozwoli zatrzymać się i pomyśleć, że w życiu jest coś więcej. Przy tym dobra herbata i ciasto jest wskazane. Na zeszłe spotkanie stworzyłam flapjack'i, które zostały nazwane chomikowymi.&lt;br /&gt;A samą akcję polecam szczerze. Już poszukuję "Labiryntu nad morzem" Herberta jak na razie bez sukcesów.&lt;br /&gt;P.S: Zmieniłam datę posta z racji umieszczenia pełnego przepisu. Nie, nie chciałam nic "podbijać". &lt;br /&gt;3majcie się ciepło  w tym zimnie &lt;br /&gt;A.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7845238232794018407?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7845238232794018407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/ciasto-marchewkowe.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7845238232794018407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7845238232794018407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/ciasto-marchewkowe.html' title='Ciasto marchewkowe'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7103062527574299769</id><published>2011-11-26T15:04:00.003+01:00</published><updated>2011-11-26T15:45:38.339+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warsztaty kulinarne'/><title type='text'>Warsztaty kulinarne Knorr czyli "Ale Meksyk"</title><content type='html'>Wczoraj miały miejsce kolejne warsztaty kulinarne w mieście stołecznym przeprowadzone przez znaną markę na K. Wraz z moją znajomą wyruszyłam o porze rannej, a za punkt honoru postawiłyśmy sobie dojechanie "na stopa". Kartkę z tektury wykonałam odpowiednią z czerwonym napisem "WAWA". Troszkę się namarzłyśmy narzekając dobitnie na postawy kierowców, ale znalazły się trzy dobre dusze. (W tym przemiły kierowca TIR-a, który w Warszawie dowiózł nas niemal pod żądany adres.)&lt;br /&gt;A na miejscu - kuchnia meksykańska, pokaz z tortilli oraz z ryb ( filetowanie oraz w jaki sposób sprawdzić ich świeżość.) Mnie się dostało do wykonywania burrito. (Kawał pięknego rostbefu, aż wołałby go odpowiednio potraktować.) Moja towarzyszka tworzyła pierożki z kolendrą i krewetkami.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img40.imageshack.us/img40/1715/88364295.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img40.imageshack.us/img40/1715/88364295.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mogłam zweryfikować swoje informacje i zadziwić się, że tak wiele wiem a nie zdawałam sobie z tego sprawy. Wiadomo gotuję od wieeelu lat, ale wciąż pracuję nad swoją techniką. Aby może być bardziej poukładaną w swoich działaniach. &lt;br /&gt;Miło było brać w tym  udział. Poznać wiele nowego, ale ugruntować to co już się wiedziało. &lt;br /&gt;A sam dzień był zacny. Od drogi tam do  powrotu.&lt;br /&gt;Oby do następnego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7103062527574299769?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7103062527574299769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/warsztaty-kulinarne-knorr-czyli-ale.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7103062527574299769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7103062527574299769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/warsztaty-kulinarne-knorr-czyli-ale.html' title='Warsztaty kulinarne Knorr czyli &quot;Ale Meksyk&quot;'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5583654405067456774</id><published>2011-11-20T13:01:00.005+01:00</published><updated>2011-11-20T13:27:36.985+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryżowo'/><title type='text'>Pudding ryżowy "jesienny"</title><content type='html'>Wczoraj miała miejsce akcja wspólnego gotowania. Uczestnikami byli: Dobrusia, Emma, Ewelinka, Gin, Ilonka, Maggie, Pela, Pluskotka, Shinju oraz Michał. Ja z żywą ochotą chciałam włączyć się w nią, jednakże moja praca lekko wprowadziła opóźnienie. &lt;br /&gt;Robię to dziś będąc z uczestnikami myślami i sercem. :) Inicjatorką była Maggie ,zaś koordynatorką Malwinna.&lt;br /&gt;Całość została  podpięta pod akcję&lt;span style="font-style:italic;"&gt; 100 lat Lucy Maud&lt;/span&gt;. Pudding ryżowy tak na prawdę będący ryżem na mleku. Mój  podrasowany cynamonem , kardamonem i suszoną żurawiną. &lt;br /&gt;Ot taki podawany z moim przetworem jabłkowo-gruszkowym z żurawiną. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img687.imageshack.us/img687/5403/50611212.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img687.imageshack.us/img687/5403/50611212.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pudding ryżowy jesiennny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1/2 szklanki ryżu jaśminowego&lt;br /&gt;szklanka mleka (+ na podlewanie)&lt;br /&gt;2 łyżeczki cukru&lt;br /&gt;2 łyżki cynamonu( lubię!)&lt;br /&gt;1 łyżeczka kardamonu&lt;br /&gt;2 łyżeczki suszonej żurawiny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mleko zagotowałam z cynamonem , kardamonem,cukrem i żurawiną. Następnie dodałam ryż. I gotowałam 15 minut, mieszając cały czas i dolewając w razie potrzeby mleka. &lt;br /&gt;Po 15 minutach odstawiam i przykrywam, aby ryż się "zaparzył". &lt;br /&gt;Przybieram cząstkami jabłka i dodaję ulubioną "zadobroć". &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5583654405067456774?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5583654405067456774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/pudding-ryzowy-jesienny.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5583654405067456774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5583654405067456774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/pudding-ryzowy-jesienny.html' title='Pudding ryżowy &quot;jesienny&quot;'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8164595890460930739</id><published>2011-11-18T18:53:00.004+01:00</published><updated>2011-11-18T19:48:57.150+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sponsoring'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyśnione'/><title type='text'>Kurczak a la Knorr czyli po raz pierwszy, po raz drugi...sprzedane!</title><content type='html'>Dżem dobry, &lt;br /&gt;Dziś inaczej. Dziś reklamowo, dziś Knorrowo. O tym jak przekraczam własne bariery, o tym jak miałam być apolityczna, amarkowa, sama dla siebie i dla nikogo więcej, ale życie zmienia nas na dobre. Oby nawet na Dobre. &lt;br /&gt;Chciałam obywać się bez sponsoringów, reklam i bazować jedynie na dobrociach, które otrzymam do testowania. I poniekąd tak jest. Testowałam właśnie  nowy sposób przyrządzania kurczaka by Knorr. Z pewnością wiele z Was widziało spoty reklamowe od jutiubów po telewizornię jak to&lt;a href="http://www.przepisy.pl/sekret"&gt; Marco White&lt;/a&gt; smaży soczystego kurczaka. Od dziś co jakiś czas pan Knorr będzie się pojawiał, ot taki wybór! &lt;br /&gt;Można się śmiać, że podnoszę larum o zwykłego kurczaka marynowanego w kostce rosołowej. Jednak ten kurczak jest dla mnie jak symbol zatraconego ideału na rzecz utrzymania siebie samej. Zatem nie dziwcie się proszę, ani nie oceniajcie (sama to już zrobiłam wobec siebie samej). &lt;br /&gt;A idąc do meritum. Od kilku dni chodziła za mną  kanapka z kurczakiem, majonezem, żółtym serem  i żurawiną, I teraz była okazja! Kurier zapukał do mych drzwi. Od Knorra dostałam rzeczoną kostkę i oliwę Omega 3-6 i zdziałałam. Otrzymałam  kurczaka soczystego , o bardzo intensywnym i wyrazistym smaku, nie wymagającego dodatkowego doprawiania. Postąpiłam identycznie jak instrukcja przekazywała. Kostkę rozdrobniłam wraz z oliwą, następnie natarłam  pierś z kurczaka, odstawiłam na chwilę i smażyłam na oliwie.  Następnie dokonałam moją wymarzoną i wyśnioną kanapkę. Żurawina. Ser. Kurczak.Majonez. Musztarda Dijon. Sałata. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img824.imageshack.us/img824/359/lawendoweikurczakalakno.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 500px;" src="http://img824.imageshack.us/img824/359/lawendoweikurczakalakno.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;P.S: Irlandia jednak nie będzie mi dana. A szkoda...&lt;br /&gt;Do zaś! &lt;br /&gt;A.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8164595890460930739?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8164595890460930739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/kurczak-la-knorr-czy-po-raz-pierwszy-po.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8164595890460930739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8164595890460930739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/kurczak-la-knorr-czy-po-raz-pierwszy-po.html' title='Kurczak a la Knorr czyli po raz pierwszy, po raz drugi...sprzedane!'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4666151563788129574</id><published>2011-11-13T22:30:00.000+01:00</published><updated>2011-11-13T22:31:49.985+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaronowo'/><title type='text'>Pasta puttanesca i chwile...</title><content type='html'>Listopad. Powietrze pachnie śniegiem , a dokładnie zwiastuje jego nadejście. W te dnie byłam oderwana od świata. Tak daleko i tak blisko. Mogłam zetknąć się z dobrze znanymi mi ludźmi i poznać tych, którzy potencjalnie mogą nabrać dla mnie znaczenia. Mogłam spokojnie wyjść w szczere pole i wypłakać się wiatrowi. Tam, gdzie nikt nie widzi i tym bardziej  o nic nie pyta.Piękny czas mimo, że życie zmienia się i czasem czuję, że biegnie beze mnie. A ja na większość zdarzeń nie mam wpływu. &lt;br /&gt;Na brak pracy nie mogę narzekać. A dużo jej się zbiera. I to nie tylko w niezalogowanych miejscach . Będzie dobrze...nie ma wyjścia. &lt;br /&gt;A tymczasem stworzyłam paste puttanescę. Nazwa po polsku jest lekko wulgarna. Jamie Oliver łagodnie został tłumaczony na makaron kobiety zapracowanej, Nigella Lawson nie szczędzi dosadnego określenia* , a Sophie Dahl preferuje  makaron ladacznic.  Jak zwał tak zwał, ale na smak wpływu to nie ma. &lt;br /&gt;Ostrość papryczki chilli, czosnek, nuta słonego anchois i czarne oliwki. Nic trudnego, ale jaki efekt...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img820.imageshack.us/img820/9778/32285032.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img820.imageshack.us/img820/9778/32285032.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pasta puttanesca( Apetyczna panna Dahl) - moje modyfikacje dla dwojga/dla dwóch&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok. 200 g makaronu penne ( ja użyłam kokardek)&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sos&lt;br /&gt;3 łyżki oliwy&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku,obrany i posiekany&lt;br /&gt;1/2 świeżej czerwonej chili bez nasion, posiekanej&lt;br /&gt;400 g (1 puszka) krojonych pomidorów,odsączonych&lt;br /&gt;4 fileciki anchois&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki cukru trzcinowego(według uznania)&lt;br /&gt;150 g (1/2 szklanki) czarnych oliwek bez pestek&lt;br /&gt;2 czubate łyżki posiekanej natki pietruszki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zrób intensywny, aromatyczny sos. Rozgrzej w rondlu 2 łyżki oliwy i podsmaż czosnek z chili, aż się zeszklą. Czosnek nie może się przypalić, bo będzie gorzki. Dodaj pomidory i duś na małym ogniu. Utrzyj w moździerzu anchois z resztą oliwy na pastę.** Dodaj do sosu i duś przez kolejne 20 minut. Możesz dosypać pół łyżeczki cukru trzcinowego: spróbuj i zdecyduj.&lt;br /&gt;Ugotuj makaron według instrukcji na opakowaniu, aż będzie al dente. Dodaj oliwki do sosu. Podaj z dużą garścią garścią natki i udawaj, że jesteś w zaparowanej restauracyjce przy krętym neapolitańskim zaułku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Radochę leciutką mam, gdyż za jakieś 3 tygodnie nawiedzę Zieloną Wyspę. Jeszcze tylko fundusze zgromadzę i nie ma mnie. Jednak wrócę. &lt;br /&gt;*ja go nie przytoczę z racji na względnie dobre wychowanie&lt;br /&gt;** ja użyłam anchois z dodatkiem  papryczki chili i czosnku. A samo anchois rozdrobniłam widelcem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4666151563788129574?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4666151563788129574/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/pasta-puttanesca-i-chwile.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4666151563788129574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4666151563788129574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/pasta-puttanesca-i-chwile.html' title='Pasta puttanesca i chwile...'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7825632858364191365</id><published>2011-11-07T10:50:00.000+01:00</published><updated>2011-11-07T10:50:33.364+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><title type='text'>Herbata Anielska</title><content type='html'>Witajcie,&lt;br /&gt;wczoraj miało miejsce przepiękne wydarzenie. Mianowicie moi przyjaciele (chyba, po roku znajomości są moimi przyjaciółmi. Chociaż to nie kwestia długości znajomości sprawia, że możemy komuś ufać czy określać przyjacielem) Sz.,D. i o.S. obchodzili swoją rocznicę. Rocznicę wyjątkowych urodzin.  Było pięknie! Począwszy od mieszkania w których odbył się uroczysty obiad,&lt;span style="font-style:italic;"&gt;("Jak się czujecie mieszkając w mieszkaniu, którego Wam zazdrości tysiące osób przechodzących starówką.")&lt;/span&gt; wytrząsanie galaretki z formy, którą obserwowałam nie mogąc opanować  napadu śmiechu, po prezenty jakie zostały ofiarowane. Otrzymali torciki "brzozowe", listy, kwiaty, odrobinę śpiewu i pewnie wiele wiele więcej, których nie jestem w stanie opisać czy wysłowić, a z pewnością o niektórych nie wiem.&lt;br /&gt; Ode mnie otrzymali herbatę anielską. Wspominałam już o niej przy "Hajdzie". Gdy pokazałam już dobrze znaną paczuszkę wywołałam (u)śmiech na twarzy J., zagniatającej ciasto. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img405.imageshack.us/img405/6222/89543366.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img405.imageshack.us/img405/6222/89543366.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ja: -J. patrz co im dam dla odmiany. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;J: Rzeczywiście, ale w sumie trzeba robić to co wychodzi najlepiej. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A anielska została dana z Miłością, aby anioły nigdy ich nie opuszczały. Aby zawsze trzymały ich w  opiece, aby były ich towarzyszami i przyjaciółmi. I aby czuwały, nawet wtedy, gdy wątpi się w ich istnienie.&lt;br /&gt;Dlatego nazwałam ją anielską.I dlatego chabry mają przywodzić na myśl lato i Niebo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Herbata anielska &lt;br /&gt;Skład: czarny Assam, kandyzowane chabry, suszona aronia,suszone całe goździki&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7825632858364191365?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7825632858364191365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/herbata-anielska.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7825632858364191365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7825632858364191365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/herbata-anielska.html' title='Herbata Anielska'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-2909542751487192202</id><published>2011-11-06T21:06:00.004+01:00</published><updated>2011-11-06T21:36:32.348+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><title type='text'>Pieczone jabłka czyli kwintesencja jesieni</title><content type='html'>Jabłka. Kulinarny niezbędnik - jedno z tak uniwersalnych owoców, które i za warzywo się nada. Cudowne w swej prostocie. Dziś,gdy pogoda iście jesienna, nawiedziłam kuchnię z nadzieją na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coś dobrego&lt;/span&gt;.  Zaproponowałam sobie ;) i A. pieczone jabłka czyli kwintesencję jesieni. Podobne miejsce na podium dzierży jedynie pieczony ziemniak w ognisku. &lt;br /&gt;Pieczone jabłka z korzenną nutą należą do moich ulubionych. Są prawdziwym ukojeniem na smutki, mokre oczy i chwile, gdy pomaga jedynie ciepły koc i słuchanie ciągle, ciagle i od nowa słów: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=oNKP-b1z5EI&amp;feature=feedlik"&gt;"są chwile, w których będziesz sam/nieważne ilu naokoło ludzi/ tylko Ty odczuwasz ból tych ran/ i żal który nie chce cię opuścić&lt;/span&gt;.."&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-YBj1GN_y0MM/TrbrhEsnKhI/AAAAAAAAAZ0/zhdx3Wyi2LE/s1600/a.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-YBj1GN_y0MM/TrbrhEsnKhI/AAAAAAAAAZ0/zhdx3Wyi2LE/s400/a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671979734148786706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pieczone jabłka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kilka jabłek (w zależności od ilości osób)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzienie:&lt;br /&gt; garść suszonej żurawiny&lt;br /&gt; garść rodzynek&lt;br /&gt; łyżka miodu&lt;br /&gt; kilka orzechów włoskich&lt;br /&gt; łyżeczka cynamonu, kardamonu,gałki muszkatołowej, imbiru&lt;br /&gt; goździki do wetknięcia w jabłko&lt;br /&gt; kawałeczek masła na wierzch nadzienia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jabłka wydrążamy z gniazd nasiennych.Składniki nadzienia mieszamy w misce.  Miejsce po gniazdach napełniamy nadzieniem. Na wierzch kładziemy odrobinę masła. W jabłka wbijamy goździki. I czekamy podczas, gdy zapach unosi się coraz bardziej kuszący. &lt;br /&gt;Pieczemy ok. 15 -20 minut w 190 st. C. &lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-2909542751487192202?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/2909542751487192202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/pieczone-jabka-czyli-kwintesencja.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2909542751487192202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2909542751487192202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/pieczone-jabka-czyli-kwintesencja.html' title='Pieczone jabłka czyli kwintesencja jesieni'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-YBj1GN_y0MM/TrbrhEsnKhI/AAAAAAAAAZ0/zhdx3Wyi2LE/s72-c/a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-2132627552083917178</id><published>2011-11-05T21:25:00.002+01:00</published><updated>2011-11-05T21:31:20.253+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Sophie Dahl czyli apetyt rośnie w miarę jedzenia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-2hV9uxRBaEk/To4fTjnhcbI/AAAAAAAAHYI/yEnDJHSkAhs/s1600/Apetyczna-panna-Dahl_Sophie-Dahl%252Cimages_big%252C18%252C97862903016.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 294px; height: 410px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-2hV9uxRBaEk/To4fTjnhcbI/AAAAAAAAHYI/yEnDJHSkAhs/s1600/Apetyczna-panna-Dahl_Sophie-Dahl%252Cimages_big%252C18%252C97862903016.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Apetyczna panna Dahl" wyd. FILO &lt;br /&gt;I stało się po nocach, gdy śniłam o Sophie Dahl (a dokładnie o jej chlebie bananowym) i dniach zmagania się z dylematem : &lt;span style="font-style:italic;"&gt;kupić czy nie kupić &lt;/span&gt;- kupiłam najnowszą i jedyną jak do tej pory wydaną w Polsce książkę Sophie Dahl. (Szczerze powiedziawszy tracąc przy tym 1/3 mojej zeszło tygodniowej pensji;), ale zyskując wymarzone dzieło.)&lt;br /&gt;Sophie Dahl z jej chlebem bananowym została (chyba) rozsławiona na wielu blogach kulinarnych, ale nie tylko na tym oparty jest jej rozgłos. &lt;br /&gt;Ona jako pierwsza była modelką, która posiadała więcej ciała niż motylek na kwiatku. Ona jest wnuczką swojego dziadka czyli autora Charlie i fabryka czekolady. &lt;br /&gt;Brzmi smacznie na wstępie, czyż nie?. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i.thisislondon.co.uk/i/pix/2010/03/sophie-dahl415.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 415px; height: 494px;" src="http://i.thisislondon.co.uk/i/pix/2010/03/sophie-dahl415.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sama książka wydana jest w sposób ...urokliwy. Od okładki począwszy, po historie w niej zawarte. Wydana została  na matowym papierze o wysokiej jakości.A i same przepisy są przykuwające uwagę i wywołują przyspieszoną pracę ślinianek.  Już nie mogę się doczekać, gdy zacznę przyrządzać jedzonko nią zainspirowane, ale i też z niej zaczerpnięte.Sophie Dahl pisząc  stworzyła przepiękny hołd dla swojej babci. Babci, która wiele ją nauczyła nie tylko z dziedziny kulinariów. &lt;br /&gt;A zdanie "Żelki to mój sposób na smutki" jest tym pod, którym i ja mogłabym się podpisać obiema górnymi kończynami. Wiedzą o tym wiele osoby, które były raczone ostatnio przeze mnie "żelkami miłości". &lt;br /&gt;Bliższe zapoznanie z panną Dahl polecam co też i ja poczynię.&lt;br /&gt;Trzymajcie się w słoneczne dnie i zimne noce&lt;br /&gt;A.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-2132627552083917178?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/2132627552083917178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/sophie-dahl-czyli-apetyt-rosnie-w-miare.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2132627552083917178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2132627552083917178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/sophie-dahl-czyli-apetyt-rosnie-w-miare.html' title='Sophie Dahl czyli apetyt rośnie w miarę jedzenia'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-2hV9uxRBaEk/To4fTjnhcbI/AAAAAAAAHYI/yEnDJHSkAhs/s72-c/Apetyczna-panna-Dahl_Sophie-Dahl%252Cimages_big%252C18%252C97862903016.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4165552183743868979</id><published>2011-11-01T21:45:00.004+01:00</published><updated>2011-11-01T21:50:12.716+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Rzecz o pestce ...</title><content type='html'>Coraz bardziej jestem podobna do M. Czytam książki, które ona czytała w moim wieku. Uderzają mnie te same zdania co ją. (Widzę i porównuję dzięki podkreśleniom dokonanym czerwonym pisakiem). Z wiekiem rozumiem coraz więcej, ale czy to przekłada się na prawdziwą Mądrość(tą upragnioną i przez duże M), nie wiem...Czas pokaże. Coraz bardziej czuję i poznaję moją pestkę. Pestka, która we mnie tkwi i tylko czeka, aż przyjdzie jej wyrosnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Każdy ma w sobie pestkę, każdy swoją. Jak owoc. Przylatują ptaki, przychodzi jedno po drugim spustoszenie. Robak. Gnije to, co jest miąższem. Odpada. Ale pestkę trzeba uratować. Pestka musi zostać nietknięta. Z pestki przecież...&lt;br /&gt;Niepojęcie wstrząśnięta spytałam, co jest pestką.&lt;br /&gt;To, w co nie przestajemy wierzyć. Co najgłębiej jest nami, pomimo wszystko. Pomimo zła w nas, pomimo naszych odstępstw, mimo wszystkich srebrników jakieś my wzięli.&lt;br /&gt;[...]&lt;br /&gt;Ale – powiedziałam – słuchaj. Mówisz o mnie, mówisz o...A ty. Co jest Twoją pestką. Jeśli możesz. Jeśli potrafisz. Jeżeli wiesz?&lt;br /&gt;Wiem – powiedziała. - Miłość.&lt;br /&gt;                                                          Anka Kowalska    „ Pestka”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dziwię się światu - imprezom „helołinowym” - jak to dorośli studenci potrafią odrzeć każdą świętość w imię tzw. „dobrej zabawy”, dzieciom poprzebieranym  za diabełki i inne stworzenia z piekła rodem. Z każdego kąta wyzierającej dyni z szyderczym uśmiechem. &lt;br /&gt;Festiwal kiczu  z   korowodem truposzy,wiedźm i  trumien. Infantylizacja zła tak bardzo usypiająca czujność. &lt;br /&gt;Ja wolę pamiętać o Życiu. O tych, których Kiedyś spotkam. Może jutro, może za tydzień, a może za   dziesiąt lat. Ważne, aby pamiętać o tym co najważniejsze w Życiu i po Życiu. &lt;br /&gt;Aby być przy Życiu. Tym razem muffiny korzenne z ostatniej "Kuchni" i przecier gruszkowo-jabłkowy z żurawiną. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-D3COZ_GRj4U/TrBWujrUzaI/AAAAAAAAAZc/8FhsfvObJyE/s1600/a.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-D3COZ_GRj4U/TrBWujrUzaI/AAAAAAAAAZc/8FhsfvObJyE/s400/a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670127288710385058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-rZangWWjnqk/TrBXq6iu3WI/AAAAAAAAAZo/aAhpKy52xfM/s1600/b.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-rZangWWjnqk/TrBXq6iu3WI/AAAAAAAAAZo/aAhpKy52xfM/s400/b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670128325640510818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Korzenne babeczki&lt;br /&gt;3/4 szklanki mleka,&lt;br /&gt;2 saszetki czarnej herbaty ekspresowej,&lt;br /&gt;1 szklanka mąki&lt;br /&gt;1 szklanka przesianej mąki tortowej&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;po 1/4 łyżeczki: pieprzu,cynamonu,mielonego imbiru i kardamonu,&lt;br /&gt;po szczypcie mielonych goździków i gałki muszkatołowej,&lt;br /&gt;60 g miękkiego masła,&lt;br /&gt;3/4 szklanki jasnego cukru muscavado,&lt;br /&gt;2 duże jajka &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rozgrzewamy piekarnik do 175 st.C. Foremki do muffinek smarujemy masłem lub wyściełamy papilotkami. Zagotowujemy mleko,zdejmujemy z ognia, wrzucamy saszetki herbaty, przykrywamy  i odstawiamy na 15 minut. Następnie odciskamy saszetki i wyrzucamy je. Mleko studzimy. Łączymy oba rodzaje mąki,proszek do pieczenia, sól i przyprawy.Ucieramy masło z cukrem muscavado na puszystą masę. Pojedynczo dodajemy jajka, a następnie mąkę na przemian z mlekiem. Mieszamy. Masą napełniamy foremki do 3/4 wysokości. Pieczemy przez 15-20 minut. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Stało się...Pierwszy raz w Życiu przesoliłam hummus. Trudno się mówi i żyje się dalej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4165552183743868979?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4165552183743868979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/rzecz-o-pestce.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4165552183743868979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4165552183743868979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/11/rzecz-o-pestce.html' title='Rzecz o pestce ...'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-D3COZ_GRj4U/TrBWujrUzaI/AAAAAAAAAZc/8FhsfvObJyE/s72-c/a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8201492969376279070</id><published>2011-10-28T20:49:00.010+02:00</published><updated>2011-10-28T21:08:23.884+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='banan'/><title type='text'>Chlebek bananowy</title><content type='html'>W dzieciństwie brat idąc w ślady pewnego filmu nazywał mnie Ana Banana. Niepowiem, abym była wtedy zadowolona. Raz na jakiś czas, gdy chciałam ,aby banan zagościł na mojej twarzy puszczałam sobie oryginalny Bananowy Song.(Między Bogiem, a prawdą nadal zdarza mnie się tak robić.) Za spódnicami bananówkami nigdy nie przepadałam. (A co! Miałam prawo.)&lt;br /&gt;Uwielbiam rozpaćkowywać banana widelcem  i tworzyć kanapkę Elvisa wespół z masłem orzechowym. (Kaloryczne to  i tuczące, ale jakie pyszne.)&lt;br /&gt;Kiedyś na pewnym forum pewnego zespołu raczyliśmy się tańczącym bananem jako wyraz radości w czystej formie.&lt;br /&gt;Zatem...."bananowy jest po prostu żywot mój..."&lt;br /&gt;&lt;a href="http://img534.imageshack.us/img534/7968/74180470.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 535px;" src="http://img534.imageshack.us/img534/7968/74180470.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chlebek bananowy &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4  dojrzałe banany (im bardziej ściemniałe tym lepiej)&lt;br /&gt;100 cukru&lt;br /&gt;1 jajko, rozbełtane&lt;br /&gt;75 g roztopionego  masła&lt;br /&gt;1 cukier waniliowy&lt;br /&gt;170 g mąki&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;3 łyżki płatków owsianych&lt;br /&gt;łyżeczka cynamonu,imbiru, &lt;br /&gt;szczypta kardamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;opcjonalnie 1 jabłko pokrojonego w kostkę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na wierzch: cukier cynamonowy ( 1 łyżka cukru + 1 łyżka cynamonu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Banany rozgnieść widelcem, połączyć z cukrem, jajkiem, masłem i wanilią.&lt;br /&gt;Mąkę wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia i dodać do bananów. Dokładnie wymieszać.&lt;br /&gt;Wlać do formy wyłożonej papierem do pieczenia, wstawić do piekarnika i piec godzinę w 180 st. C.&lt;br /&gt;Ciasto początkowo rośnie bardzo opornie, nie należy się tym przejmować. Później powinno wypełnić całą blachę.&lt;br /&gt;Po upieczeniu ostudzić w formie.&lt;br /&gt;Ciasto wyszło dość wilgotne, jednakże nie jest to oznaką zakalca. Wyszło pyszne ku uciesze moich współlokatorek i ludków z ,którymi pracuję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8201492969376279070?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8201492969376279070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/chlebek-bananowy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8201492969376279070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8201492969376279070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/chlebek-bananowy.html' title='Chlebek bananowy'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4806989119052173652</id><published>2011-10-26T22:31:00.003+02:00</published><updated>2011-10-26T22:48:34.854+02:00</updated><title type='text'>Anna Banana czyli jutro będzie bananowo</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img511.imageshack.us/img511/9529/91077396.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 535px;" src="http://img511.imageshack.us/img511/9529/91077396.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;c.d.n ....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4806989119052173652?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4806989119052173652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/ana-banana-czyli-jutro-bedzie-bananowo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4806989119052173652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4806989119052173652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/ana-banana-czyli-jutro-bedzie-bananowo.html' title='Anna Banana czyli jutro będzie bananowo'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8021294071883423810</id><published>2011-10-21T22:30:00.001+02:00</published><updated>2011-10-21T22:35:38.892+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naleśnikowanie'/><title type='text'>Wpadła gruszka do garnuszka...i jesienne pancaksy</title><content type='html'>Codziennie rano czuję dym w powietrzu. Widzę rosę na opadniętych liściach i ludzi odzianych w ciepłe czapki, szaliki i rękawiczki. Nie zawsze...zdarza się i ciepła odsłona jesieni. Gdy chłodne promyki  słońca okalają twarz. Wtedy z radością można pójść na targ – patrzeć na kolory, na ludzi  i na te wszystkie dobrodziejstwa, które jesień ze sobą przynosi. Orzechy, gruszki, jabłka, dynia – niby wszystko tak znane, ale to właśnie teraz najdoskonalej smakuje. Z dziką przyjemnością wbijam zęby w miękką gruszkę i czekam, aż sok zacznie mi spływać po twarzy, i skapywać po brodzie. I ta cierpka, „ziarnista” słodycz. Doskonałość nie do opisania.&lt;br /&gt;I tym razem wykorzystałam gruszkę. Sezonowo. Do grubszych naleśników zwanych pancakesami. Razem z A. poświętowałyśmy chwilę odpocznienia. Aby siąść z dala od zgiełku i pracy. Od codziennych obowiązków. Aby móc usiąść pogadać, obejrzeć kolejny raz „Julie and Julia” i czekać na lepsze jutro. &lt;br /&gt;Niestety wieczornica dopada już nas coraz szybciej, więc  światło jakie jest każdy widzi. Mam nadzieję, że przeżyjecie ten widok. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img52.imageshack.us/img52/5597/38020432.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 535px;" src="http://img52.imageshack.us/img52/5597/38020432.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pancakes (zaczerpnięte od Liski)&lt;br /&gt;300 g mąki&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;40 g drobnego cukru&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;300 ml mleka&lt;br /&gt;200 g  jogurtu&lt;br /&gt;75 g masła, stopionego i ostudzonego (zastąpiłam olejem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(ja od siebie dodałam odrobinę kardamonu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąkę przesiać i połączyć z proszkiem do pieczenia, cukrem i kardamonem.&lt;br /&gt;W drugiej misce zmiksować jajko, mleko, zsiadłe mleko i olej. Powoli wsypywać suche składniki, miksować do całkowitego połączenia się wszystkich składników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patelnię z powlekanym dnem (na stalowej mogą się przypalać) rozgrzać z odrobiną oleju. Łyżką wlewać porcje ciasta i smażyć na złoto z obu stron (ok. 1 minuty na stronę).&lt;br /&gt;Najlepiej smażyć placuszki na prawie suchej patelni, bez tłuszczu.&lt;br /&gt;Ułożyć na talerzu, przykryć folią aluminiową, żeby za szybko nie stygły i dokończyć smażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karmelizowane gruszki&lt;br /&gt;5 łyżeczek cukru&lt;br /&gt;wody tyle aby przykryło wsypany cukier&lt;br /&gt;2 gruszki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W garnku umieszczamy cukier z wodą. Tworzymy syrop, aż do zabulgotania. Dodajemy pokrojoną w kostkę gruszkę. I czekamy, ciągle mieszając aż gruszka zabrązowieje, nie rozpadnie i przede wszystkim nie spali. Ma być miękka, cała i pokryta karmelem.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* ilość pancakes 'ów wyjdzie zdecydowanie większa niż gruszek karmelizowanych. Wręcz oszczędność można zobaczyć. Zatem proporcje do karmelizowanych gruszek można spokojnie zwiększyć wedle uznania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8021294071883423810?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8021294071883423810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/wpada-gruszka-do-garnuszkai-jesienne.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8021294071883423810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8021294071883423810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/wpada-gruszka-do-garnuszkai-jesienne.html' title='Wpadła gruszka do garnuszka...i jesienne pancaksy'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6020643287825363603</id><published>2011-10-15T22:09:00.002+02:00</published><updated>2011-10-15T22:19:38.714+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>A la chili con carne czyli chili z deficytem ostrości na nieskończoność</title><content type='html'>Witajcie , &lt;br /&gt;ostatnio nie  bywam za często w przyprawianym zakątku, ale nie znaczy to, że nie jem lub nie gotuję. Po prostu życia nabiera tempa jak szalony roller coaster a ja z trudem nadążam. A  na  zwolnienie nie zgadzam się całą sobą. Cały ten  galimatias ,który sobie zgotowałam widocznie ma jakiś dziwnie pokręcony sens. Szukam jakiejś  ostoi w czasie trudnym i ciężkim. Wiele się u mnie zmienia i zmieniło. Rozumiem, gdy dla kogoś czasem zmian bywała wiosna. Dla mnie przez nieoczekiwany obrót spraw stała się taką porą jesień. &lt;br /&gt;Rano  wstaję do pracy. Do pracy, którą najzwyczajniej w świecie bardzo lubię. Za to, że mogę nawąchać się   świeżej bazylii , za to, że pracuję z ludźmi, których lubię i patrzę na świat „od kuchni”.&lt;br /&gt;Zobaczę co dalej....Choć szklanka ostatnio bywa jednak pusta i to nawet nie do połowy...a do tych chorych 3  milimetrów, które irytują niezmiernie. W przypływie kreatywności stworzyłam herbatę „anielską” - suszona aronia, chabry w cukrze, goździki całe i czarny Assam.  Połączenie jak dla mnie iście anielskie. :D Część już rozdana...i wypita z Miłością. Niebawem i tutaj ją  objawię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Raczę się ekspresową smakowitością  w stylu chili con carne połączonego z risottem. &lt;br /&gt;Niestety w zapasach nie posiadałam ani cebuli,ani sproszkowanego chili co o świeżej papryczce mogłabym pomarzyć. A na dworze taka zimnica , że musiałabym serca nie mieć, aby się udać po brakujące produkty. Zatem jest to a la chili con carne z pełną świadomością nieużycia kluczowego składnika czyli chili. Kajam się za to faux pas!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img818.imageshack.us/img818/1962/93347563.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 535px;" src="http://img818.imageshack.us/img818/1962/93347563.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1/2 puszki kukurydzy&lt;br /&gt;1/2 puszki fasoli czerwonej odsączonej z zalewy&lt;br /&gt;ok. 10 dkg kiełbasy &lt;br /&gt;1 litr soku pomidorowego&lt;br /&gt;ok. 100 g pieczarek&lt;br /&gt;ok. szklanka ryżu&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku &lt;br /&gt;1 łyżeczka suszonej bazylii, oregano, &lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powinno być:&lt;br /&gt;1 cebula, &lt;br /&gt;1 marchewka&lt;br /&gt;1 papryka,&lt;br /&gt;odrobina chili pieprz cayenne lub świeżej papryczki chilli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na łyżce oleju podsmażyłam pieczarki, półksiężyce kiełbasy, powinna być cebula, czosnek, zioła i ryż. Dodać kukurydzę i fasolę. Marchewkę pokrojoną w kostkę i paprykę. Po chwili dolać szklankę soku pomidorowego. I dolewać co czas jakiś gdy widzi się , że ryż wypija wszystko co się mu dolewa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6020643287825363603?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6020643287825363603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/la-chili-con-carne-czyli-chili-z.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6020643287825363603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6020643287825363603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/la-chili-con-carne-czyli-chili-z.html' title='A la chili con carne czyli chili z deficytem ostrości na nieskończoność'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7710024916084271276</id><published>2011-10-08T16:00:00.002+02:00</published><updated>2011-10-09T13:06:59.213+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przetwory'/><title type='text'>Chabry w cukrze czyli post scriptum do "Hajdy"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img850.imageshack.us/img850/1134/chabrywcukrzeidziaka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 500px;" src="http://img850.imageshack.us/img850/1134/chabrywcukrzeidziaka.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Białasy, głowacz, jasieniec, kardy, kwiatek wołoszek, macoszka, modrak, modrzeńczyk, wasilek, wawer – to wszystko ukrywa nam dobrze znane i kochane przeze mnie chabry. (Przynajmniej tak twierdzi Ciocia Wikipedia)&lt;br /&gt;Nie  do pomyślenia dla mnie jest , że takie piękności są chwastami, i na dodatek archeofitami.&lt;br /&gt;Kolor ich przepiękny niebieski. Śniący się po nocach – jak wiem w śnieniu o nich osamotniona nie jestem - „spać przespać rok siedem lat łubinowe pola chabry śnić”. Nazywany pospolicie chabrem  bławatkiem polnym. Najczęstszą odmianą spotykaną na polach jest (chyba) blue boy. To właśnie ta odmiana ma tak intensywny „chabrowy” kolor. &lt;br /&gt;W wakacyjnym czasie zajęłam się chabrami szczególnie. A mianowicie  kandyzowałam. &lt;br /&gt;Jako post scriptum do „Hajdy”.  Przedstawiam Wam chabry w cukrze, gdyż miały  zaistnieć już wtedy. Jednak ich wykorzystanie przyjdzie do kolejnej mieszanki herbacianej.  Zatem kolejne błękitne paczuszki niebawem znów będą wędrować po moich znajomych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A samo kandyzowanie jest proste choć wymaga cierpliwości. Na sam początek tworzymy syrop cukrowy i nim smarujemy płatki chabru ułożone na pergaminie/papierze do pieczenia. I czekamy , aż do wyschnięcia. Wyschnięte płatki wsypujemy do słoiczka i zasypujemy cukrem. &lt;br /&gt;Po kilku dniach – a czas w tym przypadku działa na korzyść – ze słoiczka wydobywać się będzie cudowny chabrowy zapach. &lt;br /&gt;A wtedy chabry używajcie do dekoracji, do herbaty i na wszelkie inne sposoby ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7710024916084271276?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7710024916084271276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/chabry-w-cukrze-czyli-post-scriptum-do.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7710024916084271276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7710024916084271276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/10/chabry-w-cukrze-czyli-post-scriptum-do.html' title='Chabry w cukrze czyli post scriptum do &quot;Hajdy&quot;'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-3695927218459028503</id><published>2011-09-30T08:00:00.003+02:00</published><updated>2011-09-30T16:40:53.309+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyśnione'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Hajda z lawendą</title><content type='html'>Moi mili,&lt;br /&gt;„słowo się rzekło kobyłka u płota”*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu w głowie pewnego jegomościa(nazwijmy go Sz.) wykluła się idea, że dobrze by było „pożegnać” naszą wspólną znajomą. Ja wolę to określać zwykłym „dowidzeniowaniem”, ale nie o nazewnictwo tu się rozchodzi. (A samo pożegnanie było przepełnione Dobrem, Szczerością i ...Miłością).Sz.oddelegował mnie do wymyślenia ciasta o nazwie „Hajda” od nazwiska naszej wspomnianej dziewuszki. A mnie w nocy się przyśniła....&lt;br /&gt;Nie dziewoja, a rzeczona „Hajda”.&lt;br /&gt;Skoro dla niej i o niej miało być to musiałam i chciałam użyć kwiatów lawendy, jeżyn i chabrów w cukrze. Jak dla mnie to jest kwintesencja jej "duszy". Jeśli dusza ma kolor to jej z pewnością jest  chabrowa. Koniec końców chabrów w cukrze nie zdobyłam z racji nie bycia w domu rodzinnym , a i jeżyn nie uświadczyłam. Jednak czego się nie robi w naglącej potrzebie. Dżem z aronii zastąpił jeżyny, a lawenda spełniła swoją rolę za dwoje.&lt;br /&gt;Jedyne o czym chce jeszcze wspomnieć to fakt , że wiele deserów i ciast było tworzonych na czyjąś cześć i chwałę np: Tort Sachera czy Beza Pavlova. :) Zatem i Hajdzie Hajda się należała. :)&lt;br /&gt;Cieszę się , że byliśmy Razem.  Za „uprowadzenie”, za wspólne śpiewanie, za pomoc przy Hajdzie. &lt;br /&gt;Mimo wszystko cieszę się , że Jestem z Wami i możemy razem wypiekać takie piękne chwile.&lt;br /&gt;Trzymajcie się anielsko&lt;br /&gt;A.&lt;br /&gt;P.S: Będę godnie opiekować się kuchennymi herezjami zwanymi rownież przepiśnikiem.&lt;br /&gt;*Jak to powiedział pewien Pies (nie bez)Pański, że nie warto pytać o przepis, ponieważ i tak będzie do przeczytania na blogu. Rację miał więc, jestem dość przewidywalna w tej materii. Ale od początku...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img841.imageshack.us/img841/9959/56391993.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img841.imageshack.us/img841/9959/56391993.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hajda z lawendą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biszkopt: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 jajek &lt;br /&gt;120 g mąki&lt;br /&gt;150 g cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 łyżki oleju&lt;br /&gt;2 łyżki wody&lt;br /&gt;1 łyżka octu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krem:  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wnętrze : 1/3 opakowania serka mascarpone wymieszanego z serkiem twarożkowym kremowym tak 1 / 2 na 1 / 2 z dodatkiem dżemu aroniowego. (Tu powinny mieć zastosowanie jeżyny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzch: serek twarożkowy z mascarpone i wanilią  wymieszany wraz z 1 łyżeczką suszonych kwiatów lawendy. &lt;br /&gt;I chabry w cukrze jeśli Ktoś jest w posiadaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajka ubić z cukrem. Dodawać pozostałe składniki tak aby na koniec dodać mąkę (opcjonalnie z proszkiem do pieczenia 1,5 łyżeczki). Piec ok 20 minut w kwadratowej blaszce w 190 st.C wyłożonej papierem do pieczenia.  Po ostygnięciu przekrawamy wzdłuż na pół . Jedną część smarujemy kremem aroniowym. Przykrywamy drugim biszkoptem. Pokrywamy serkiem z lawendą.&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Po wierzchu również delikatnie obsypujemy kwiatem lawendy. (Delikatnie! By uniknąć efektu mydła lub innych perfum.)&lt;br /&gt;Przykrywamy i wkładamy do lodówki, aby ładnie związało. U mnie cała noc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-3695927218459028503?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/3695927218459028503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/hajda-z-lawenda.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3695927218459028503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3695927218459028503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/hajda-z-lawenda.html' title='Hajda z lawendą'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-2204965362310819764</id><published>2011-09-27T23:00:00.002+02:00</published><updated>2011-09-27T23:08:15.524+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>Kolory jesieni....i chwalenia krztyna</title><content type='html'>Zbieram kasztany i chowam do  kieszeni tak by mieć towarzystwo na  lepsze chwile. Lepsze, które zawsze kiedyś nastanie nawet jeśli trudno mnie w to uwierzyć. Lubię poranną mgłę. Lubię chłodne promienie słońca. Takie inne niż dotychczas. I ta przenikająca poranna wilgoć powietrza...Brak słów!&lt;br /&gt;Wpadam w melancholię. Wpadam w czas jesieni. Zasłuchuję się  w Riverside. To jest muzyka mojej duszy. To jestem ja. Połamane dźwięki Egoisty Hedonisty.... &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"And I was surprised/How fast you could unite/Against me"&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Boję się, że zacznę wracać do tego co było. Do tego czego nie chcę...&lt;br /&gt;Lubię jesień, gdyż wtedy zaczynam doceniać ciepło zewsząd płynące. Uśmiech drugiej osoby jest dla mnie cenniejszy niż pocztówka z wakacji. Kubek gorącej herbaty smakuje tym bardziej gdy za oknem szaro, a mnie zbiera na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;szarą godzinę.&lt;/span&gt; Zaczynam na nowo ubóstwiać słowa zapomniane: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;absztyfikant ,ulęgałka, chryja, nicpoń...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A to i tak wszystko jest nie istotne i ociera się o niemiłosierny banał. &lt;br /&gt;Jest nadzieja...&lt;br /&gt;Pozwolę sobie również pochwalić się, że  mój sposób na piróga biłgorajskiego został &lt;a href="http://www.kulinarnyblogroku.pl/wyniki/werdykt"&gt;doceniony&lt;/a&gt; przez  pana Piotra Bikonta i będzie opublikowany w książce kucharskiej. Dziękuję bardzo!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img32.imageshack.us/img32/2230/bjpgw.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img32.imageshack.us/img32/2230/bjpgw.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cytrusowa Sałatka Marokańska (cytuję za &lt;a href="http://strawberriesfrompoland.blogspot.com/2009/12/drastycznie-nieromantycznie.html"&gt;Truskawkową Anią&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;(zrobiłam z połowy porcji)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1 pomarańcza&lt;br /&gt;1 grejpfrut&lt;br /&gt;1/2 duża czerwona cebula&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy&lt;br /&gt;Sól i pieprz&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Umyte cytrusy obieram ze skórek i białej warstewki. Kroję je w cienkie plastry. Obieram cebulę i kroję w grube krążki. Oliwki przekrawam na pół. Na półmisku układam na przemian pomarańcze i grejpfruty. Posypuję je krążkami cebuli i oliwkami, skrapiam oliwą. Na koniec solę i pieprzę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak poleca Ania myślę, że sos z octu balsamicznego, oleju, cukru, soli i pieprzu może być niemal zbawczy. Ja czarnych oliwek nie miałam, a w zasadzie żadnych ;). Jednak samo się prosiło, aby wzbogacić ją o tą oleistość i jędrność. A i ten kolor jest rzeczywiście bliski makabreski.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-2204965362310819764?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/2204965362310819764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/kolory-jesienii-chwalenia-krztyna.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2204965362310819764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2204965362310819764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/kolory-jesienii-chwalenia-krztyna.html' title='Kolory jesieni....i chwalenia krztyna'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8521745955762534231</id><published>2011-09-23T12:23:00.000+02:00</published><updated>2011-09-23T12:23:29.771+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyśnione'/><title type='text'>O kurczaku w szpinaku...(lub na odrót) wyśnionym</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img8.imageshack.us/img8/5953/29710881.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img8.imageshack.us/img8/5953/29710881.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Moi drodzy,&lt;br /&gt;Czasem mam wrażenie , że moje sny są zdecydowanie zbyt kaloryczne niż powinny być. Te wszystkie wyśnione ciasta, makarony i inne dobroci.Tym razem był to kurczak nadziewany szpinakiem w sosie z sera pleśniowego. Jako dodatek cytrynowy kuskus z pietruszką i sałatka coleslaw. Moje sny są zdecydowanie zbyt kaloryczne....&lt;br /&gt;Obudziłam się po popołudniowej drzemce i pierwsza rzecz jaką powiedziałam do A. było :"Kurczak ze szpinakiem mnie się przyśnił". Jak powiedziałam tak powzięłam kartkę i udałyśmy się na wspólne zagospodarowywanie lodówki. Gdy szłyśmy  dwóch chłopców grało na chodniku w piłkę. Nagle jeden z nich powiedział:&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Uważaj, panie idą.Idioto!".&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Nasze miny bezcenne. W końcu te zmarszczki na naszych twarzach robią swoje.&lt;br /&gt;A kaloryczne sny zdarzały mi się nie po raz pierwszy i pewnie nie raz jeszcze się zdarzą.&lt;br /&gt;Mogę jedynie powiedzieć, że porcję są ogromne. Do dziś zostało nam małe conieco. Uważam, że jedną piersią spokojnie mogą nawet  3 osoby się najeść. Jednakże wszystko zależy od stopnia głodu i łakomstwa. &lt;br /&gt;Lazur srebrzysty pozostawią większą goryczkę niż niebieski. Zatem w tej kwestii pozostaje ryzyk - fizyk kto co woli. I przyznaję się sałatka coleslaw była kupna. ;)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img854.imageshack.us/img854/7365/dsc0078qw.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img854.imageshack.us/img854/7365/dsc0078qw.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kurczak ze szpinakiem (na 1 osobę)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 pierś z kurczaka (tzw. połówka) - najlepiej jedną na osobę &lt;br /&gt;łyżka masła&lt;br /&gt;5 ząbków czosnku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;szpinakowy farsz mozna zrobić tak jak np: &lt;a href="http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/tarta-szpinakowa-z-feta-i-dzien-sw.html"&gt;z tego&lt;/a&gt; przepisu na tartę. Pomijając jajko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sos z sera pleśniowego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 ser pleśniowy (Użyłyśmy 1 srebrzystego Lazura, jednakże stwierdzam, że niebieski byłby o wiele bardziej na miejscu).&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;odrobinę wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurczaka przekrawamy robiąc kieszonkę i upychamy w niego szpinak, który wcześniej przygotowaliśmy. Na maśle smażymy kurczaka dodając ząbki czosnku. Gdy kurczak się zarumieni dodajemy ser pleśniowy i odrobinę wody. Czekamy na rozpuszczenie. Dodajemy odrobinę gałki muszkatołowej do smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytrynowy kuskus z pietruszką&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;szklanka kuskusu &lt;br /&gt;woda &lt;br /&gt;sok z 1 cytryny ( może być mniej)&lt;br /&gt;pietruszka&lt;br /&gt;opcjonalnie: bulion zamiast wody i łyżka masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuskus zalewamy wrzącą wodą lub bulionem  z dodatkiem soku z cytryny ok 0,5 cm nad poziom kaszy. Przykrywamy talerzem na 5 minut. Na koniec dodajemy pietruszkę i ewentualnie masło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Tymczasem 3majcie się w Spokoju&lt;br /&gt;A.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8521745955762534231?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8521745955762534231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/o-kurczaku-w-szpinakuwysniony.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8521745955762534231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8521745955762534231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/o-kurczaku-w-szpinakuwysniony.html' title='O kurczaku w szpinaku...(lub na odrót) wyśnionym'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-174140709011843162</id><published>2011-09-18T13:50:00.001+02:00</published><updated>2011-09-18T13:50:42.225+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podwieczorek'/><title type='text'>Cacko z dziurką</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img155.imageshack.us/img155/3064/dsc0029vz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img155.imageshack.us/img155/3064/dsc0029vz.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie,&lt;br /&gt;Nie wiem jak u Was przyjęło się określać takie cacka z dziurką. Oponka, obwarzanek, gniazdko czy jeszcze inaczej. Pamiętam jak na pierwszym roku stiudiów wiodłyśmy prawdziwe dysputy nad nazewnictwem tej pyszności. Czy tylko drożdżowy można nazwać gniazdkiem, a czy obwarzanek to jedynie ten słony z Krakowa...Ja zwykłam nazywać obwarzankiem słodkie drożdżowe cacko z dziurką, nie wiem czy się myliłam, ale przystaję w tym uporczywie. &lt;br /&gt;A same oponki są nie za słodkie. Od siebie dodałam szczyptę cynamonu.&lt;br /&gt;A przepis przypomniał mi się po zaglądnięciu do &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2011/08/jesien-i-oponki.html"&gt;Liski&lt;/a&gt;. Jedna z tych lekko zapomnianych słodkości. Gdy zaniosłam je do mojej mamy stwierdziła, że jestem jak babcia a jej mama. Miło słyszeć takie komplementy.&lt;br /&gt;A tymczasem zmykam do powtarzania właściwości sądów i innych terminów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-RSns995lpcw/TnXZooL5xsI/AAAAAAAAAY4/dF1AYe1fIjQ/s1600/DSC_0002.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-RSns995lpcw/TnXZooL5xsI/AAAAAAAAAY4/dF1AYe1fIjQ/s400/DSC_0002.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5653664199238862530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oponki&lt;br /&gt;200 g białego sera w kostce&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2 łyżeczki cukru&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;mąka - w zależności od rodzaju sera, ok. 1,5 szklanki, dosypujemy stopniowo&lt;br /&gt;odrobina cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Z podanych składników zagnieść ciasto. Nie może kleić się do rąk, powinno przypominać ciasto na kopytka.(Ja użyłam robota kuchennego - przyp.A)&lt;br /&gt; Wałkować na stolnicy podsypanej mąką, by nie kleiło się do wałka na grubość ok. 3 mm. Wykrawać szklanką koła, a środek małym kieliszkiem.&lt;br /&gt; Wrzucać na gorący olej, smażyć na złocistobrązowo, patyczkiem przewrócić na drugą stronę.&lt;br /&gt; Przełożyć na tacę wyłożoną papierową serwetką i kiedy przestygną, posypać cukrem pudrem.&lt;br /&gt;(Mnie w trakcie transportu cukier puder się osypał, ale to on dodaje całego uroku.- przyp.A)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się w Spokoju i Radości&lt;br /&gt;Ania&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-174140709011843162?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/174140709011843162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/cacko-z-dziurka.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/174140709011843162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/174140709011843162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/cacko-z-dziurka.html' title='Cacko z dziurką'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RSns995lpcw/TnXZooL5xsI/AAAAAAAAAY4/dF1AYe1fIjQ/s72-c/DSC_0002.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8651967234477347840</id><published>2011-09-15T17:10:00.001+02:00</published><updated>2011-09-18T13:15:23.120+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaronowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><title type='text'>podaruj mi trochę słońca czyli tagiatelle z dynią</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img840.imageshack.us/img840/253/89582682.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img840.imageshack.us/img840/253/89582682.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=FdxnHs5jUik"&gt;Podaruj mi trochę słońca! &lt;/a&gt;Tego  chcę coraz bardziej. Na policzkach powoli czuć chłodne promienie słońca. Co ciekawe - ich też już chcę. Chcę jesieni, gdy herbata z sokiem malinowym smakuje najlepiej jak tylko potrafi. Można się otulić ciepłym kocem i cieszyć się ciepłem i dachem nad głową. Ostatnie dnie są dla mnie cudownie Szczęśliwe. Jakoś mam w sobie tyle Spokoju i Radości, pomimo...&lt;br /&gt;Dobrze jest znać swoje miejsce na ziemi i cieszyć się ze swojego Życia. Takiego jakim jest. Brać to co jest i znaleźć nawet iskierkę Dobra. &lt;br /&gt;Poza tym ostatnie dnie są dla mnie Pochwałą Prostoty i Generatorem Zachwytu. Może i to rzutuje na dzisiejsze słoneczne danie. Mając Słońce w sercu to nawet na talerzu, chce się je kosztować. &lt;br /&gt;Ot, tak! Czuję, że i ja mogłabym otworzyć sklep przepełniony słonecznymi przetworami.&lt;br /&gt;A dynia...nie wysłowiona słodycz. &lt;br /&gt;Trzymajcie się w radośnieniu &lt;br /&gt;A.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tagiatelle z dynią &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;około pół szklanki dyni pociętej na paski lub startej na tartce&lt;br /&gt;łyżka masła&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;2 łyżki śmietany 22 %&lt;br /&gt;1 łyżeczka mielonego imbiru&lt;br /&gt;1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;odrobina kurkumy&lt;br /&gt;sól,&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 gniazda tagiatelle&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na patelni rozgrzałam masło, dodałam cebulę, czosnek i posoliłam. Dodałam dynię. Podlałam wodą, aby dynia zmiękła i uległa rozpadnięciu. W tym czasie do wrzątku wrzuciłam tagiatelle. Ugotowałam wedle wskazań z opakowania. (ok. 6 minut). Do dyni dodałam śmietanę i przyprawy. Chwilę zagotowałam. Ugotowany makaron odcedziłam i dorzuciłam do dyniowego sosu. &lt;br /&gt;Smacznego&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8651967234477347840?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8651967234477347840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/podaruj-mi-troche-sonca-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8651967234477347840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8651967234477347840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/podaruj-mi-troche-sonca-czyli.html' title='podaruj mi trochę słońca czyli tagiatelle z dynią'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8764979787827811307</id><published>2011-09-10T21:13:00.005+02:00</published><updated>2011-09-10T22:23:22.682+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przetwory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czekoladowa pokusa'/><title type='text'>Krem orzechowo - czekoladowy czyli domowa "nutella"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img269.imageshack.us/img269/5939/44509409.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img269.imageshack.us/img269/5939/44509409.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Shalom,&lt;br /&gt;Chyba każdy jadł w życiu nutellę czyli krem czekoladowo - orzechowy o dość słodkim smaku. W moim dzieciństwie panowała szklaneczkowa mania. Na szklankach w których sprzedawany był owy rarytas umieszczano postacie z kreskówek o Asterixie i Obeliksie. &lt;br /&gt;Przyznam, że bardzo lubiłam  oglądać perypetie Gallów. O wiele bardziej niż  późniejszą wersję kinową. A szklanki zbierałam i miałam ich chyba komplet. &lt;br /&gt;Ale wracając do sedna. Krem w moim wykonaniu jest mniej słodki i bardziej orzechowy. Idealny do chleba, naleśników, andrutów czy Bóg wie jeden do czego jeszcze. (Sam też smakuje jedzony wprost ze słoika)&lt;br /&gt;I najlepsze i tak jest to, że  choć przez chwilę zamieniłam się w fabrykę nutelli. Prawie jak spełnienie dziecięcego snu. &lt;br /&gt;Uwaga, ten smak uzależnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Krem orzechowo - czekoladowy a la nutella&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;szklanka orzechów laskowych&lt;br /&gt;szklanka mleka &lt;br /&gt;4 łyżki cukru&lt;br /&gt;lub 3/4 mleka skondensowanego&lt;br /&gt;1 tabliczka gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orzechy uprażyłam na suchej patelni. Mają ulec zbrązowieniu ,aż do wyczuwania orzechowego zapachu i smak. Tak uprażone orzechy umieściłam w robocie kuchennym na najwyższych obrotach. Ma z nich powstać tłusta masa. U mnie zbiła się w jedną zwartą kulę po ok. 8 minutach, która po dodaniu czekolady nabrała pożądanej konsystencji.&lt;br /&gt;W tym czasie mleko zagotowałam z cukrem i na małym ogniu  dodawałam czekoladę. Tak roztopioną  czekoladę, pozostawiłam na ogniu do odparowania i zgęstnienia. &lt;br /&gt;Do zmielonych orzechów dodałam czekoladę i jeszcze chwilę razem miksowałam. Ok. 1 minuty.&lt;br /&gt;Gorący krem przełożyłam do słoików. Odstawiłam do stężenia.&lt;br /&gt;Smacznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8764979787827811307?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8764979787827811307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/krem-orzechowo-czekoladowy-czyli-domowa.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8764979787827811307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8764979787827811307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/krem-orzechowo-czekoladowy-czyli-domowa.html' title='Krem orzechowo - czekoladowy czyli domowa &quot;nutella&quot;'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8072140343934649474</id><published>2011-09-09T10:15:00.007+02:00</published><updated>2011-09-09T13:16:34.243+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Europejski Festiwal Smaku w Lublinie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.lubelskie.pl/img/userfiles/images/promocja/SIW/1K_LubelskieDzieci_800.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 406px;" src="http://www.lubelskie.pl/img/userfiles/images/promocja/SIW/1K_LubelskieDzieci_800.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj rozpoczyna się Europejski Festiwal Smaku. Zapowiada się dużo konkursów, pokazów kulinarnych, koncertów, dyskusji i imprez towarzyszących. Zaplanowana jest muzyczna scena festiwalu gdzie usłyszymy m.i.n: zespół Dwootho, Dagadana czy Stana Borysa. I dla miłośników pieknego śpiewu polecam koncert Franki de Mille.&lt;br /&gt;Uczestniczyć bedzie można w warsztatach dla koneserów czy spotkać się z kucharzącymi osobowościami jak Paweł Loroch. &lt;br /&gt;O ile mnie nic planów nie pokrzyżuje zamierzam posnuć się tu i ówdzie w tych dniach. Obserwować, degustować i chłonąć.&lt;br /&gt;A i  moją uwagę przykuwa &lt;a href="http://www.europejskifestiwalsmaku.pl/atrakcje-festiwalu/artykul/info/noc-nalewek-turniej-warsztaty/"&gt;Noc Nalewek&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;A samo miejsce lubelskiej Starówki jest przepiękne i wart zwiedzenia. Ja uwielbiam Lublin coraz bardziej za urok , który przemawia z każdego zakamarka.&lt;br /&gt;Pełen program do zapoznania się jest -----&gt;&lt;a href="http://www.europejskifestiwalsmaku.pl/atrakcje-festiwalu/artykul/info/jest-program-festiwalu-2011/"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;-----&lt;br /&gt;P.S: Moje serce najbardziej lgnie do kuchni żydowskiej. Niestety w Lublinie dopiero w sobotę nawiedzę festiwal.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8072140343934649474?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8072140343934649474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/europejski-festiwal-smaku-w-lublinie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8072140343934649474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8072140343934649474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/europejski-festiwal-smaku-w-lublinie.html' title='Europejski Festiwal Smaku w Lublinie'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4697257597437017849</id><published>2011-09-03T11:00:00.008+02:00</published><updated>2011-09-08T15:55:23.394+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><title type='text'>Ty buraku czyli jak burak gości na salonach</title><content type='html'>Nie mam zamiaru nikogo obrażać, gdyż nie leży to w mojej naturze.(Chyba, że Ktoś bardzo zajdzie mi za skórę wtedy i owszem. Pojawiają się słowa o buractwie pospolitym, ale są one niezwykle rzadkie a i tak później ich żałuje). Ale do sedna ...&lt;br /&gt;Burak jest nam tak dobrze znany, że został odrobinę zapomniany. Każdy przyzwyczaił się do jego obecności,  że (chyba) przestał cieszyć się zainteresowaniem. Każdy podąża za tym co nowe, "światowe", że i na buraczanego przyjaciela patrzy się z pobłażaniem. &lt;br /&gt;A w nim tkwi siła...Czerwona, jaskrawa barwa, która w połączeniu z jogurtem czy śmietaną w botwince kusi nas frywolnym różem. Słodycz i to zdrowa słodycz potrafi dosłodzić nawet ciasto czekoladowe. &lt;br /&gt;Albo te buraczki zasmażane -  wersja mniej zdrowa - ale, jakże pyszna. Obowiązkowe do obiadu robionego przez Rodziciela z kotletami mielonymi. &lt;br /&gt;Można by wymieniać i to bez końca. Ale i tak na myśl o buraczkach  ślinianki od razu żwawiej pracują. &lt;br /&gt;Ostatnio zafundowałam buraka jako dodatek do kotletów mielonych(a jakże!) z kuskusem podrasowanym sokiem z cytryny, świeżą pietruszką i zrobionym na bulionie warzywnym. &lt;br /&gt;Aha, ja wykorzystałam wszystko to co miałam aktualnie w kuchni więc nie było mowy o dodatkowych zakupach.&lt;br /&gt;P.S: W trakcie krojenia i obierania ręce brudzą się niemiłosiernie. Polecam założenie gumowych rękawiczek. A i jeszcze jedno...nóż i deska do krojenia na prawdę wyglądają jakby były świadkiem zbrodni kuchennej lub najazdu krwiożądnego wampira. &lt;br /&gt;P.S.2: Trzymajcie za mnie kciuki, módlcie się, hatorujcie ze mną w przyszłym tygodniu. Zaczął się wrzesień i czas zmagań. &lt;br /&gt;P.S. 3: To jest 150 wpis na przeszło 1,5 roku istnienia bloga. I w tym tygodniu przeżyłam kolejną zmianę na liczniku. Dziękuję za wszelką pamięć, życzenia, Słowa wsparcia i pełne Miłości.&lt;br /&gt;Do zaś!&lt;br /&gt;A.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-lfqX4ir0PuY/TmHtoT0anxI/AAAAAAAAAYg/4IHg3QnA0ks/s1600/DSC_0039.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lfqX4ir0PuY/TmHtoT0anxI/AAAAAAAAAYg/4IHg3QnA0ks/s400/DSC_0039.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5648056684469985042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Buraczki z fetą (surówka) &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Tc7yiEh_ePY/TmHuq8kHhJI/AAAAAAAAAYo/jDujt1ouYGo/s1600/DSC_0026.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Tc7yiEh_ePY/TmHuq8kHhJI/AAAAAAAAAYo/jDujt1ouYGo/s400/DSC_0026.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5648057829278844050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4 ugotowane buraki&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1/2 opakowania fety&lt;br /&gt;1/2 cytryny&lt;br /&gt;2-3 łyżki oliwy lub oleju z pestek winogron&lt;br /&gt;kilka gałązek pietruszki&lt;br /&gt;kilka gałązek kopru (do przyozdobienia)&lt;br /&gt;sól(ewentualnie gdyż feta jest słona)&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ugotowane buraczki kroimy w słupki. Dodajemy czosnek drobno pokrojony. Rozkruszamy fetę. Wyciskamy cytrynę i dodajemy oliwę lub olej. Sól, pieprz i na koniec pietruszka z koperkiem. &lt;br /&gt;Smacznego! &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4697257597437017849?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4697257597437017849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/ty-buraku-czyli-jak-burak-gosci-na.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4697257597437017849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4697257597437017849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/09/ty-buraku-czyli-jak-burak-gosci-na.html' title='Ty buraku czyli jak burak gości na salonach'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-lfqX4ir0PuY/TmHtoT0anxI/AAAAAAAAAYg/4IHg3QnA0ks/s72-c/DSC_0039.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-263725372372615331</id><published>2011-08-30T19:00:00.001+02:00</published><updated>2011-08-30T19:00:06.005+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Popękane ciasteczka czekoladowe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img11.imageshack.us/img11/6821/45639728.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img11.imageshack.us/img11/6821/45639728.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźnia to element, który zdecydowanie odróżnia nas od zwierząt.Dzięki niej możemy być w odległych krainach, albo myśleć o osobach, które są nam bliskie. Dzięki niej możemy przewidzieć skutki naszych działań czy najprościej zaplanować obiad. Możemy malować, rysować i ubarwiać nasze życie. Dzięki wyobraźni mogłam znów piec wspólnie z&lt;a href="http://filozofiasmaku.blogspot.com/"&gt; Malwinną&lt;/a&gt;. Gdyby jakaś szalenie mądra osoba nie wymyśliła światłowodu to nasze wspólne a zarazem oddzielne gotowanie nie miałoby miejsca. &lt;br /&gt;Tym razem pokusiłyśmy się o popękane ciasteczka czekoladowe. Ja zrobiłam według przepisu z lutowej "Kuchni". Takie małe odstępstwo, ale efekt bardzo podobny. &lt;br /&gt;Wyglądają jak dla mnie bardzo urokliwie. Mają w sobie wiele elegancji. Są proste, jedynie należy pamiętać o dobrym schłodzeniu masy. Te 4 h w lodówce to na prawdę minimum. W przeciwnym razie cukier puder, w któym obtacza się czekoladowe kuleczki zbytnio namoknie i wchłonie się zamiast stworzyć po upieczeniu potrzebne pęknięcia. Idealne na prezent. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Popękane czekoladowe ciasteczka (na 30 sztuk) ( żródło "magazyn Kuchnia.Numer lutowy 2011 str.65)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki masła (30 g),&lt;br /&gt;50 g gorzkiej czekolady (maks. 70 % kakao),&lt;br /&gt;1/4 szklanki ciemnego kakao &lt;br /&gt;1/4 miękkiego,brązowego cukru muscavado&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 szklanka mąki&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;2 łyżki żurawin lub rodzynek&lt;br /&gt;1/4 szklanki cukru pudru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpuszczamy masło i czekoladę. W misce mieszamy kakao i czekoladę. W misce mieszamy kakao i brązowy cukier, dodajemy jedno jajko, ucieramy i wbijamy kolejne, wciąż ucierając. Wlewamy stopione masło z czekoladą, ucierając. W drugiej misce łączymy mąę, proszek do pieczenia oraz sól, dodajemy je do masy czekoladowej i mieszamy.&lt;br /&gt;Powstałą zbitą masę przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na min. 4 godz. (można też na całą noc). Z ciasta formujemy kulki o średnicy 2 cm, wkładając w środek po 2-3 żurawiny. Obtaczamy w cukrze pudrze.(Najlepiej wysypać go na płaski talerz.) Układamy na blaszce wyłożonej pergaminem i pieczemy 10 minut w temp. 175 st.C. Po upieczeniu przez minutę trzymamy na blaszce, a nastepnie przekładamy na kratkę. Studzimy. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-263725372372615331?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/263725372372615331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/popekane-ciasteczka-czekoladowe.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/263725372372615331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/263725372372615331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/popekane-ciasteczka-czekoladowe.html' title='Popękane ciasteczka czekoladowe'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5002569797150152787</id><published>2011-08-28T17:20:00.005+02:00</published><updated>2011-08-28T17:42:15.822+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Lody brzoskwiniowo-malinowe z nutą mięty z tuile</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img192.imageshack.us/img192/6151/63129654.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img192.imageshack.us/img192/6151/63129654.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciasto tuile jest tak na prawdę waflem, który doskonale się formuje i nadaje do dekoracji. Jest to ciasto delikatne, które można formować w rozmaite kształty i wykorzystywać do wielu przybrań. Tuile można w fazie białek przyprawić odrobiną mielonej kawy, esencji smakowej lub wybranym barwnikiem spożywczym. Ja spokojnie zmniejszyłam ilość cukru.&lt;br /&gt;Lody brzoskwiniowe zrobiłam "na piechotę". Mrożone w zamrażarce mieszałam co 30 minut. Wykorzystałam zmiksowane brzoskwinie z dodatkiem malin i mięty. Smak orzeźwiający, słodko-kwaskowaty. Polecam na upały, które jeszcze ostatkiem nas trzymają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tuile (Na 12 porcji)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;50 g miękkiego niesolonego masła&lt;br /&gt;50 g drobnego cukru&lt;br /&gt;50 g płynnej glukozy (lub miodu)&lt;br /&gt;50 g mąki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należy ubić masło z cukrem, aż masa stanie się kremowa i przybierze jasny kolor. Następnie dodać do masy ciekłą glukozę i mąkę, wymieszaj. Następnie przykryć i schować do lodówki do czasu użycia.  Nakładać  na wyłożoną pergaminem blachę przy pomocy łyżki formować kółka. Rozsmarowywać spodem łyżeczki. Piec w temp. 190 st przez 5 minut. Po upieczeniu uformować w koszyczki na foremkach trochę większych niż foremka, którą zamierzamy używać.Kółka mają być ciepłe.Odstawiamy na foremkach do czasu ostygnięcia i stwardnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lody brzoskwiniowo-malinowe z miętą &lt;br /&gt;2 brzoskwinie&lt;br /&gt;1/2 szklanki malin&lt;br /&gt;garść listków świeżej mięty&lt;br /&gt;3 żółtka&lt;br /&gt;6 łyżek cukru&lt;br /&gt;szklanka mleka&lt;br /&gt;Owoce miksujemy z miętą na mus. Żółtka miksujemy z cukrem w kąpieli wodnej. Dodajemy stopniowo mleko i miskujemy ponownie. Dodajemy mus owocowy.  Mieszamy dokładnie i przekładamy do opakowania zdatnego do mrożenia. Przykrywamy folią spożywczą i mieszamy co 30 minut -  godzinę , aby nie powstały grudki lodu.  Proces trwa do uzyskania lodowej konsystencji.(Ok.6 h)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5002569797150152787?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5002569797150152787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/lody-brzoskwiniowe-z-nuta-miety-z-tuile.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5002569797150152787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5002569797150152787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/lody-brzoskwiniowe-z-nuta-miety-z-tuile.html' title='Lody brzoskwiniowo-malinowe z nutą mięty z tuile'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1301745410889146684</id><published>2011-08-25T11:00:00.006+02:00</published><updated>2011-08-27T19:54:42.184+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Słodki miks czyli wspólne gotowanie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img845.imageshack.us/img845/3968/56943611.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img845.imageshack.us/img845/3968/56943611.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na samym początku chcę napisać , że dzisiejsze wspólne gotowanie zostało zorganizowane z okazji otwarcia nowego, odświeżonego &lt;a href="http://zmiksowani.pl/"&gt;miksera. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Osobami, któe zechciały się spotkać przy wirtualnym gotowaniu były &lt;a href="http://kuchenne-wedrowki.blogspot.com/"&gt;Shinju&lt;/a&gt; ,&lt;a href="http://lubietogotowanie.blogspot.com/"&gt;Eve&lt;/a&gt; ,&lt;a href="http://maggiegotuje.blogspot.com/"&gt;Maggie&lt;/a&gt; ,&lt;a href=" http://smakiprzysmaki.blogspot.com/"&gt;Pela&lt;/a&gt; , &lt;a href="http://polkazprzyprawami.blox.pl/html"&gt;Marta&lt;/a&gt; ,&lt;a href=" http://greenplumsss.blogspot.com"&gt;Ania&lt;/a&gt; ,&lt;a href="http://dobrosmaki.blogspot.com/"&gt;Dobromiła&lt;/a&gt; ,&lt;a href=" http://katespiehole.blogspot.com"&gt;Kasia&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://filozofiasmaku.blogspot.com/"&gt;Panna Malwinna&lt;/a&gt;. Nowy mikser wygląda świetnie. Jest tam miejsce na pogaduchy, na akcje kulinarne i na wiele wiele dobra. :) Zmiksować można tutaj---&gt; &lt;a href="http://zmiksowani.pl/"&gt;klik &lt;/a&gt;&lt;-----&lt;br /&gt;A o to nowe logo: &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-L3kC-KTS-QU/TlYT3iyyelI/AAAAAAAAAYY/4deWVumq3dw/s1600/mikser.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 180px; height: 230px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-L3kC-KTS-QU/TlYT3iyyelI/AAAAAAAAAYY/4deWVumq3dw/s400/mikser.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644721027909057106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja dzisiaj postawiłam na powtórkę  z warsztatów Knorra czyli słodkie springrollsy. Ten smak był bosski. Słodycz banana i rodzynek, orzeźwiająca kwaskowatość limonki i cieniutkie ciasto ryżowe. To wszystko sprawiało, że smaczna prostota potrafiła zaskoczyć. A ja z A. już tylko z łakomstwa sięgałam po kolejną porcję, gdyż wtedy byłyśmy już tak nasycone inny pysznościami. &lt;br /&gt;P.S: Jedzenie z łakomstwa, z nudów, z "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;bo zjadłabym coś dobrego, ale głodna nie jestem&lt;/span&gt;" nazywam ćpaniem. Wtedy nie jemy, tylko ćpamy. A słodkie springrollsy są ewidentnie do ćpania. Powiadam Wam! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Słodkie springrollsy&lt;br /&gt;1 opakowanie chińskiego ciasta eggrolls  ( ja użyłam papieru ryżowego, który także zdał egzamin.- przyp.A)&lt;br /&gt;2 - 3 banany &lt;br /&gt;4 limonki &lt;br /&gt;100 gramów wiórek kokosowych &lt;br /&gt;50 gramów rodzynek &lt;br /&gt;50 gramów cukier brązowy&lt;br /&gt;odrobina cukru pudru &lt;br /&gt;olej do głębokiego smażenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Banany obierz, pokrój w 1 cm grubości kostkę i przełóż do miski. Dodaj wiórki kokosowe, skórkę otartą z limonek, sok z limonek,cukier  brązowy oraz rodzynki.&lt;br /&gt;Płat ciasta posmaruj rozkłóconym jajkiem. Na środku płata umieść porcję owoców. Całość zroluj jeszcze raz smarując zakończenia rozkłóconym jajkiem.&lt;br /&gt;Tak przygotowane ciastka smaż w głębokim oleju na złoty kolor.&lt;br /&gt;Podawaj z sosem jogurtowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sos jogurtowy&lt;br /&gt;jogurt naturalny – 400 ml, &lt;br /&gt;miód pszczeli – 50 ml, &lt;br /&gt;sok z limonki – 100 ml&lt;br /&gt;Jogurt połącz z miodem, skórką z limonki i sokiem z niej wyciśniętym. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1301745410889146684?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1301745410889146684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/sodki-miks-czyli-wspolne-gotowanie.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1301745410889146684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1301745410889146684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/sodki-miks-czyli-wspolne-gotowanie.html' title='Słodki miks czyli wspólne gotowanie'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-L3kC-KTS-QU/TlYT3iyyelI/AAAAAAAAAYY/4deWVumq3dw/s72-c/mikser.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-3734948379815327534</id><published>2011-08-23T10:45:00.003+02:00</published><updated>2011-12-10T19:31:24.655+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>Smakuj życie po lubelsku czyli piróg biłgorajski</title><content type='html'>Kocham Lublin! Kocham mój wschód. O ile lubię poznawać inne zakątki Polski czy Świata o tyle z ulgą wracam na wschodnie rubieże. Jestem autentyczną lokalną patriotką jeśli chodzi o moje gumno. &lt;br /&gt;O ile zachwyca mnie różowo - fioletowy zachód słońca nad Bachledówką w zimie czy niebo pełne gwiazd z wielką pełną twarzą księżyca  pod Częstochową o tyle nic mi nie zastępi smaku truskawek jedzonych na rynku w Lublinie. Chcę smakować życie&lt;a href="http://lublin.com.pl/admin/inc/userfiles/image/!NORMAN%20FOTO%2013%20!!!!!!!!!!!!!!/3%20czerwiec%202011/lubelskie%20kampania/1K_LubelskieDzieci_800.jpg"&gt; po lubelsku!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A piróg biłgorajski to smak mojego dzieciństwa. O tyle, że u mnie w domu zawsze był nazywany plackiem z kaszą gryczaną. Czasem na ostro , a czasem na słodko - wtedy koniecznie do farszu dodawało się odrobinę cukru i mięte suszoną lub świeżą. (Ta którą dodałam została w pełni przeze mnie wyhodowana.) Dopiero jakieś 4-5 lat temu dowiedziałam się, że jest to tzw. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"piróg biłgorajski"&lt;/span&gt; i że został wpisany nawet na Liste Produktów Tradycyjnych. Niesamowite jak można zżyć się z pewnym smakiem i w pewien sposób go sobie przywłaszczyć. A następnie zdziwić się , że inni też go znają i co więcej chronią. &lt;br /&gt;Dla mnie jest to smak swojski, a nie światowy. Taki przyjaciel. Bierzemy szklankę kefiru/maślanki/zsiadłego mleka, przykrywamy się kocem i rozkoszujemy lekturą albo chwytamy i idziemy w świat szukając kolejnych porcji zachwytu. &lt;br /&gt;Ostrzegam! Zapach roznosi się po całym osiedlu, klatce schodowej wzbudzając żywe zainteresowanie braci sąsiedzkiej.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-t5eO_x6RagU/TlNoJmlw4TI/AAAAAAAAAYM/VbP1hEAKbYs/s1600/b.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-t5eO_x6RagU/TlNoJmlw4TI/AAAAAAAAAYM/VbP1hEAKbYs/s400/b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643969272212414770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-bKRXkRKSuuc/TlNn-wi60SI/AAAAAAAAAYE/JNrFoba_JcU/s1600/a.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-bKRXkRKSuuc/TlNn-wi60SI/AAAAAAAAAYE/JNrFoba_JcU/s400/a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643969085906276642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Piróg biłgorajski &lt;br /&gt;ciasto krucho-drożdżowe -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok. 1,5  szklanki mąki,&lt;br /&gt;100 g masła,&lt;br /&gt;10 g drożdży,&lt;br /&gt;szczypta proszku do pieczenia,&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru,&lt;br /&gt;odrobina soli,&lt;br /&gt;1 łyżka  kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nadzienie -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;500 g kaszy gryczanej,&lt;br /&gt;350 g sera twarogowego,&lt;br /&gt;1/2 szklanki śmietany,&lt;br /&gt;3 jajka,&lt;br /&gt;garść świeżych lub suszonych liści mięty,&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;odrobina gałki muszkatołowej &lt;br /&gt;łyżkę cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodając nowoczesności ciasto zagniotłam w robocie kuchennym. Drożdze rozkruszone i rozpuszczone w łyżce ciepłej wody połaczyłam z resztą składników. W trakcie można dostrzec , że wymaga odrobiny mąki. Wtedy dodajemy, aż do uzyskania zwartego ciasta. &lt;br /&gt;Tak wyrobione ciasto wykładamy na blasze po bokach i dnie. Podłożyłam papier do pieczenia, ale można postąpić bardziej tradycyjnie i wysmarować formę masłem. &lt;br /&gt;Na to wykładamy nadzienie. (Nadzienia może być trochę więcej niż potrzeba. Wtedy można zastosować do np: pierogów lu b naleśników.)&lt;br /&gt;Pora na nadzienie w czasie gdy ciasto sobie wyrasta. Kaszę gryczaną ugotować do miękka. Kasza ma napęcznieć.  Zdjąć z ognia i odstawić do ostudzenia. Dodać rozkruszony ser twarogowy, śmietanę, 3 jaja, mięte, sól, pieprz,cukier i gałkę muszkatołową. &lt;br /&gt;Smarujemy rozmąconym jajkiem po wierzchu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pieczemy godzinę w 180 st. C.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piróg jest jeszcze lepszy nastepnego dnia. Odsmażany na maśle. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-3734948379815327534?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/3734948379815327534/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/smakuj-zycie-po-lubelsku-czyli-pirog.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3734948379815327534'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3734948379815327534'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/smakuj-zycie-po-lubelsku-czyli-pirog.html' title='Smakuj życie po lubelsku czyli piróg biłgorajski'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-t5eO_x6RagU/TlNoJmlw4TI/AAAAAAAAAYM/VbP1hEAKbYs/s72-c/b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5140507634532396365</id><published>2011-08-22T09:05:00.000+02:00</published><updated>2011-08-22T09:05:06.282+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><title type='text'>Córuś, a możeby tak knedle ze śliwkami?*</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img196.imageshack.us/img196/3136/17916350.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img196.imageshack.us/img196/3136/17916350.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dżem dobry,&lt;br /&gt;prosić długo mnie nie trzeba. Zatem hasło padło więc i odzew był. &lt;br /&gt;(Dziś jak widać zaktualizowałam wpis.) &lt;br /&gt;Lubię wracać do Życia. Chwile , gdy trzeba przeprać i przewietrzyć to co Stare, aby dać miejsce temu co Nowe. Pralka staje się Przyjaciółką, która pozwala na wyzbycie się plam  doczesności. &lt;br /&gt;Trzymajcie się w radośnieniu&lt;br /&gt;Anula&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Aby nie było córusią jestem ja. Swojej jeszcze się nie dorobiłam. ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Knedle ze śliwkami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 kg ziemniaków zmielonych&lt;br /&gt;ok. 0,5 kg dość twardych śliwek bez pestek&lt;br /&gt;2 niepełne szklanki mąki&lt;br /&gt;1/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;1 dużo jajo&lt;br /&gt;1/2 szklanki kaszy mannej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cukier korzenny:&lt;br /&gt;1/2 szklanki cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;2 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;2 łyżeczki mielonego imbiru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagnieść ciasto z ww. składników. Tworzyć z ciasta wałki i kroić na kawałki 3x4. Spłaszczać, w każdym umieścić śliwkę i odrobinę cukru korzennego. Uformować w kulki. Gotować we wrzącej osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oleju przez 5-6 minut do wypłynięcia.&lt;br /&gt;Podawać  z jogurtem naturalnym, śmietanką lub kefirem wymieszanym z cukrem korzennym. &lt;br /&gt;Smacznego.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5140507634532396365?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5140507634532396365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/corus-mozeby-tak-knedle-ze-sliwkami.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5140507634532396365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5140507634532396365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/corus-mozeby-tak-knedle-ze-sliwkami.html' title='Córuś, a możeby tak knedle ze śliwkami?*'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1894587935847469301</id><published>2011-08-17T10:30:00.002+02:00</published><updated>2011-08-17T13:37:21.875+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><title type='text'>Paja malinowa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img191.imageshack.us/img191/1354/53634385.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img191.imageshack.us/img191/1354/53634385.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzień przed moim powrotem zadzwoniłam do domu mówiąc, że gdy wrócę chce zjeść coś dobrego. Fakt, rodzice stanęli na wysokości zadania. Ja zastałam ogromną ilość malin, migdały i kisiel żurawinowy. Z pewnością nie wiedzieli, że przygotowali dla mnie składniki na paję malinową. Ciasto to zostało wnikliwie opisane w ostatniej "Kuchni" i chodziło mi po głowie od czasu gdy zakupiłam owy magazyn.&lt;br /&gt;A paja jest pyszna i żadna z niej paciaja. ;)&lt;br /&gt;P.S: Ja robiłam z połowy porcji. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Cytuję z "Kuchni" str.46:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Ci, którzy mniej lubią kremy, znajdą na Stradomiu perełkę krakowskiego cukiernictwa - paję malinową. Nazwa deseru wywodzi się po części od brytyjskiego słowa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pie &lt;/span&gt;(placek z nadzieniem) - Starowiczów zainspirowały przepisy Mary Berry, znanej brytyjskiej pisarki kulinarnej, a po części od tytułu Urszuli Dudziak "Papaya". Paja to rodzaj tarty: na kruchym cieście ułożona jest gruba warstwa malin przykryta migdałową pianą. Nieprzesadnie słodka, nawet lekko kwaskowata. Podobnie robione jest ciasto z wiśniami pod kokosem. "&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Rbo_uw66q4o/Tkt7Ot-Xv8I/AAAAAAAAAW4/kW1qzFWDwUE/s1600/a.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Rbo_uw66q4o/Tkt7Ot-Xv8I/AAAAAAAAAW4/kW1qzFWDwUE/s400/a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641738451001262018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paja malinowa&lt;br /&gt;Kruche ciasto: &lt;br /&gt;50 dag mąki, &lt;br /&gt;25 dag masła, &lt;br /&gt;7 łyżek mleka, &lt;br /&gt;4 łyżki oleju, &lt;br /&gt;1 jajko, &lt;br /&gt;1 opakowanie (5g) proszku do pieczenia, &lt;br /&gt;1 opakowanie (8g) cukru waniliowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masa malinowa: &lt;br /&gt;30 dag malin (świeżych lub mrożonych), &lt;br /&gt;1 torebka kisielu malinowego (ja użyłam żurawinowego - przyp.A)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piana migdałowa: 3 białka, 1 szklanka cukru, 10 dag mielonych migdałów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robimy ciasto: mąkę przesiewamy, dodajemy resztę składników i zagniatamy. Formujemy kulę i wkłądamy do lodówki na pół godziny. Rozwałkowujemy ciasto i wykładamy nim wysmarowaną masłem formę do tarty. Pieczemy 20 minut w 200 st. C.Studzimy. Robimy masę : maliny mieszamy z kisielem (w proszku!), układamy na cieście. Ubijamy pianę z białek i cukru, delikatnie łączymy z migdałami. Układamy pianę na malinach. Pieczemy 20 minut w temp. 180 st. C. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1894587935847469301?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1894587935847469301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/paja-malinowa.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1894587935847469301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1894587935847469301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/paja-malinowa.html' title='Paja malinowa'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Rbo_uw66q4o/Tkt7Ot-Xv8I/AAAAAAAAAW4/kW1qzFWDwUE/s72-c/a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1663822216445636584</id><published>2011-08-16T19:47:00.004+02:00</published><updated>2011-08-16T20:06:47.790+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><title type='text'>A to pasztet...z wątróbki i żurawiną</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img855.imageshack.us/img855/6871/97768152.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img855.imageshack.us/img855/6871/97768152.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pasztet dietetyczny. Jedzenie z gatunku &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"może nie wygląda zbyt pięknie , ale jakie pyszne."&lt;/span&gt; Taka pochwała brzydoty. Pierwowzór był przedstawiony w programie &lt;a href="http://www.tvnstyle.pl/news/3573/view"&gt;"Rewolucja na talerzu"&lt;/a&gt;. Podłapał go mój Tato i od tej pory razem go robimy. Jednak my wyciągamy wątróbki ugotowane z rosołu i miksujemy w robocie.Taka oszczędność w przetwórstwie.  Nie dodajemy żubrówki, ale obecność żurawiny i bazylii jest obowiązkowa. Żurawina daje słodką kwaskowatość, bazylia aromat. Całość współgra ze sobą idealnie. Tym razem zamiast żurawin poszła suszona śliwka. Dobre, choć żurawina nadaje charakterność pasztetowi. Idealne na kanapkę, na przekąskę i zawsze gdy chce się czegoś konkretniejszego. Albo krwiotwórczego w pewnym czasie, gdy każda z kobiet nabiera kompulsywnego napadu jedzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam żurawinowo &lt;br /&gt;Ania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pasztet z wątróbek i żurawiny &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 kg wątróbki drobiowej &lt;br /&gt;marchewka i pietruszka z rosołu&lt;br /&gt;6 łyżek suszonej żurawiny &lt;br /&gt;garść świeżych  liści bazylii &lt;br /&gt;sok z ½  cytryny &lt;br /&gt;sól, pieprz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ugotowaną wątróbkę (ja dodaje także warzywa z rosołu - pietruszka, marchewka jest idealna) umieszczam w robocie dodaję namoczoną w gorącej wodzie żurawinę lub suszoną śliwkę, bazylię , cytrynę , sól oraz pieprz. Miksuję.Następnie dodaję połowę żurawiny i mieszam. Odstawiam do lodówki na przynajmniej 1 godzinę.  I tym sposobem otrzymujemy pasztet. Szybko, sprawnie i pysznie. I przede wszystkim zdrowo. &lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1663822216445636584?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1663822216445636584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/to-pasztetz-watrobki-i-zurawina.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1663822216445636584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1663822216445636584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/to-pasztetz-watrobki-i-zurawina.html' title='A to pasztet...z wątróbki i żurawiną'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1749851434638881637</id><published>2011-08-15T20:44:00.007+02:00</published><updated>2011-08-16T10:26:21.460+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Herbata na 80 osób czyli "Można? Można!"</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wróciłam. Zmęczona, styrana, spalona słońcem na brązowo. Fizycznie do odnowy, ale duchowo przepłynęłam najpiękniejszą drogę jaką mogłam. Zaczerpnęłam i czerpię ze źródła otwartego. Było warto.  Mimo wstawania o 4:30 , aby nastawić wodę na herbatę dla 80 osób.  Mimo noszenia ciężkich garów w których pomagała mi jedynie moja w(e)spół kucharka. Wszelkie trudy jakie ponosiłyśmy były formą naszej posługi dla nich. Nieraz ciężkiej z momentami kryzysów, ale do przebrnięcia. Postawiłam głównie na zupy. Była zupa ogórkowa, cukiniowa, pomidorowa z ryżem i z dodatkiem świeżych pomidorów, barszcz czerwony z prawdziwych buraków,  zupa leczo -risotto i krupnik dwa razy. Robiłyśmy także grillowaną cukinię i makaron z twarogiem, cebulą i czosnkiem. Największą furrorę zrobił barszcz,zupa a la leczo i kluski z serem. Okrzyki radości przy leczu : „O jaaa!  Tu jest kiełbasa!”  bezcenne. Albo przy barszczu :”Wy to robiłyście z buraków!? Szacun.”&lt;br /&gt;Czasem gotowanie szło nam ze śpiewem na ustach, a czasem w milczeniu. Późnymi wieczorami lub wczesną nocą lubiłam patrzeć na księżyc za chmurami. Uspokajał mnie po dniu pełnym trudów. &lt;br /&gt;Śniadanie było o tyle trudne, że należało wstać przynajmniej 45 minut wcześniej niż cała grupa i nastawić wodę na herbatę, zająć się chlebem i przygotować produkty z wiklinowych koszy. Czasem powiedzieć delikatnie, aby ludzie troszczyli się o siebie i zanim wezmą trzecią kromkę chleba pomyśleli o kimś kto może jeszcze nie jadł. Ważne , że się starałam i koniec końców pochwalili. Z nadzieją, że szczerze. &lt;br /&gt;I moje cudowne pomocnice: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img821.imageshack.us/img821/5097/dsc0041nef.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 640px; height: 424px;" src="http://img821.imageshack.us/img821/5097/dsc0041nef.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mimo, że odrobinę straciłam z pielgrzymkowego szlaku to cieszę się z mojej posługi. Im było miło, a ja mimo zmęczenia mogłam się spełnić. Jednak przemyślę to czy w przyszłym roku zechcę znów się poświęcić.  Gdyby nie moi kuchenni pomocnicy byłoby jeszcze ciężej. Zatem dziękuję im jeszcze z tego miejsca bardzo serdecznie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img819.imageshack.us/img819/9380/cukinia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 640px; height: 426px;" src="http://img819.imageshack.us/img819/9380/cukinia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A dzisiaj powrócona zrobiłam pasztet. Pasztet z dodatkiem suszonej śliwki i podrobów z rosołu. Jak  najbardziej dietetyczny i z dodatkiem bazylii. Przepis niebawem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zdjęcia pochodzą z pielgrzymka.lublin.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1749851434638881637?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1749851434638881637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/herbata-na-80-osob-czyli-mozna-mozna.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1749851434638881637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1749851434638881637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/herbata-na-80-osob-czyli-mozna-mozna.html' title='Herbata na 80 osób czyli &quot;Można? Można!&quot;'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-3543755744763389167</id><published>2011-08-01T13:16:00.004+02:00</published><updated>2011-08-01T13:48:39.982+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Muffiny z rozmarynem, żurawiną i goudą.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img199.imageshack.us/img199/3557/71671874.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img199.imageshack.us/img199/3557/71671874.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Aż chce się zacząć od zaczepnego stwierdzenia o stanie pogody za oknem. (Tylko po co?) Tak robią wszyscy. Ocierając się o banał.  Zacznę od zupełnie czegoś innego. &lt;br /&gt;   Wierzę, że istnieją książki życia.  Jedne książki czyta się całe życie i ich przeczytanie jest niemożliwe jak wróżenie z fusów kawy rozpuszczalnej. Inne książki czyta się całe życie i należą do gatunku Ksiąg , które nigdy nie mogą zostać przeczytane. Życie powinno być podporządkowane ich  poznawaniu. To są prawdziwe Księgi Życia.(Z mojej perspektywy istnieje tylko jedna taka Księga.) Jeszcze inne książki pisze się całe życie i nigdy nie ma się pewności, że jest ona wystarczająco dobra. Ani czy kiedykolwiek zostanie skończona. &lt;br /&gt;Ot taka refleksyja mnie najszła!  Zamieszczam obiecane muffiny. Daleko zainspirowane  sierpniową „Kuchnią”, ale jak dla mnie godne polecenia. Zauroczyły mnie od pierwszego spojrzenia jak zobaczyłam ich piękne lica. I jeszcze te białe sukienki, które na sobie noszą. Aby nie było wersję pełną i oryginalną zrobię w przyszłości na pewno.&lt;br /&gt;Smak wytrawny (czyt.nie słodki) jedyną słodyczą jest ta pochodząca z żurawin. Idealne na śniadanie  albo podwieczorek. &lt;br /&gt;A ja wybywam pojutrze na pielgrzymi szlak. W zupełnie innej roli, innej grupie. Wszystko dla mnie pachnie nowością i dużą niepewnością.  Dla mnie (nie)stety będzie to forma posługi niż standardowego pielgrzymowania. Trochę się obawiam, trochę panikuję. Zbieram w sobie wszystkie siły i hasło „keep calm” chyba wyrysuję sobie na czole. Zatem jest to mój ostatni post przed wyjściem.  Wracam  za 2 tygodnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się w zdrowiu i Radości. &lt;br /&gt;Ania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Muffiny z rozmarynem, żurawiną i goudą (12 sztuk)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 łyżeczki suszonego rozmarynu&lt;br /&gt;2 łyżeczki tymianku&lt;br /&gt;40 g posiekanych migdałów&lt;br /&gt;70 ml oliwy&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;250 mąki pszennej&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 / 2 szklanki  śmietany 12 %  rozcieńczonej 1/ 2 szklanki wody&lt;br /&gt;pieprz,  100 g sera żółtego  gouda,&lt;br /&gt;100 g suszonych żurawin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Suszony rozmaryn i tymianek podsmażamy  z posiekanymi migdałami na 2 łyżkach oliwy. Dodajemy posiekany czosnek, jeszcze chwilę smażymy i odstawiamy. Mieszamy w misce mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. &lt;br /&gt;W drugiej misce mieszamy  resztę oliwy z jajkiem i śmietaną, doprawiając pieprzem. Łączymy obie masy, dodajemy zioła z migdałami, goudę i żurawiny, mieszamy.&lt;br /&gt;W zagłębienia formy na muffiny wkładamy papier do pieczenia pocięty na na kwadraty  o boku 12 cm. Do każdej nakładamy ciasto i pieczemy w temp. 180 st.C przez 25-30 minut. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-3543755744763389167?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/3543755744763389167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/muffiny-z-rozmarynem-zurawina-i-gouda.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3543755744763389167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3543755744763389167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/08/muffiny-z-rozmarynem-zurawina-i-gouda.html' title='Muffiny z rozmarynem, żurawiną i goudą.'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1965438872637571733</id><published>2011-07-30T22:14:00.003+02:00</published><updated>2011-08-01T13:13:31.986+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Kuchenne inspiracje...Rozmaryn,gouda, żurawina czyli muffiny</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img638.imageshack.us/img638/599/36730834.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img638.imageshack.us/img638/599/36730834.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A jutro będzie inspiracja podyktowana przez sierpniowy magazyn "Kuchnia". Od pierwszego spojrzenia zauroczyłam się w muffinach z rozmarynem i żurawiną. Do wypróbowania w oryginale w przyszłości, a tymczasem zrobiłam erzac.( Wiem, wiem trudne słowo. Jak ktoś nie zna to zapraszam do &lt;a href="http://slowodnia.wordpress.com/2010/11/18/erzac/"&gt;sprawdzenia.&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;Słodycz żurawin świetnie równoważy ostrość i słoność pozostałych dodatków. Ideał.  &lt;br /&gt;Trzymajcie się ciepło&lt;br /&gt;A.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1965438872637571733?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1965438872637571733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/kuchenne-inspiracjerozmaryngouda.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1965438872637571733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1965438872637571733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/kuchenne-inspiracjerozmaryngouda.html' title='Kuchenne inspiracje...Rozmaryn,gouda, żurawina czyli muffiny'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4141804291944058178</id><published>2011-07-28T14:33:00.005+02:00</published><updated>2011-07-28T15:09:04.198+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Sernik z masłem fistaszkowym i czekoladą</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img839.imageshack.us/img839/6780/75972078.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img839.imageshack.us/img839/6780/75972078.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rację miała Nigella, że jest to czysta rozpusta. Tak jak wcześniej pisałam jest to bomba nie tylko kaloryczna i jeśli liczycie kalorię....to jeden kawałek Was nie zabije. Smak do zakochania i do zapamiętania. Na pewno od święta będzie gościć na moim stole. Przepis pochodzi z "Kuchni.Przepisy z serca domu" Nigelli Lawson. &lt;br /&gt;Pozdrawiam&lt;br /&gt;Ania&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-qrxH1vIVFDc/TjFfCrQeu4I/AAAAAAAAAVw/8HFKyBqfKwQ/s1600/c.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qrxH1vIVFDc/TjFfCrQeu4I/AAAAAAAAAVw/8HFKyBqfKwQ/s400/c.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5634389108393425794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sernik z masłem fistaszkowym i czekoladą&lt;br /&gt;Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. &lt;br /&gt;Na spód :&lt;br /&gt;200 g pełnoziarnistych herbatników&lt;br /&gt;50 g solonych fistaszków (ja użyłam migdałów - przyp.A.)&lt;br /&gt;100 g łezek z gorzkeij czekolady (chocolate chips) (Ja użyłam drobno pokrojonej czekolady - przyp.A)&lt;br /&gt;50 g niesolonego masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na nadzienie:&lt;br /&gt;500 g serka śmietankowego&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;3 żółtka &lt;br /&gt;200 g miałkiego cukru (dodałam ok.150 g -przyp.A)&lt;br /&gt;125 ml kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;250 g gładkiego masła fistaszkowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pomadę:&lt;br /&gt;250 ml kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;100 g łezek z mlecznej czekolady ( użyłam drobno pokrojonej czekolady gorzkiej - przyp.A)&lt;br /&gt;30 g jasnego cykru trzcinowego (użyłam 20 białago cukru)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzej piekarnik do 170 st.C, potem zmiksuj  w malakserze herbatniki migdały, czekoladę i masło na spód. Gdy składniki się połączą i zlepią w kulę, przełóż ciasto do tortownicy i wylep  dno i boki równą warstwą.Wstaw do lodówki i zajmij się nadzieniem. &lt;br /&gt;Przygotuj nadzienie:  do umytego pojemnika malaksera włóż serek śmietankowy, jajka i żółtka, cukier, kwaśną śmietanę i masło fistaszkowe, po czym wszystko razem zmiksuj na gładką masę. &lt;br /&gt;Wylej masę serową na schłodzony spód w tortownicy i piecz godzinę, ale sprawdź już po 50 minutach. Wierzch - i tylko wierzch - powinien być ścięty i suchy.&lt;br /&gt;Wyjmij sernik z piekarnika i zajmij sie zrobieniem pomady. Kwaśną śmietanę wraz z czekoladą i cukrem podgrzej w rondelku na małym gazie, mieszając, by składniki się połączyły, i zdejmij z ognia.&lt;br /&gt;Nałóż łyżką pomagę i delikatnie rozprowadź po wierzchu sernika, uważając, by nie uszkodzić powierzchni.(Nie żeby  stało się wtedy jakieś wielkie nieszczęście, zrobi się sernik marmurkowany czekoladą.) Wstaw z powrotem do pierkarnika na ostatnie 10 minut. &lt;br /&gt;Po wyjęciu z piekarnika pozostaw w foremce, aż ostygnie, potem przykryj i schłódź przez noc w lodówce. Przed podaniem wyjmij sernik z lodówki, by się lekko grzał; to ułatwi yjęcie go z tortownicy. Nie trzymaj jednak sernika zbyt długo w cieple, bo zmięknie i trudno go będzie pokroić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4141804291944058178?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4141804291944058178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/sernik-z-masem-fistaszkowym-i-czekolada.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4141804291944058178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4141804291944058178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/sernik-z-masem-fistaszkowym-i-czekolada.html' title='Sernik z masłem fistaszkowym i czekoladą'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qrxH1vIVFDc/TjFfCrQeu4I/AAAAAAAAAVw/8HFKyBqfKwQ/s72-c/c.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6238529434009448266</id><published>2011-07-26T18:46:00.003+02:00</published><updated>2011-07-26T19:07:32.996+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Zielono tęczowo czyli imieninowe babeczki dla panień Anien</title><content type='html'>&lt;a href="http://img837.imageshack.us/img837/2541/16464252.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img837.imageshack.us/img837/2541/16464252.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie,&lt;br /&gt;Wiele się nagłówkowałam jak zrobić niebieskie babeczki nie używając niebieskiego barwnika spożywczego. Wymyśliłam, że użyję żółtej i zielonej galaretki. Szczegół, że po fakcie przypomniałam sobie, że to właśnie zielony powstaje po użyciu niebieskiej i żółtej barwy. Stąd babeczki wyszły bardziej zielone i co zrobić dla dobra sprawy przemogłam nawet moją niechęć do galaretki. Mogłabym nawet rzec, że jest to swoista nienawiść.  Cóż chyba jednak nadszarpnę swoje kieszonkowe dla dobra sprawy. Chyba, że jakiś dobry duch zechce mnie wspomóc barwnikowym ekwipunkiem.&lt;br /&gt;I pamiętajmy o tęczy, co by jej smutno nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bananowe muffinki na zielono z tęczową posypką&lt;br /&gt;2 banany&lt;br /&gt;3 łyżki oleju&lt;br /&gt;1/2 szklanki mleka&lt;br /&gt;300 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;łyżka miodu&lt;br /&gt;Składniki mokre miksujemy ze sobą.Dodajemy banany i miód. Miksujemy.  Suche składniki przesiewamy i łączymy z mokrymi składnikami. Przekładamy do papilotek i pieczemy 20 minut w 200 st.C.&lt;br /&gt;Studzimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzch:&lt;br /&gt;200 g serka twarogowego&lt;br /&gt;1 opakowanie żółtej galaretki&lt;br /&gt;1 opakowanie zielonej galaretki&lt;br /&gt;kolorowa posypka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po ostudzeniu nakładamy na muffinki kolorowy twarożek i posypujemy cukrową posypką. Wkładamy do lodówki. Gdy galaretka stężeje posypujemy raz jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6238529434009448266?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6238529434009448266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/zielono-teczowo-czyli-imieninowe.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6238529434009448266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6238529434009448266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/zielono-teczowo-czyli-imieninowe.html' title='Zielono tęczowo czyli imieninowe babeczki dla panień Anien'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5468266181331190844</id><published>2011-07-26T13:27:00.006+02:00</published><updated>2011-07-26T18:03:06.624+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Podwójnie wyróżniona</title><content type='html'>Witajcie!&lt;br /&gt;Dzisiaj świętuję na całego. Jakem panna Anna. Dla wszystkich (nie tylko) panien Anien. Dzisiaj prezent w postaci zielonych bananowych babeczek pełnych nadziei i kolorów tęczy. Aby tęczy nie było smutno, że się o niej zapomina i widzi  świat tylko  w czerni i bieli.&lt;br /&gt;Na dokładkę rozpusty sernik z masłem orzechowym i czekoladą. Wedle przepisu Nigelli. Powiadam  Wam smak do zakochania. Pierwszy kęs w ustach doprowadza do szału. Ja zdołałam wykrzyknąć słowo na "J", które w tym momencie nie kwalifikowało się do aktu strzelistego. Moja mama dowtórowała gromkim "o matko!". Takie to reakcje przychodzą po spróbowaniu. Głęboki orzechowy smak doprowadza do szału.&lt;br /&gt;Choć z pewnością jest to bomba kaloryczna więc jeśli liczycie kalorie to...jeden kawałek Was nie zabije. &lt;br /&gt;Przepis w następnym poście. Cierpliwości to nastąpi jeszcze dziś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jako imieninowy prezent to zostałam wyróżniona przez &lt;a href="http://mindyourfood.blogspot.com/2011/07/wyroznienie-i-krotka-przerwa-wakacyjna.html"&gt;Asix&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://razadobrze.blogspot.com/2011/07/one-lovely-blog-award.html"&gt;Gina.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-5VE-1M0x5M8/Ti6nKkls75I/AAAAAAAAAVo/HIvwwLGjDWM/s1600/onelovelyblogaward.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5VE-1M0x5M8/Ti6nKkls75I/AAAAAAAAAVo/HIvwwLGjDWM/s400/onelovelyblogaward.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633623983949410194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zasady zabawy są następujące:&lt;br /&gt;1. Trzeba umieścić u siebie link do bloga osoby, która przesłała nominację.&lt;br /&gt;2. Należy wkleić logo na swoim blogu.&lt;br /&gt;3. Napisać 7 rzeczy o sobie.&lt;br /&gt;4. A na końcu nominować 16 osób i poinformować je o tym, pisząc odpowiedni komentarz.&lt;br /&gt;Zatem: &lt;br /&gt;1. Lubię słuchać muzyki. Dość różnej, choć nie każdej. Nie powiem , że słucham wszystkiego. Uwielbiam Adele,Florence, Amy, La roux, Agnes Obel, a i zdecydowanie mocniejsze brzmienia znajdują miejsce w mojej dyskografii Riverside, Luxtorpeda, Normalsi, Coma, Porcupine Tree, 2tm2,3 czy Armia. Czasem pobujam się przy dźwiękach "regałowych" jak Indios Bravos, ale każdy dźwięk muszę czuć. Sama odrobinę rozszerzyłam swoje muzyczne horyzonty dzięki śpiewu liturgicznemu. Piękno jakie bije mnie zachwyca. &lt;br /&gt;2. Uwielbiam jedzenie. Smaki, kolory, wciąż chce się nimi zajmować. Być coraz lepsza w stylizacji jedzenia i we wszystkim co z tym związane. W cichości marzy mi się wydanie książki (nie tylko) kucharskiej i ogólnie związanie przyszłości z kulinarną działalnością. A gdybym mogła z tego wyżyć to już byłoby bajecznie.&lt;br /&gt;3. Lubię kolor zielony, niebieski, złoty i czerwony. I złocistości...&lt;br /&gt;4. Lubię zapach powietrza po deszczu.&lt;br /&gt;5. Ostatnio nałogowo słucham "Autystycznie" Luxtorpedy. To dla mnie absolutny hit lata. &lt;br /&gt;6. Pisanie o sobie jest niezwykle trudnym zadaniem. Każde słowo wydaje się zbyteczne.&lt;br /&gt;7. Wszystko co chcę przekazywać i czym się dzielić to stopniowo daje się wyczytać w każdym z wpisów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi drodzy, nie nominuję nikogo bo jest Was zbyt dużo. Zaglądam najczęściej do ludzi z "blogich kuchni", ale to nieznaczy , że doceniam tylko ich. W każdym z blogów widać pracę i pasję jaką wkładacie. Życzę Wam ,aby dawało Wam to dużo Radości i Satysfakcji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5468266181331190844?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5468266181331190844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/podwojnie-wyrozniona.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5468266181331190844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5468266181331190844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/podwojnie-wyrozniona.html' title='Podwójnie wyróżniona'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5VE-1M0x5M8/Ti6nKkls75I/AAAAAAAAAVo/HIvwwLGjDWM/s72-c/onelovelyblogaward.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1426553146710957064</id><published>2011-07-23T20:05:00.007+02:00</published><updated>2011-07-24T12:42:39.267+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><title type='text'>Tarta z wiśniami i kokosem dla Amy (Cherry Pie)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img197.imageshack.us/img197/9694/dsc0014so.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img197.imageshack.us/img197/9694/dsc0014so.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tarta. Wiśnie. Kokos. Cynamon. Retro. Lata 60 to składowa mojego dzisiejszego przepisu. Zainspirowana przepisem &lt;a href="http://everycakeyoubake.blogspot.com/search?q=Twin+Peaks"&gt;Komarki&lt;/a&gt;. Miało być w Twin Peaks, a wyszło dla Amy Winehouse. Uwielbiałam(a nawet teraz uwielbiam) ją szalenie. Wiadomość o jej śmierci zaskoczyła mnie , choć nie powinna. W końcu styl jej życia był bardzo kontrowersyjny. Nikt nie pozostawał wobec niej obojętny. Dzięki niej nastała era powrotu do muzyki o retro brzmieniu. To ona nadała  nowego wydźwięku muzyce soul i czarniejszym brzmieniom. &lt;br /&gt; Wszystko to sprawiało, że wprowadziła zupełnie nową jakość do muzycznego świata. Druga sprawa, że nad 27 rokiem życia wisi jakaś „klątwa”. W końcu i Kurt Cobain, Janis Joplin, Jimmy Handrix i teraz ...Amy Winehouse nie dożyli swoich 28 urodzin. Przykre!&lt;br /&gt;Mam wielką nadzieję, że nie stanie się z nią to co po śmierci innych „gwiazd”. Nie będzie świechtania nazwiskiem, nie będzie wydobywania coraz to nowych niepublikowanych nagrań i objawiania światu coraz to nowych brudów zamiast dać spokojnie spocząć jej duszy. &lt;br /&gt;A moja tarta niech będzie taką „zadobrocią” specjalnie dla niej. Kwintesencja amerykańskich lat 60. Domowa kuchnia, pin up girl, czarna kreska na oku, wiśnie i kokos. Cherry pie dla Amy.&lt;br /&gt;Niestety sama zgotowała sobie ten los. To ona wyśpiewała słynne słowa w piosence &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=KUmZp8pR1uc&amp;NR=1&amp;feature=fvwp"&gt;„Rehab”&lt;/a&gt;, które były jak manifest jej stanu ducha. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-dnZD6nuqud4/TisR6-pXL1I/AAAAAAAAAVg/pve6qbfwLoI/s1600/a.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-dnZD6nuqud4/TisR6-pXL1I/AAAAAAAAAVg/pve6qbfwLoI/s320/a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5632615463903506258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tarta z wiśniami i kokosem dla Amy Winehouse (Cherry Pie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciasto :&lt;br /&gt;350 mąki,&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia,&lt;br /&gt;pół łyżeczki soli,&lt;br /&gt;sok z cytryny&lt;br /&gt;2 jajka,&lt;br /&gt;170 g masła&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru pudru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nadzienie :&lt;br /&gt;3 łyżki wiórków kokosowych&lt;br /&gt;250 g wydrylowanych wiśni&lt;br /&gt;2 łyżeczki cukru&lt;br /&gt;1 łyżeczka cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wydrylowanych wiśni odsączyć sok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z podanych składników szybko zagnieść ciasto. (Ja wykonałam to w robocie). Schłodzić w lodówce na ok. 30 minut. &lt;br /&gt; 2/3 ciasta rozwałkować i wyłożyć nim dno i boki tortownicy. Podsypać wiórkami kokosowymi z bułką tartą. (1:1) Zapobiegnie to wsiąkaniu soku. &lt;br /&gt; Wyłożyć nadzienie wiśniowe . Pozostałe ciasto rozwałkować cienko, pokroić ostrym nożem w paski i przykryć wiśnie układając kratkę. Piec 45 minut w temperaturze 200 stopni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1426553146710957064?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1426553146710957064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/tarta-z-wisniami-i-kokosem-dla-amy.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1426553146710957064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1426553146710957064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/tarta-z-wisniami-i-kokosem-dla-amy.html' title='Tarta z wiśniami i kokosem dla Amy (Cherry Pie)'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-dnZD6nuqud4/TisR6-pXL1I/AAAAAAAAAVg/pve6qbfwLoI/s72-c/a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8919940295750700461</id><published>2011-07-22T09:37:00.005+02:00</published><updated>2011-08-15T22:05:44.141+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warsztaty kulinarne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Briosz z jabłek</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img3.imageshack.us/img3/6774/20472986.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img3.imageshack.us/img3/6774/20472986.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obiecany deser, który wykonałam na warsztatach. Bardzo szarlotkowa, więc niech nazwa Was nie przerazi. Bardzo jabłkowa, bardzo domowa , a jednocześnie elegancka. Ja dodałam duużo cynamonu(co dla szefa kuchni było za dużo! Byłam gotowa się pokłócić i walczyć o słuszność cynamonu. Jednak cynamon zdał egzamin i uważam, że ilość, którą dodałam nie była ilością śmiertelną.;))&lt;br /&gt;Do tej pory briosz kojarzył mi sie z &lt;a href="http://przyprawmnie.blogspot.com/2010/09/brioszka-z-jabkiem-i-jagodami-o-snach.html"&gt;brioszką&lt;/a&gt;, ale to zupełnie inna bajka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Briosz z jabłek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10 średniej wielkości jabłek &lt;br /&gt;80 g mąki pszennej tortowej &lt;br /&gt;80 g mąki migdałowej &lt;br /&gt;80 g margaryny (choć ja poza warsztatami używałabym masła!)&lt;br /&gt;80 g cukru białego&lt;br /&gt;50 g cukru brązowego&lt;br /&gt;30 g rodzynek&lt;br /&gt;20 g cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Połowę jabłek obiermy, pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w kostkę. Drugą połowę nacinamy (nie do końca) one będą na wierzchu połozone. Z mąki migdałowej, mąki pszennej, cukru białego i masła tworzymy ciasto. &lt;br /&gt;Do silikonowej formy na muffiny - myślę, że i kokilki, się zdadzą - nakładamy odrobinę ciasta , aby przykryć dno. Cukier brązowy, jabłka pokrojone w kostkę, połowę cukru brązowego i rodzynki mieszamy ze sobą. I ukłądmay na cieście. Na wierzchu kładziemy naciętą połówkę jabłka. (Może wystawać i mieścić sie nie do końca, w trakcie pieczenia zmaleje). Posypujemy cukrem brązowym.&lt;br /&gt;Wkładamy do piekarnika na 40 min. temp. 180 st. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8919940295750700461?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8919940295750700461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/briosz-z-jabek.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8919940295750700461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8919940295750700461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/briosz-z-jabek.html' title='Briosz z jabłek'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6834433965084780155</id><published>2011-07-21T18:01:00.003+02:00</published><updated>2011-07-21T18:28:40.287+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warsztaty kulinarne'/><title type='text'>Warsztaty kulinarne Knorr</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img94.imageshack.us/img94/8982/95140204.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img94.imageshack.us/img94/8982/95140204.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj miałam wielką przyjemność uczestniczyć w warsztatach kulinarnych na zaproszenie marki Knorr. Było mi niezwykle miło, że akurat ja zostałam wybrana - dla nich promocji ,dla mnie doświadczenia czegoś nowego. &lt;br /&gt;Przyznam, że podchodziłam do tego z rezerwą, gdyż cechuje mnie pewna nie ufność do marek oferujących swoiste półprodukty.  Jednak do marynat Knorra zostałam przekonana. Na pewno nie będą u mnie gościć bardzo często ,ale mogą się pojawiać. Właśnie....tematem przewodnim spotkania były sałatki: Lazurowa oraz Hawajska , a także marynaty do mięs, kurczaka i ryb. &lt;br /&gt;Całe spotkanie rozpoczęło się ok.13:00. W programie było spotkanie z żywieniowcem Knorra, docelowe warsztaty kulinarne i na koniec degustacja tego co stworzyliśmy. Ja wzięłam się za słodkie.(A jakżeby inaczej.;)) Robiłam briosza z jabłek. W następnej odsłonie podam przepis. &lt;br /&gt;A co do uczestników i organizatorów. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Szef kuchni marki Knorr  Piotr Murawski był bardzo pomocny i podtrzymywał dobrą atmosferę. (Jak i pozostali kucharze.)Zostałam bardzo mile zaskoczone. Na prawdę! &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img823.imageshack.us/img823/1882/86461482.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img823.imageshack.us/img823/1882/86461482.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wśród uczestników byli kulinarni blogerzy oraz zwycięzcy konkursu zorganizowanym przez portal www.przepis.pl.  Było nas ok.16 osób. Co dało się odczuć -ja i jeszcze 3 dziewczyny wyraźnie zaniżałyśmy średnią wieku wśród uczestników. Możem i młoda, ale w gotowaniu co nieco doświadczona. W końcu zajmuję się tym ponad połowę mojego życia. I wciąż jestem ciekawa "nowości". &lt;br /&gt;A degustacja była przesympatyczna. Tylu pyszności, tylu nowych połączeń smakowych, które stały się dla mnie odkryciem to dawno nie zaznałam. Choćby połączenie truskawek  z czerwonymi buraczkami. Serdecznie polecam!&lt;br /&gt;A w menu było:  Cobb salad, Sałatka Hawajska, Wiosenna sałatka ziemniaczana, Sałatka z pieczonego buraka z małżami św.Jakuba (tutaj były truskawki), jagnięcina w miętowym sosie, szaszłyki z tuńczyka ,łososia i krewetki, polędwica wołowa zapieczona z chrupką skórką, podwójny mus czekoladowy, słodkie springrollsy (były ba-je-czne!) , strudel ze śliwek i mój briosz z jabłek. Wydaje mnie się, że nic nie pominęłam. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img52.imageshack.us/img52/339/45928793.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img52.imageshack.us/img52/339/45928793.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I podsumuję, że bardzo spodobały mnie się takie spotkania, które zawsze są cennym doświadczeniem. Bardzo chętnie wzięłabym udział w kolejnych. Bardzo się cieszę, że mogłam zasmakować atmosfery profesjonalnej kuchni, jej tempa i klimatu. &lt;br /&gt;Do zaś  i dziękuję wszystkim za możliwość uczestnictwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6834433965084780155?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6834433965084780155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/warsztaty-kulinarne-knorr.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6834433965084780155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6834433965084780155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/warsztaty-kulinarne-knorr.html' title='Warsztaty kulinarne Knorr'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1548819519707267453</id><published>2011-07-19T16:24:00.005+02:00</published><updated>2011-07-19T20:10:22.771+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Tiramisu z migdałami</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img11.imageshack.us/img11/8370/15351078.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img11.imageshack.us/img11/8370/15351078.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie robaczki świętoefremskie, :)&lt;br /&gt;Aura sprzyja kucharzeniu ,kolejny kubek kawy dzierżę w dłoni, pakuję się na jutrzejsze warsztaty kulinarne i ...zapraszam Was na tiramisu. Wytrawną słodycz, która każdego "podniesie do góry". I po prostu - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Uśmiech się to jest dobra czas...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przepis wieczorem.....&lt;br /&gt;Pozdrawiam Ania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(4 godziny później) &lt;br /&gt;Jak obiecałam tak dodaję. Z racji używania surowych jajek na prawdę zalecam wyparzenie skorupek.;) Biszkopty powinny być kocimi języczkami, ale ja dla odmiany użyłam okrągłego rodzaju. Zapewniam zdały egzamin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tiramisu z migdałami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;250 ml świeżo zaparzonej kawy espresso&lt;br /&gt;100 ml likieru kokosowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;krem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 jajka, oddzielnie żółtka od białek&lt;br /&gt;60 g cukru&lt;br /&gt;odrobinę likieru kokosowego&lt;br /&gt;250 g mascarpone&lt;br /&gt;300 g serka twarogowego kremowego&lt;br /&gt;2 opakowania okrągłych biszkoptów&lt;br /&gt;150 g uprażonych płatków migdałowych&lt;br /&gt;4 łyżki wiórków kokosowych&lt;br /&gt;4 łyżki kakao&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kawę zaparzamy , studzimy i wlewamy do podłużnej miski. Dolewamy likieru kokosowego. Białka ubijamy na sztywną pianę. Oddzielnie żółtka z cukrem, następnie dolewamy likier kokosowy. Do żółtek dodajemy mascarpone i serek.Następnie dokładamy pianę z białek i delikatnie mieszamy do połączenia.&lt;br /&gt;Biszkopty namaczamy w kawie z likierem.Mają nasiąknąć, ale się nie rozpaść.Układamy warstwami w prostokątnym, bądź kwadratowym naczyniu. Warstwa biszkoptów, warstwa masy kremowej i tak do zapełnienia naczynia. Na wierchu wygładzamy masę kremową. Posypujemy uprażonymi płatkami migdałowymi, opruszamy kakao oraz odrobiną wiórek  kokosowych. Ja z nich zrobiłąm kratkę na wierzchu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego! &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1548819519707267453?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1548819519707267453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/tiramisu-z-migdaami.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1548819519707267453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1548819519707267453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/tiramisu-z-migdaami.html' title='Tiramisu z migdałami'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5721251885834235051</id><published>2011-07-18T15:29:00.006+02:00</published><updated>2011-07-18T22:42:20.871+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Urodzinowe muffiny z czekoladą i wiśniami (cupcakes)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img825.imageshack.us/img825/1999/83651892.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img825.imageshack.us/img825/1999/83651892.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj były urodziny (nie moje;)).  W związku z tym  w ramach prezentu zrobiłam tiramisu oraz muffiny z czekoladą i wiśniami. Bardzo chciałam zrobić coś na modłę słynnych cupcakes'ów. Choć jak ognia starałam się uniknąć maślanych kremów czy ociekania słodyczą, która niestety czasem sprawia, że cupcake'sy stają się jak lepkie gnieciuchy. Udekorowałam polewą z czekolady, wiórkami kokosowymi a już w ostatniej chwili nałożyłam cyferki z liczbą lat. Zdradzę tylko tyle, że była to okrągła rocznica. Czekolada i wiśnie to jednak są doskonałym połączeniem. &lt;br /&gt;Do zaś! &lt;br /&gt;A.  &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-L59LKr1h55E/TiQ5bFqM-UI/AAAAAAAAAVI/NjBMSg3ebFs/s1600/b.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-L59LKr1h55E/TiQ5bFqM-UI/AAAAAAAAAVI/NjBMSg3ebFs/s320/b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5630688571658402114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Muffiny z czekoladą i wiśniami (cupcakes) (na 12 sztuk) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka świeżych wiśni (wypestkowanych)&lt;br /&gt;300 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki sody oczyszczonej&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;2/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;50 g posiekanej czekolady&lt;br /&gt;100 g masła stopionego i schłodzonego&lt;br /&gt;1/2 szklanki maślanki (jeśli ciasto jest zbyt gęste to jeszcze odrobinę)&lt;br /&gt;2 roztrzepane jajka &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzch:&lt;br /&gt;100 g gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;3 łyżki śmietany 18 %&lt;br /&gt;wiórki kokosowe do posypania &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miski wsypujemy wszystkie suche składniki. Przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą. Dodoajemy cukier. Nastepnie dodajemy przestygnięte masło, 2 roztrzepane jajka, maślankę. Wymieszać łyżką delikatnie. Dodajemy wiśnie i posiekaną czekoladę. Mieszamy. &lt;br /&gt;Ciasto nakładamy do papilotek,w każdej masa ma sięgać ok. połowy wysokości papilotki.  Piec  20-25 minut w temp. 180 st.C. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po upieczeniu (ja dekorowałam na drugi dzień rano) rozpuszczamy czekoladę razem ze śmietaną. Nakładamy łyżeczką po wierzchu i posypujemy wiórkami kokosowymi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego. &lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5721251885834235051?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5721251885834235051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/urodzinowe-muffiny-z-czekolada-i.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5721251885834235051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5721251885834235051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/urodzinowe-muffiny-z-czekolada-i.html' title='Urodzinowe muffiny z czekoladą i wiśniami (cupcakes)'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-L59LKr1h55E/TiQ5bFqM-UI/AAAAAAAAAVI/NjBMSg3ebFs/s72-c/b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4385562437684722207</id><published>2011-07-15T22:50:00.004+02:00</published><updated>2011-07-31T09:42:01.843+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czekoladowa pokusa'/><title type='text'>Ciasto czekoladowo-pomarańczowe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img225.imageshack.us/img225/3735/79694160.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img225.imageshack.us/img225/3735/79694160.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witojcie aniołeczki, &lt;br /&gt;Jakem siostra pomarańcza przedstawiam kolejną odsłonę pomarańczowych dobroci. Co ja zrobię, że pomarańczowy jest moim najukochańszym zarówno w smaku, zapachu, kolorze...&lt;br /&gt;Dzisiaj kolejny przepis z "Kuchnii Przepisy z serca domu" Nigelli Lawson. Odkładałam zrobienie tego przepisu na wieczne...później. W końcu mam czas, w końcu wykonałam to co sobie zamierzyłam. Wyszło bosko. Zmniejszyłam jedynie proporcję o 1/4. Użyłam foremki 7x5 cm. &lt;br /&gt;Cytat przepisu niemal dosłowny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam &lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ciasto czekoladowo - pomarańczowe (10-12 kawałków)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;150 g miękkiego niesolonego masła plus trochę do natłuszczenia foremki&lt;br /&gt;odrobina bezwonnego oleju do natłuszczenia łyżki do nabierania syropu melasowego&lt;br /&gt;2 łyżki  jasnego syropu melasowego (golden syrup) ( ja użyłam 2 łyżki płynnego miodu - przyp.A)&lt;br /&gt;175 g cukru trzcinowego muscavado&lt;br /&gt;150 g mąki pszennej &lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody oczyszczonej&lt;br /&gt;25 g dobrej jakości kakao w proszku przesianego &lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;skórka otarta z 2 pomarańczy i sok z 1&lt;br /&gt;keksówka o długości ok.20 cm &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzej piekarnik do 170 st.C i wyłóż foremkę papierem do pieczenia albo dużą papierową papilotką. &lt;br /&gt;Utrzyj miękkie masło z syropem ( w moim przypadku miodem -przyp.A) - jeśli przetrzesz łyżkę papierowym ręcznikiem z kroplą oleju, syrop jej nie oblepi - oraz cukrem na dość gładki krem o jasnokawowym kolorze, chociaż kryształki  cukru nadal będą wyczuwalne. &lt;br /&gt;Wymieszaj mąkę, sodę i kakao i wsyp do maślanego kremu najpierw łyżkę sypkich składników, a następnie wmieszaj jajko. Dosyp kolejne dwie łyżki sypkich składników, wmieszak i dodaj drugie jajko.&lt;br /&gt;Wmieszaj resztę sypkich składników, następnie skórkę z pomarańczy, a na koniec sok, wlewając stopniowo. Na tym etapie w cieście moga pojawić się grudki, jakby się ścięło. Nie ma powodu do paniki.!&lt;br /&gt;Przełóż masę do foremki i piecz 45 minut, sprawdź ciasto 5 minut przed końcem pieczenia i nastaw się , że może potrzebować dodatkowych 5 minut. Patyczek wbity w środek ciasta nie będzie całkiem czysty po wyjęciu, bo choć ciasto ma być dość lekkie, będzie też odrobinę lepkie. Odstaw je na metalową kratkę, żeby przestygło, a następnie wysuń  z foremki i połóż na kratce, żeby wystygło zupełnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4385562437684722207?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4385562437684722207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/ciasto-czekoladowo-pomaranczowe.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4385562437684722207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4385562437684722207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/ciasto-czekoladowo-pomaranczowe.html' title='Ciasto czekoladowo-pomarańczowe'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-750729051390904122</id><published>2011-07-15T08:00:00.001+02:00</published><updated>2011-07-15T08:00:01.517+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><title type='text'>A kiedy chcę dobrze zacząć dzień...</title><content type='html'>Dżem dobry , &lt;br /&gt;na dzień jeszcze lepszy.Niech Wasze plany zawsze się spełniają.  &lt;br /&gt;Trzymajcie się w zdrowiu&lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img198.imageshack.us/img198/8923/dsc0009mj.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img198.imageshack.us/img198/8923/dsc0009mj.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koktajl na dobry początek dnia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;5 mrożonych truskawek &lt;br /&gt;2 łyżeczki dobrej jakości kakao&lt;br /&gt;łyżka miodu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko dodaję do blendera i miksuję. Przelewam  do wysokiej szklanki i myślę o dniu, który na mnie czeka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-750729051390904122?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/750729051390904122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/kiedy-chce-dobrze-zaczac-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/750729051390904122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/750729051390904122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/kiedy-chce-dobrze-zaczac-dzien.html' title='A kiedy chcę dobrze zacząć dzień...'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5383590393217276891</id><published>2011-07-13T15:08:00.003+02:00</published><updated>2011-07-13T15:29:42.614+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><title type='text'>Migdałowy biszkopt ze śliwkami</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img836.imageshack.us/img836/5785/46743120.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img836.imageshack.us/img836/5785/46743120.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mądrość zaczerpnięta od "kobiety pracującej" z Czterdziestolatka. Placek ze śliwkami jak widać ma moc  rozładowywania &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=NXOGxgECsZw"&gt;konfliktów rodzinnych&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;KP:A to ja dziękuję...niech pani wypieka.&lt;br /&gt;MK:Ale jak to wypieka?&lt;br /&gt;KP: Placek. Placek ze śliwkami.&lt;br /&gt;MK: Przepraszam, ale co wspólnego ma stres męża z plackiem?&lt;br /&gt;KP: Ooo, proszę pani... Widzę, że pani nie zna podstawowych zasad współżycia rodzinnego.&lt;br /&gt;Co robi prawdziwa kobieta w sytuacji trudnej, napiętej, stresowej?! No co?! Piecze placek ze śliwkami......&lt;br /&gt;Wszyscy dookoła szaleją, biegają z kąta w kąt, popłakują po kątach, a ona nic....Wypieka! &lt;br /&gt;I zapach roznosi się po całym domostwie i centralny układ nerwowy nastawia się na trawienie, a nie na przeżywanie jakichś abstrakcyjnych problemów. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak nic to chyba będzie sposób na mojego przyszłego męża? ;) &lt;br /&gt;Trzymajcie się słonecznie&lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img39.imageshack.us/img39/3637/12840935.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img39.imageshack.us/img39/3637/12840935.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Migdałowy biszkopt ze śliwkami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 jajka&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;125 g mąki pszennej&lt;br /&gt;75 g zmielonych migdałów&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;4 łyżki oleju&lt;br /&gt;2 łyżki wody&lt;br /&gt;1 łyżka octu jabłkowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kilka śliwek&lt;br /&gt;płatki migdałowe , cukier cynamonowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 190 st.C.&lt;br /&gt;Jajka ubić z cukrem ok.3 minut. Dodać pozostałe składniki, zaczynając od płynnych a na końcu mąkę z proszkiem i zmielonymi migdałami. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia i wlać ciasto. Poukładać na nim śliwki, pokrojone na połówki i odpestkowane. Posypać płatkami migdałowymi oraz cukrem cynamonowym (1 łyżeczka cukru + 1 łyżeczka cynamonu).Wsatwić do piekarnika i piec ok. 40 minut. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5383590393217276891?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5383590393217276891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/migdaowy-biszkopt-ze-sliwkami.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5383590393217276891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5383590393217276891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/migdaowy-biszkopt-ze-sliwkami.html' title='Migdałowy biszkopt ze śliwkami'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5626450699211896014</id><published>2011-07-11T16:40:00.005+02:00</published><updated>2011-07-12T21:44:49.653+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><title type='text'>Tarta z konfiturą malinową, truskawkami,czekoladą i kruszonką</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img811.imageshack.us/img811/5497/75984976.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img811.imageshack.us/img811/5497/75984976.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio wpadłam w jakiś „tartowy”, „tarciany” nałóg. Dzisiaj stworzyłam tartę z konfiturą malinową, mrożonymi tegorocznymi truskawkami, „jedyną” czekoladą i kruszonką z migdałów, płatków owsianych, mąki pełnoziarnistej i cukru trzcinowego.*&lt;br /&gt;Zainspirował mnie przepis zamieszczony pierwotnie u &lt;a href="http://strawberriesfrompoland.blogspot.com/2010/07/wyjatkowo-szare-niebo.html"&gt;Truskawkowej Ani&lt;/a&gt;. Ja dokonałam kilku istotnych zmian.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img3.imageshack.us/img3/8776/81263621.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img3.imageshack.us/img3/8776/81263621.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tarta z konfiturą malinową, truskawkami, czekoladą i kruszonką z migdałów i płatków owsianych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kruche ciasto:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;150 g mąki&lt;br /&gt;100 g masła &lt;br /&gt;50 g cukru pudru&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki wrzuciłam do mojej maszyny zmian i gdy wszystko połączyło się na idealne ciasto zawinęłam w woreczek i wrzuciłam do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wzięłam wyłożyłam na tortownicę na dno i na obramowanie.  Podpiec ciasto przez 10 minut w 190 st.C.  &lt;br /&gt;Koniecznie nakłuć widelcem dno tarty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kruszonka:&lt;br /&gt;1/2 szklanki migdałów (rozdrobnione w maszynie zmian)&lt;br /&gt;1/2szklanki płatków owsianych&lt;br /&gt;1/2 szklanki cukru trzcinowego Fairtrade&lt;br /&gt;1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej pszennej (można zmienić na 1/4)&lt;br /&gt;50 g masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzienie: &lt;br /&gt;1 słoiczek konfitury malinowej (  u mnie moje zeszłoroczne przetwórstwo, ostał się jeden słoiczek toż lepszej okazji na wykorzystanie nie miał, postać pół płynna)&lt;br /&gt;kilka mrożonych truskawek&lt;br /&gt;50 g czekolady &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy spód się podpieka, zagnieść kruszonkę. (Ma mieć postać grudek). &lt;br /&gt;Podpieczony spód posypałam bułką tartą, aby konfitura malinowa nadto nie wsiąkła. Na tak przygotowany spód wylewamy  słoiczek konfitury malinowej, układamy kilka mrożonych truskawek, poszatkowaną czekoladę i posypujemy kruszonką.  Piekłam 30 minut (bez termoobiegu) w 180 st. C, aż kruszonka lekko się zezłoci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Tarta jest przepyszna. Kwaskowatość malin,zapach migdałów sprawia, że ma sie wrażenie ideału. Ta tarta na prawdę powinna służyć jak wzorzec w Sevre. Na zimno chyba jest jeszcze lepsza niż na ciepło. I do białej kawy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5626450699211896014?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5626450699211896014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/byc-jak-najdzella-i-tarta-z-konfitura.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5626450699211896014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5626450699211896014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/byc-jak-najdzella-i-tarta-z-konfitura.html' title='Tarta z konfiturą malinową, truskawkami,czekoladą i kruszonką'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6606892469452776436</id><published>2011-07-09T19:40:00.004+02:00</published><updated>2011-07-12T10:21:00.840+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><title type='text'>Piknik czyli miejsce, którego nie ma na mapie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img146.imageshack.us/img146/7275/64517428.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img146.imageshack.us/img146/7275/64517428.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj (na reszcie) miał miejsce piknik. Słońce grzało na całego i czułam się niekiedy jak masełko na rozgrzanym kartofelku. Efekt jestem opalona na brąz i to za jednym kilkugodzinnym posiedzeniem. &lt;br /&gt;A moi goście z początku zdziwieni lub zachwyceni.I dobrze! Cieszę się , że byli. &lt;br /&gt;Menu dość proste. Tarta z lemon curd, malinami, truskawkami i poziomkami*. Ciasteczka rumiankowe (przepis od Komarki), Tortilla z iście włoskim nadzieniem, Lemoniada z dodatkiem (a jakże) pomarańczy.  A i jeszcze sałatka od Doroty;) - chapeau bas!&lt;br /&gt;I znów żałuję, że nie miałam jak spisać większości tekstów, które padały tego dnia. A byłoby co zapisywać, oj by było!&lt;br /&gt;* Tarta z  nadmiaru ciepła zaczęła lekko płynąć i koniec końców po staropolsku zjedliśmy łyżeczkami z formy. Ale co tam! Smak i tak był taki jak powinien być. Jak dla mnie brakowało jedynie migdałów uprażonych, aby po wierzchu posypać. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img847.imageshack.us/img847/4767/35699702.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img847.imageshack.us/img847/4767/35699702.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lemoniada z pomarańczą &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1,5 litra wody gazowanej (najlepiej schłodzonej)&lt;br /&gt;1 cytryna pokrojona w kostkę, &lt;br /&gt;2 pomarańcze (wyfiletowane i pokrojone w kostkę)&lt;br /&gt;3 łyżki cukru trzcinowego ( ja  użyłam z Fairtrade'u)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytrynę i pomarańczę wrzuciłam do dzbanka zasypując cukrem. Najlepiej ugnieść odrobinę, aby sok został wydobyty. Zalewamy wodą. Jeśli ktoś ma np: kilka listków mięty to myślę, że byłyby bardzo na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img202.imageshack.us/img202/170/97130188.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img202.imageshack.us/img202/170/97130188.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ciasteczka rumiankowe (&lt;a href="http://everycakeyoubake.blogspot.com/2011/07/ciasteczka-rumiankowe.html"&gt;cytuję za Komarką&lt;/a&gt;) &lt;br /&gt;150 g zimnego masła,&lt;br /&gt;150 g cukru pudru,&lt;br /&gt;2 łyżki suszonego rumianku,&lt;br /&gt;1 żółtko,&lt;br /&gt;2 łyżki śmietany,&lt;br /&gt;300 g mąki,&lt;br /&gt;1 łyżeczka skórki otartej z cytryny,&lt;br /&gt;1 szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ja jeszcze dodałam soku z 1/2 cytryny. (przyp.A)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rumianek rozetrzeć lekko w moździerzu.&lt;br /&gt;Mąkę wymieszać z solą i cukrem pudrem i dodać pokrojone w małą kostkę masło. Dodać mąkę, żółtko i śmietanę, posiekać wszystko nożem. Na końcu dodać skórkę cytrynową i rumianek. Szybko zagnieść jednolite ciasto. (Ja wszystko ucierałam w robocie kuchennym- przyp.A).Uformować kulę, po czy owinąć folią i schłodzić w lodówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzać piekarnik do 175 stopni. Schłodzone ciasto rozwałkować cienko (na ok. 0,5 cm) i wykrawać ciasteczka. Ułożone na blasze piec ok. 10-12 minut do lekkiego zarumienienia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img14.imageshack.us/img14/8273/28871313.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img14.imageshack.us/img14/8273/28871313.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tarta z lemon curd&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spód: &lt;br /&gt;200 g herbatników pełnoziarnistych&lt;br /&gt;40 g masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krem:&lt;br /&gt;słoiczek &lt;a href="http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/lemon-curd-czyli-sonce-w-soiku.html"&gt;lemon curd &lt;/a&gt; (około 240 g)&lt;br /&gt;400 g serka kremowego śmietankowego&lt;br /&gt;1 łyżeczka żelatyny namoczonej w 2 łyżkach wrzątku&lt;br /&gt;kilka poziomek,malin, truskawek&lt;br /&gt;opcjonalnie: uprażone migdały&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Herbatniki z masłem mielimy w robocie. Ma powstać konsystencja mokrego piasku. Taką masę wykładamy do formy na tartę lub tortownicy. Wkładamy na przynajmniej 15 minut do lodówki.&lt;br /&gt;Następnie łączymy lemon curd z serkiem kremowym   i żelatyną ręcznie lub w umytym robocie kuchennym. Wykładamy krem na ustany spód.  Wkładamy do lodówki na 1 h. &lt;br /&gt;Po tym czasie układamy owoce. I chłodzimy jeszcze na czas jakiś do związania. &lt;br /&gt;A spożycie to już całkiem inna historia. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6606892469452776436?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6606892469452776436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/piknik-czyli-miejsce-ktorego-nie-ma-na.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6606892469452776436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6606892469452776436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/piknik-czyli-miejsce-ktorego-nie-ma-na.html' title='Piknik czyli miejsce, którego nie ma na mapie'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8389218636177084447</id><published>2011-07-07T16:45:00.000+02:00</published><updated>2011-07-07T16:45:00.477+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przetwory'/><title type='text'>Lemon Curd czyli słońce w słoiku</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img192.imageshack.us/img192/2227/dsc0008uy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img192.imageshack.us/img192/2227/dsc0008uy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jutro...ma być słońce!&lt;br /&gt;Jutro...zrobię słoneczną tartę.&lt;br /&gt;Jutro...nie będzie dzisiaj. &lt;br /&gt;Jutro...słońce ze słoika skoczy na błękit nieba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj słucham &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=X61BVv6pLtw"&gt;pocztówki z Włoch w wykonaniu Beirutu&lt;/a&gt;. Dzisiaj zamknęłam słońce w słoiku. Dzisiaj moja mama wymyśliła pierwsze zdanie do swojej książki. Dzisiaj skończę Widnokrąg. Dzisiaj dzień się jeszcze nie skończył i czeka mnie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"popołudnie bezkarnie cytrynowe". &lt;/span&gt;&lt;br /&gt; A Lemon Curd pysznie drażni kwaskowatością, słodycz idealnie współgra z cytrynowym smakiem. Choć następnym razem spróbuję dodać wanilii. &lt;br /&gt;A Lemon Curd zaczerpnięty od &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/10/Lemon-curd-cytrynowy-krem.html"&gt;Doroty&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lemon Curd czyli krem cytrynowy &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;sok wyciśnięty z 3 cytryn i skórka z nich otarta&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;2 jajka ( nie dodawałam, skupiłam się jedynie na 2 żółtkach - przyp. A)&lt;br /&gt;200 g cukru&lt;br /&gt;1 łyżka mąki ziemniaczanej (ja użyłam mąki pszennej - przyp. A.)&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy (dodałam 1 łyżeczkę)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki (oprócz oliwy) umieścić w garnuszku i zagotować, mieszając. Pogotować, mieszając, przez 2 minuty. Jeśli będą grudki przetrzeć przez sitko lub zmiksować blenderem. Dodać oliwę i znów pogotować przez 2 minuty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umieścić w słoiczku. Można przechowywać w lodówce do tygodnia czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego :)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8389218636177084447?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8389218636177084447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/lemon-curd-czyli-sonce-w-soiku.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8389218636177084447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8389218636177084447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/lemon-curd-czyli-sonce-w-soiku.html' title='Lemon Curd czyli słońce w słoiku'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-280736440003217620</id><published>2011-07-06T12:00:00.003+02:00</published><updated>2011-07-06T18:05:32.287+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia  bajkowo-literacka'/><title type='text'>Pulchne Bułeczki Pippi Pończoszanki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img31.imageshack.us/img31/6299/dsc0010xj.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img31.imageshack.us/img31/6299/dsc0010xj.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciekawi mnie ile z Was było w dzieciństwie Dzieckiem Kulinarno - Kulturalnym. Nazewnictwo zaczerpnięte chyba z najbardziej ukochanej przeze mnie "książki kucharskiej" czyli "Całusków Pani Darling" pani Małgorzaty Musierowicz.  Pani Musierowicz już we wstępie* raczy nas słowami otuchy: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Gotować potrafi naprawdę każde dziecko! Powinno tylko wyzbyć się obawy przed porażką. Z obawy bowiem rodzi się często panika, a ta z kolei jest przyczyną katastrof, jak: rozlania, stłuczenia, przypalenia, a nawet podpalenia (kuchni)! Proponuję przyjąć specjalną praktykę: spoko. Pewność, spokój i precyzja ruchów. I wiara w sukces. A wtedy wszystko musi się udać!"**&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tym razem  upiekłam bułeczki Pippi Pończoszanki. Pulchne,rumiane, pełne rodzynek, od siebie dodałam nutę szafranu, skórkę cytrynową, a po wierzchu kardamon z cynamonem i 2 żółtka.  One są pyszne i wcale się nie dziwię, że Pippi była tak silna i rezolutna. Choć i tak zawsze będę wspominac bułeczki mojej babci. Wypiekała je z wiśniami z kompotu. Nawet ja będąc niejadkiem nie mogłam się im oprzeć. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img825.imageshack.us/img825/910/dsc0002nj.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img825.imageshack.us/img825/910/dsc0002nj.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I przyznaję się, chyba stan zakochańczy u mnie objawia się w zagapieniu. O te 10 minut za długo były pieczone co lekko objawiło się w węgielku od spodu. Ale jeśli nie popełnicie mojego błędu to wszysko będzie grejt. Powiadam Wam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się w radośnieniu&lt;br /&gt;Ania&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pulchne Bułeczki Pippi Pończoszanki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyn:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 dkg świeżych drożdży&lt;br /&gt;1 kubeczek letniego mleka&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru&lt;br /&gt;1 łyżeczka mąki &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;500 g maki &lt;br /&gt;2 czubate łyżki cukru&lt;br /&gt;1 paczka cukru waniliowego&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;1/4 kostki masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;odrobina szafranu&lt;br /&gt;1 łyżeczka cynamonu&lt;br /&gt;1 łyżeczka kardamonu&lt;br /&gt;2 żółtka + 1 na wierzch&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rodzynki ile kto lubi. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z 3 dkg świeżych drożdży rozpuszczamy w kubeczku letniego mleka. Dosypujemy łyżeczkę cukru i mąki. Odstawiamy do wyrośnięcia zaczynu.&lt;br /&gt;Gdy zaczyn rośnie do garnuszka wsypujemy  1/2 mąki, wyrośnięty zaczyn, dodajemy 2 czubate łyżki cukru, paczuszkę cukru waniliowego, szczyptę soli, 2 żółtka, szafran, który został namoczony w 1 łyżce ciepłej wody. Następnie mieszamy ręcznie, po czym dodajemy rozpuszczone masło. Letnie!&lt;br /&gt;I powracamy do wyrabiania ciasta. Ciasto będzie gotowe, kiedy przestanie lepić się do rąk, a nabierze wyglądu zwartego, elastycznego, zaś spod jego powierzchni wydobywać się zaczną bąble powietrza.  Odstawiamy garnek  z ciastem w ciepłe miejsce na 30 minut przykrywając czystą ściereczką. &lt;br /&gt;Po wyrośnięciu dodajemy rodzynki i natłuściwszy palce masłem lub olejem formuje kulki wielkości piłeczki pingpongowej. Ukłąda na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w pewnych odległościach gdyż ciasto rośnie.  Każdą bułeczkę smaruje  rozmąconym żółtkiem z cynamonem i kardamonem. Po 15 minutach wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C i pieczemy 25 minut. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;*Należę do osób, które zawsze czytają wstęp każdej książki. Choćby nie wiem co! &lt;br /&gt;** Jak dla mnie te słowa tycza się nie tylko gotowania, ale także całego życia. Jak to mówi moja mama: "Tylko cisza i spokój może nas uratować".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-280736440003217620?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/280736440003217620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/pulchne-bueczki-pippi-ponczoszanki.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/280736440003217620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/280736440003217620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/pulchne-bueczki-pippi-ponczoszanki.html' title='Pulchne Bułeczki Pippi Pończoszanki'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1667741558438394799</id><published>2011-07-05T09:00:00.004+02:00</published><updated>2011-07-05T09:00:02.204+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><title type='text'>O prezentach i czekoladzie słów kilka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img26.imageshack.us/img26/9117/dsc0040zg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img26.imageshack.us/img26/9117/dsc0040zg.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nieukrywam, że jestem osobą dla której najlepszym prezentem jest kolejna para kolczyków lub coś oryginalnego do zjedzenia(ewentualnie związanego z kulinariami). Moim cichym marzeniem jest by ktoś zrobił i "wydał" książkę kucharską na podstawie przypraw mnie. A w kwestii prezentu kulinarnego to z pewnością nie obraziłabym się na produkt z &lt;a href="http://www.manufakturaczekolady.pl/www/ezakupy.html"&gt;Manufaktury Czekolady&lt;/a&gt;. Ot, taka delikatna sugestia na dnie które nieubłagalnie przyjdą ;)&lt;br /&gt; O czekoladzie pisze Lucyna Ćwierczakiewiczowa w "Jedynych Praktycznych Przepisach":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dobroć napoju czekolady polega głównie na dobrym gatunku samej czekolady. I tak, na trzy zwyczajne filiżanki bierze się ćwierć funta dobrej czekolady w tabliczkach i łamie się ją w kawałki. Dwie filiżanki lekkiej śmietanki, mleka niezbieranego lub wody postawić w rondelku lub maszynce na ogniu. Gdy płyn zawrze, wrzucić czekoladę i bić ubijaczką mosiężną od piany tak długo, aż czekolada się rozpuści i zapieni mocno. Czekolada gotowa i wyborna bez maszynki i bez jaj, a co ważniejsza, stokroć zdrowsza od tego zaprawionego jajami napoju, czekoladą zwanego. Dobroć czekolady, powtarzamy, jest tu niezbędnym warunkiem; czekolada, do której przymieszana jest mąka, nigdy się dobrze nie rozpuści, lecz zostawia na spodzie pewien gąszcz niesmaczny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając na uwadze "dobroć" napoju chciałabym wypróbować czekoladę z Manufaktury. Wierzę, że zadbali o jakość, słyszałam i czytałam już dobre recenzje i myślę, że pracują tam osoby dla , których zasady Sprawiedliwego Handlu nie są obce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam czekoladowo&lt;br /&gt;Anula&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1667741558438394799?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1667741558438394799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/o-prezentach-i-czekoladzie-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1667741558438394799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1667741558438394799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/o-prezentach-i-czekoladzie-sow-kilka.html' title='O prezentach i czekoladzie słów kilka'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4425641219505438663</id><published>2011-07-04T17:53:00.006+02:00</published><updated>2011-09-23T12:01:58.440+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyśnione'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><title type='text'>Tarta poziomkowa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img14.imageshack.us/img14/2439/dsc0001ig.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img14.imageshack.us/img14/2439/dsc0001ig.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie ziomki poziomki, &lt;br /&gt;w dzieciństwie słuchało się Fasolek i wraz z nimi wyśpiewywało &lt;a href="http://w702.wrzuta.pl/audio/59CpJRCI2AN/fasolki_-_zajac_poziomka"&gt;Zająca Poziomkę&lt;/a&gt;. Gdy było się odrobinę starszym obejrzało się &lt;a href="http://www.filmweb.pl/Tam.Gdzie.Rosna.Poziomki"&gt;"Tam, gdzie rosną poziomki"&lt;/a&gt; Ingmara Bergmana. Teraz wciąż ma się pewien sentyment do owych owoców. Mam jednak wielkie wrażenie, że są one wciąż nie docenione. &lt;br /&gt;Swoją drogą dzisiejszy przepis również jest z kategorii "a mnie się dzisiaj w nocy znowu jedzenie wyśniło." Nic na to nie poradzę, że najlepsze przepisy przychodzą do mnie we śnie. A to już tylko kwestia czasu, aby wiernie go  odwzorować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się poziomkowo&lt;br /&gt;Anula&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tarta poziomkowa &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spód:&lt;br /&gt;200 g herbatników pełnoziarnistych&lt;br /&gt;40 g masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krem poziomkowy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1,5 -2 szklanki poziomek (mogą być mrożone)&lt;br /&gt;250 g serka twarogowego kremowego&lt;br /&gt;4 łyżki cukru trzcinowego (ja użyłam Fair trade)&lt;br /&gt;1 łyżka żelatyny namoczonej w 3 łyżkach wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dekoracja:&lt;br /&gt;mięta,  truskawki, maliny, poziomki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Herbatniki z masłem mielimy w robocie. Ma powstać konsystencja mokrego piasku. Taką masę wykładamy do formy na tartę lub tortownicy. Wkładamy na 1 h do lodówki. &lt;br /&gt;Następnie w robocie łączymy poziomki z serkiem i cukrem. Gdy połączą się na gładką masę dolewamy żelatynę. &lt;br /&gt;Taki krem wykładamy na spód. Wygładzamy łyżką. &lt;br /&gt;Można udekorować listkami świeżej mięty, poziomkami, malinami i truskawkami. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4425641219505438663?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4425641219505438663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/tarta-poziomkowa.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4425641219505438663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4425641219505438663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/tarta-poziomkowa.html' title='Tarta poziomkowa'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8059201894284423103</id><published>2011-07-03T22:23:00.004+02:00</published><updated>2011-07-04T12:01:10.549+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>"niechaj drób mnie nie porwie i nie zjem gołębia"* czyli gołąbki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img807.imageshack.us/img807/1603/91649881.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img807.imageshack.us/img807/1603/91649881.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gołąbki zawsze były daniem , które lubiłam.** Mistrzynią ich wykonywania była moja babcia. Niestety stało się tak, że wszelką wiedzę tajemną w kwestii kulinariów zabrała ze sobą do Nieba. W sumie dobrze im tak. Jeden ze znajomych twierdził, że moja babcia i&lt;span style="font-style:italic;"&gt; w Niebie będzie pierogi lepić&lt;/span&gt;. Ot, taka to była kobieta! Babcine gołąbki były z pewnością gołębiami. Solidne w formie i jeszcze solidnijesze w treści. Z dużą ilością pieprzu.(Co dla mojej mamy było nie do przeskoczenia) Ja byłam zdecydowaną amatorką ich postnej wersji czyli z kaszą gryczaną i grzybami na Wigilię Bożego Narodzenia. Mięsna wersja nie podchodziła mnie aż tak, gdyż z reguły byłam mało mięsna. To było kiedyś...Teraz gdy chcę sobie przypomnieć kuchnię w pełni staropolską to robię gołębie. Z młodej kapusty, z mięsem mielonym,ryżem i z odrobiną...czułości. &lt;br /&gt;Ot taka chwila wytchnienia w czasach zabiegania. Dla tych co chcę potworzyć w kuchni dłużej niż 15 minut. I przy okazji jest to gest ku pamięci mojej Babci. Babci Kasi. &lt;br /&gt;U mnie zazwyczaj podawano z sosem pomidorowym lub grzybowym. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img707.imageshack.us/img707/4284/dsc0143u.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img707.imageshack.us/img707/4284/dsc0143u.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gołąbki  z ryżem i mięsem &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1/2 mięsa mielonego&lt;br /&gt;1 szklanka ryżu&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 cebula &lt;br /&gt;3-5 łyżeczek koncentratu pomidorowego &lt;br /&gt;1 główka białej kapusty&lt;br /&gt;lubczyk (autorka nie dawała to moja inwencja)&lt;br /&gt;kilka łyżek oleju&lt;br /&gt;przyprawa do mięsa mielonego ( ja nie dawałam)&lt;br /&gt;sól,pieprz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kapusty wyciąć głąb, włożyć ją do garnka, zalać gorącą wodą i gotować 20 minut. Do wody dolać odrobinę oleju, wtedy liście lepiej się zwijają. Po zagotowaniu odstawić do wystudzenia.&lt;br /&gt;Przygotować nadzienie. Mięso mielone przyprawić solą, pieprzem, lubczykiem,wkroić cebulę, wbić całe jajko, jak również ugotowany wcześniej na sypko ryż. Można dodać też namoczoną bułkę lub trochę tartej. Wymieszać wszystkie składniki, wyrobić farsz. &lt;br /&gt;Z kapusty ściąć twarde części, w liście zawijać farsz i zwinięte gołąbki ukłądać w garnku. Przed gotowaniem zalać wodą, tak żeby przykryła gołąbki. Dosolić, doprawić vegetę (ja vegetę darowałam - przyp.A.) i dodać łyżkę masła roślinnego. (Masło roślinne też zamieniłam na olej. Co zrobić, że dla mnie przymiotnik roślinny świadczy o tym, że masłem ten produkt nie jest. - przyp.A.) Gotować na małym ogniu do miękkości. Pod koniec gotowania dodać kilka łyżeczek koncentratu pomidorowego. (Darowałam również.)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;przepis pochodzi z książki Kuchnia Polska Małgorzaty Puzio wyd. Arystoteles 2011 str.112&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Wcześniej małe niedopatrzenie, gdyż roztoczańskie są właśnie z kaszą gryczaną i sosem grzybowym. Tak jak wspomniałam wyżej.  Zatem te gołąbki są klasyczne. &lt;br /&gt;* ot, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;(chyba , gdyż słowa "zjem" nie jestem pewna)&lt;/span&gt; taką parafrazę stworzyliśmy ( a w zasadzie nasz kantor) z tekstu jednej z pieśni.&lt;br /&gt;** niekiedy zostawiałam tylko kapustę wyjadając środek. Kto z Was tak robił, przyznać się ? ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8059201894284423103?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8059201894284423103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/niechaj-drob-mnie-nie-porwie-i-nie-zjem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8059201894284423103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8059201894284423103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/niechaj-drob-mnie-nie-porwie-i-nie-zjem.html' title='&quot;niechaj drób mnie nie porwie i nie zjem gołębia&quot;* czyli gołąbki'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5855119963778287152</id><published>2011-07-01T21:06:00.004+02:00</published><updated>2011-07-01T21:34:37.733+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Lipcowe wakacjowanie i brownies z wiśniami...*</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img402.imageshack.us/img402/6029/dsc0121ei.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img402.imageshack.us/img402/6029/dsc0121ei.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; Oficjalnie od wczoraj ładuje akumulatory Radości. Odpoczywam, czytam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Widnokrąg" Wiesława Myśliwskiego &lt;/span&gt;przepełniając się Zachwytem nad tym co jest. Deszczowość sprzyja piciu kolejnej mieszanki herbacianej stworzonej przeze mnie. Tym razem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czerwonej&lt;/span&gt;. Jej zapach przepełnia moje nozdrza i dociera do zakamarków wyobraźni.&lt;br /&gt;Rozmyślam nad tym co jest i czekam...Chcę wyjechać daleko i blisko. Nie chcę uciekać, a poznawać świat. W planach Wrocław i Kraków, poza tym w sierpniu pielgrzymowanie tym razem z Pańską Sforą. Cieszę się niesamowicie, że dane mi było ich spotkać w moim życiu. &lt;br /&gt;A do brownies już miałam kilka podejść. Zazwyczaj udanych, ale na raz nieudany spuszczę zasłonę milczenia. Połączenie wiśni i czekolady jest tak klasyczne jak mięta do truskawek. Bardzo lubię. Brownies są doskonałe na chandrę, na smuteczkowanie, ale na czas radośnienia również się zdadzą. Ot takie comfort food. &lt;br /&gt;*....dla pań Halin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się w jedności&lt;br /&gt;Anula &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img694.imageshack.us/img694/120/dsc0123wj.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img694.imageshack.us/img694/120/dsc0123wj.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img402.imageshack.us/img402/3999/dsc0096mt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img402.imageshack.us/img402/3999/dsc0096mt.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Brownies z wiśniami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 jajka oddzielnie żółtka i białka&lt;br /&gt;½ szklanki cukru&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;szklanka maślanki&lt;br /&gt;1 łyżka octu jabłkowego&lt;br /&gt;250 g mąki pszennej pełnoziarnistej&lt;br /&gt;szklanka wiśni z kompotu&lt;br /&gt;½ kostki masła (płynnego, roztopionego)&lt;br /&gt;3,4 łyżki kakao&lt;br /&gt;kilka batoników z czekolady mlecznej (ja użyłam z nadzieniem mlecznym)&lt;br /&gt;odrobina kompotu wiśniowego&lt;br /&gt;2  łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cukier puder na wierzch &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żółtka ubiłam razem z cukrem do białości. Białka na sztywną pianę ze szczyptą soli. Do żółtek dodałam maślankę, ocet jabłkowy, roztopione masło i wymieszałam. Mąkę wymieszaną z kakao i proszkiem do pieczenia dodałam do masy żółtkowej. Na sam koniec dodałam wiśnie i odrobinę kompotu i  kilka drobno posiekanych batoników mlecznych. Na koniec pianę z białka delikatnie wmieszałam. Przelałam do nasmarowanej olejem tortownicy i piekłam w 180 st. C przez 40 minut. Wierzch i boki ma być sprężysty i suchy, zaś środek wilgotny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5855119963778287152?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5855119963778287152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/lipcowe-wakacjowanie-i-brownies-z.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5855119963778287152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5855119963778287152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/07/lipcowe-wakacjowanie-i-brownies-z.html' title='Lipcowe wakacjowanie i brownies z wiśniami...*'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4731913366192872536</id><published>2011-06-30T21:26:00.003+02:00</published><updated>2011-06-30T21:50:35.907+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>Falafel czyli Wegatarianin rządzi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img28.imageshack.us/img28/9392/dsc0034qo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img28.imageshack.us/img28/9392/dsc0034qo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jest w Kozimgrodzie miejsce zwane "Wegetarianinem". Małe, niepozorne, które nie ma wielkiej reklamy, ale bywalcy są stali i jego rozgłos jest raczej szeptany.Znajduje się  niedaleko placu Wolności, przy ulicy Narutowicza, nieopodal teatru Osterwy. Aby znaleźć je trzeba wejść w bramę i zejść schodami w dół.  Na miejscu powita nas uśmiechnięta krowa namalowana na ścianie. "Wegetarianin" jest barem i sklepem ze zdrową żywnością , oczywiście wegetariańską. &lt;br /&gt;Dla mnie tradycyjnym zestawem jest falafel z pastą tahini i sok z marchewki i jabłka. Wielkim plusem jest to, że sok jest robiony na miejscu w sokowirówce z prawdziwych owoców i warzyw. Miodem na moje uszy jest dźwięk buczenia sokowirówki po złożeniu zamówienia i patrzenie na pianę  na soku, który otrzymuję. Falafel podawany jest z dużą ilością warzyw (teraz jeszcze pyszniejszych z racji sezonu warzywnego) i w picie. Drodzy moi, jeśli nie wiecie czym jest falafem to najprościej ujmując są to kuleczki/kotleciki z ciecierzycy. Koszt mojego zestawu to 7 zł, a można się na prawdę najeść, a czasem nawet objeść. I to zdrowo. &lt;br /&gt;Ja to miejsce polecam z całego serca. Jeśli chcesz zjeść szybko, zdrowo i tanio. &lt;br /&gt;Sama ostatnio postanowiłam zrobić falafela. I udało się. Byłam i jestem zadowolona z wyniku. Teraz tylko nad pastą tahini muszę popracować. (Pasta tahini jest pastą z sezamu). Przyznam ,że sam rezultat zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie &lt;br /&gt;Anula&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Falafel &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka ciecierzycy,  - namoczyć przez noc do napęcznienia&lt;br /&gt;1 cebula &lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 łyżka kminku&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki czarnego pieprzu&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki chilli&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody &lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;1 jajko (nie obowiązkowo, ale czasem trzeba aby związało)&lt;br /&gt;odrobina bułki tartej do środka i do obtoczenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;olej do smażenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Namoczoną ciecierzycę*, cebulę, czosnek, jajko i przyprawy łączymy w robocie kuchennym. Na koniec dodajemy bułkę tartą. Formujemy kulki, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na głębokim oleju. ( Przykrywającym chociaż do połowy falafela.) Usmażone falafele odkładamy do odsączenia z tłuszczu na papierowe ręczniki. &lt;br /&gt; * radzę zmieniać wodę przy namaczaniu ciecierzycy, przynajmniej 2 razy. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4731913366192872536?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4731913366192872536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/falafel-czyli-wegatarianin-rzadzi.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4731913366192872536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4731913366192872536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/falafel-czyli-wegatarianin-rzadzi.html' title='Falafel czyli Wegatarianin rządzi'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-3990028981436000140</id><published>2011-06-27T16:45:00.005+02:00</published><updated>2011-06-27T17:10:52.580+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><title type='text'>Zielono mi czyli bruschetta z pastą a la pesto</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img684.imageshack.us/img684/7273/dsc0050tr.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img684.imageshack.us/img684/7273/dsc0050tr.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; Są osoby, które przegapiają wydarzenia z którymi wiązało się wiele oczekiwań. Ja należę do grupy przeciwnej. Zawsze obawiam się czy czegoś nie przegapiłam, nie dopełniłam lub najzwyczajniej o czymś zapomniałam. Nie ma chyba większej "tragedii" jeśli obiecałam coś zrobić i tego nie wykonałam z roztargnienia. Chyba większą flustrację czuję gdy starałam się , włożyłam w jakieś zadanie całe serce i czas, poniekąd poświęciłam się a i tak efekt końcowy jest naznaczony klęską i zawodem. A ludzie dla których to robiłam i tak "wsadzą  szpileczkę" prosto w serce.&lt;br /&gt;Wekuję nadzieję i zasypuję ją cukrem wiary. Przekonuję się , że z wiekiem czas biegnie zupełnie inaczej. Jednocześnie szybciej i wolniej. To co działo się 2,3 lata temu niekiedy pamięta się jak wczoraj. Choć pragnęłoby się zapomnieć z całych sił.&lt;br /&gt;A jutro czeka mnie dzień próby.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Drzewo ma jeszcze nadzieję,&lt;br /&gt;bo ścięte, na nowo wyrasta,&lt;br /&gt;świeży pęd nie obumrze.&lt;br /&gt;Choć bowiem korzeń zestarzeje się &lt;br /&gt;w ziemi,a pień jego w piasku zbutwieje,&lt;br /&gt;gdy wodę poczuje, odrasta,&lt;br /&gt;rozwija się jak młoda roślina.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Księga Hioba 14, 7-9 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pasta a la pesto ( do kanapek)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 garście świeżej bazylii&lt;br /&gt;2,3 łyżki oliwy&lt;br /&gt;garść migdałów&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;sól, pieprz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki miksujemy przy pomocy robota. Na patelni lekko wysmarowanej oliwą podsmażamy na złoto kromki chleba. Ot, robimy najzwyczajniejsze grzanki. &lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-3990028981436000140?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/3990028981436000140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/zielono-mi-czyli-bruschetta-z-pasta-la.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3990028981436000140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3990028981436000140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/zielono-mi-czyli-bruschetta-z-pasta-la.html' title='Zielono mi czyli bruschetta z pastą a la pesto'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-3198644763186869887</id><published>2011-06-25T16:55:00.007+02:00</published><updated>2011-09-23T12:01:20.671+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyśnione'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><title type='text'>Tarta Chabrowa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img580.imageshack.us/img580/849/ajpgd.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img580.imageshack.us/img580/849/ajpgd.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Słuchając &lt;a href="http://w30.wrzuta.pl/audio/85dhJRXoHhQ/agnieszka_osiecka_-_zlote_przeboje_-_04._nalej_mi_wina"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ireny Santor o nalewaniu wina &lt;/span&gt;&lt;/a&gt; zrobiłam tartę chabrową. To chyba moje ulubione kwiaty. Ich kolor mnie niesamowicie zachwyca. I zostały wykorzystane nietypowo. Chabry należą do kwiatów jadalnych. Można je kandyzować, zrobić z nich wino, można ususzyć i dodać do herbaty lub użyć tak jak ja dzisiaj jako smaczne wykończenie. Karmiąc bardziej oczy niż kubki smakowe. &lt;br /&gt;A tymczasem znikam na chwilę. Jeszcze dwa egzaminy przede mną. Trzymajcie kciuki, hatorujcie, módlcie się lub wszystko na raz. &lt;br /&gt;  Opuściłam Kozigród. Nie na zawsze, ale &lt;span style="font-style:italic;"&gt;na czas jakiś&lt;/span&gt;. Z możliwością dojazdu, gdy będzie potrzeba. Wyprowadzka na całego. Zostawiłam za sobą przeszłość. Z nadzieją budowania zupełnie nowej siebie. Ku temu szukam nowego lokum na Koziogrodzkiej ziemi. Nowego miejsca w  którym bez przeszkód będę mogła budować wszystko Nowe. I śpiewać &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nową Pieśń&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;Pozdrawiam chabrowo&lt;br /&gt;Anula&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img18.imageshack.us/img18/6588/33078628.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img18.imageshack.us/img18/6588/33078628.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tarta chabrowa &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto:  &lt;br /&gt;150 g mąki pszennej z pełnego ziarna&lt;br /&gt;50 g mąki owsianej&lt;br /&gt;1 łyżka przesianego cukru pudru&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;75 g schłodzonego niesolonego masła pokrojonego w kostki&lt;br /&gt;2 łyżki zimnej wody&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krem: &lt;br /&gt;taki jak na kremówki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 budynie waniliowe&lt;br /&gt;1 l mleka&lt;br /&gt;1 cukier waniliowy&lt;br /&gt;6 łyżek cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;płatki chabrów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do robota kuchennego dodałam mąkę, cukier puder,sól, a następnie stopniowo dodawałam masło i jajko. Na koniec 2 łyżki wody. Gdy ciasto się połączy należy wyłączyć robot.&lt;br /&gt;Ciasto owinęłam folią aluminiową i odłożyłam do schłodzenia na 30 minut. Po tym czasie wyłożyć ciastem tortownicę lub formę na tartę. Nakłuć widelcem, aby ciasto  nie uległo wybrzuszeniu. Piec w 180 st. C. ok. 20 minut. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie pieczenia najlepiej rozpocząć przygotowywanie kremu wedle sposobu na budyń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto po ostygnięciu napełnić przestudzonym budyniowym kremem. Udekorować płatkami chabru. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-3198644763186869887?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/3198644763186869887/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/tarta-chabrowa.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3198644763186869887'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3198644763186869887'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/tarta-chabrowa.html' title='Tarta Chabrowa'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-2106059013216925478</id><published>2011-06-24T20:19:00.003+02:00</published><updated>2011-06-24T20:33:01.326+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>Risotto z kurkami  i szafranem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img405.imageshack.us/img405/2481/43775432.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img405.imageshack.us/img405/2481/43775432.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sama nie wiem dlaczego takim umiłowaniem darzę kurki. Grzyb jak grzyb. Leśny. Pachnący, kuszący kolorem i do tego jego jędrność. Dodatkowo szafran pachnący tak słodko i ....szafranowo, że przyprawia o zawrót głowy. No cóż kocham!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wczoraj nastawiłam wino chabrowe. Mam nadzieję, że się uda. Choć w tym roku będzie to nalewka. Powiadam Wam. &lt;br /&gt;Nie wiem co się ze mną dzieje, ale ...coraz bardziej kocham letnie noce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj inne przepisy na kurkowy zawrót głowy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://przyprawmnie.blogspot.com/2010/08/urodzinowo.html"&gt;Penne z grzybami w białym sosie.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://przyprawmnie.blogspot.com/2010/07/kurki-z-piorkami.html"&gt;Penne z kurkami&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Risotto z kurkami i szafranem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka ryżu na risotto&lt;br /&gt;1/5 kostki masła&lt;br /&gt;1/2 cebuli&lt;br /&gt;szklanka oczyszczonych kurek świeżych lub mrożonych&lt;br /&gt;szczypta szafranu (namoczyć w 2 łyżkach wrzątku)&lt;br /&gt;1 łyżka kurkumy&lt;br /&gt;1 łyżka gałki muszkatałowej&lt;br /&gt;sól, czarny pieprz&lt;br /&gt;ok. 2 szklanki wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryż obsmażyć na maśle, dodać cebulę i kurki. Dodać soli. Podsmażyć. Dolać szklankę wody.&lt;br /&gt;Powoli mieszać, aż do wchłonięcia wody. Dodać szafran, kurkumę, pieprz i gałkę muszkatałową. Następnie dolać kolejną szklankę wody. I kolejny raz do wchłonięcia. Następnie sprawdzamy ryż. Powinien być miękki, napęczniały, ale nie rozgotowany. Przykryć do całkowitego "uprażenia". Potrwa to ok. 5 minut. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-2106059013216925478?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/2106059013216925478/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/risotto-z-kurkami-i-szafranem.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2106059013216925478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2106059013216925478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/risotto-z-kurkami-i-szafranem.html' title='Risotto z kurkami  i szafranem'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5496026541218565104</id><published>2011-06-22T20:25:00.007+02:00</published><updated>2011-06-22T20:47:59.057+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Muffiny cynamonowe z bazylią i czereśniami</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img231.imageshack.us/img231/4617/dsc0018mrk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img231.imageshack.us/img231/4617/dsc0018mrk.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kamień  z serca. To co przysparzało mi zmartwień i zmęczenia odłożyłam sobie na wrześniową aurę. Przede mną jeszcze dwie bitwy i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=4A8IWEddLOs"&gt;może będzie dobrze.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;  &lt;br /&gt;Zaczynam odczuwać letnie rozprężenie. Powróciłam do siebie w iście &lt;span style="font-style:italic;"&gt;elo ziomalskim stylu&lt;/span&gt; , gdyż mój brat sączył takie dźwięki z głośników naszego wehikułu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pożegnałam się z Kozimgrodem na chwilę! Mam nadzieję, że o mnie nie zapomni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba jestem szczęśliwa, albo coś na kształt. A trzeba mi niewiele. Pójść na pole pełne rumianków i chabrów. Wziąć ze sobą butelkę czerwonego półsłodkiego wina i sącząc z moimi towarzyszkami weselić się w Zachwycie. Śpiewać Alleluja na wszystkie możliwe sposoby, zbierać kwiaty, nasycać się tęczą , wiatrem i  rozmawiać o dzieciach, których jeszcze nie mamy. Chwile napełniające mnie Radością Niepojętą! &lt;br /&gt;I nasze dialogi, których do dziś żałuję, że nie spisałam. Z tamtych chwil byłby piękny scenariusz, a przynajmniej opowiadanie. Były tak samo  Ulotne jak i Piękne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I cóż wracam do rozwiązywania umów o pracę w trybie art. 52. &lt;br /&gt;P.S: Sorki, że lekko nie wyraźne. Zaręczam, że to nie wina wina. &lt;br /&gt;Niech Moc będzie z Wami!&lt;br /&gt;To pisałam ja &lt;br /&gt;Anula &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Muffiny cynamonowe z bazylią i czereśniami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 filiżanka mleka&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;3 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;2 łyżeczki suszonej bazylii&lt;br /&gt;½  filiżanki oleju&lt;br /&gt;125 g mąki owsianej&lt;br /&gt;125 g mąki razowej&lt;br /&gt;100 g płatków amarantusa&lt;br /&gt;½ szklanki czereśni bez pestek&lt;br /&gt;4 łyżki cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie płynne łączymy w misce, wszystkie suche w misce oddzielnej. Składniki suche dodałam do mokrych. Na koniec dodałam czereśnie. Po wierzchu posypałam cukrem cynamonowym. (1 łyżka cynamonu na 1 łyżkę cukru)&lt;br /&gt;Piekłam w 180 st. C. Przez 20 minut. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5496026541218565104?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5496026541218565104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/muffiny-cynamonowe-z-bazylia-i.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5496026541218565104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5496026541218565104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/muffiny-cynamonowe-z-bazylia-i.html' title='Muffiny cynamonowe z bazylią i czereśniami'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7313468805061664761</id><published>2011-06-18T00:59:00.001+02:00</published><updated>2011-06-18T01:01:00.717+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>N N P* i owocowe szklaneczkowe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img3.imageshack.us/img3/5979/72321577.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img3.imageshack.us/img3/5979/72321577.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od kilku dni ciepłe noce przepełnione są wilgotnym powietrzem. Nocnym towarzyszem jest pan Księżyc witający nas swoją  wielką roześmianą twarzą. Zachwyt skumulowany do potęgi nieskończonej. Zachwyt nad jego wielkością i łuną.  W ostatnią środę księżycowy druh  przeżywał swoje zaćmienie  racząc nas krwistą poświatą. Może to wpływ księżyca generuje większą potrzebę bratniej duszy. Kogoś do zwyczajnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bycia przy&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;Ja chcę być tym Kimś. Kocham ludzi i to wciąż za mało. Czasem czuję jak serce pęcznieje mi od Miłości, którą chce przekazać. A jest to Miłość Niepojęta. Niekiedy męcząca od niemożności jej przekazania. Dzisiaj przekazałam kilka Iskierek z Nadzieją, że zostanie rozpalony płomyczek niegasnącej Nadziei i Miłości.&lt;br /&gt;A pan Księżyc był cichutkim świadkiem dzisiejszych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pocieszanek.  &lt;/span&gt;  Nocne Polek rozmowy. Kobiet młodych wkraczających w świat. Kobiet, które trochę przeżyły , ale wciąż wiele przed nimi. Kobiet dla których dzisiaj mogłoby być jutro. &lt;br /&gt;Specjalnie dla mojej towarzyszki  stworzyłam deser. Sałatkę owocową. Połaczenie zaskakująco dobre. Kolory boskie. Aż brakowało mi sezonowania truskawkowego. A truskawka byłby idealnym kontrastem smakowym i kolorystycznym. A sposób podania szklaneczkowy nazywa się Verrine. &lt;br /&gt;P.S. Wciąż walczę. &lt;br /&gt;* N(ocne) N(iewiast) P(ocieszanki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sałatka owocowa letnia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 gruszka&lt;br /&gt;2 małe banany&lt;br /&gt;1 nektarynka&lt;br /&gt;1 pomarańcza&lt;br /&gt;1 łyżka octu jabłkowego&lt;br /&gt;1 łyżka cukru trzcinowego (ja użyłam Fairtrade)&lt;br /&gt;1 łyżka suszonej mięty&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Owoce pokroiłam na części&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dodałam cukru, octu jabłkowego i mięty. Przełożyłam do szklaneczek. Można  udekorować ćwiartkami nektarynki. Podawałam &lt;/span&gt;schłodzone. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego robaczki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7313468805061664761?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7313468805061664761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/n-n-p-i-owocowe-szklaneczkowe.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7313468805061664761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7313468805061664761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/n-n-p-i-owocowe-szklaneczkowe.html' title='N N P* i owocowe szklaneczkowe'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-3786397360940264985</id><published>2011-06-11T22:40:00.001+02:00</published><updated>2011-06-11T22:42:09.301+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czekoladowa pokusa'/><title type='text'>Czarci tort na anielski czas</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img851.imageshack.us/img851/8452/14200946.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img851.imageshack.us/img851/8452/14200946.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witajcie robaczki świętoefremskie, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy skończy się czerwiec położę się w moim miejscu na ziemi, poczuję zapach zielonej trawy i popatrzę na chmury. Tak po prostu! Gdy skończy się czerwiec znów zrobię się na rudo. Gdy skończy się czerwiec wezmę się za czytanie lektur , które mnożą mnie się prawie jak chleb i ryby w wiadomym czasie. Gdy skończy się czerwiec zacznie się lipiec i mam nadzieję, że czas wolności. Gdy skończy się czerwiec może zaznam spokoju. Gdy skończy się czerwiec może odeśpię trochę. Gdy skończy się czerwiec....&lt;br /&gt;A gdy czerwiec trwa zmagam się i nie ogarniam. Próbuję spamiętać różnice i charakterystykę umów handlowych, forfiteringowych, factoringowych tudzież franchisingowych i innych.  A gdy czerwiec trwa wiele niespokojnych myśli i wspomnień kłębi się  w mojej głowie. Cieszę się, że mam ludzi , którzy mnie wspierają. I cofają z dróg , gdy uciekam (przed samą sobą). A gdy czerwiec trwa....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze ta mgła. Mgła iście duszna. Ażeby nie rzec , że Duchowo Święta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mgła ma w sobie pierwiastek mistyczny. Dzięki  niej światło może być rozproszone i delikatnie dotrzeć do ludzkiego oka. Mgła jest wodą.  Jak woda życia  nawadniająca duszę  tak mgła muskając zwilża twarze.  Mgła w nocy jest przepełniająca Tajemnicą, mgła za dnia przepełnia Niepokojem. Niby zwykły opad atmosferyczny. Niby zwykła aura za oknem, a potrafi tak bardzo przemieniać ludzkie serca. Mgła nastraja melancholijnie. Każda błahostka może zamglić obraz rzeczywistości. Wszystko co za mgłą jest rozproszone, przekrzywione i niewyraźne. Każda słabość może urosnąć do n-tej potęgi. Czasem nie wiadomo czy to wpływ mgły czy to my bardziej się wyzwalamy pod wpływem zaokiennego stanu. Mgła jest nabrzmiała smutkiem . Smutkiem rozproszonym do granic możliwości i skupionym w sobie. &lt;br /&gt;Z drugiej strony mgła chyba bardziej odpowiada mi do Ducha Świętego w końcu to ona osiada na człowieku. Jednak przyjęte jest, że  żywiołami Ducha Świętego jest woda, ogień i wiatr. Może mgła również mogłaby się Nim stać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ciasto jest chodzącą pokusą. Aż nie wypada częstowanie nim na pożegnanie naszych głosów w Pańskiej Sforze.  Co zrobić już tak czasem kuszę los. Dekoracja z truskawek jest jak najbardziej na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz zmykam do moich przehandlowanych wrogów. &lt;br /&gt;Do zaś!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pisałam ja &lt;br /&gt;Anula&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img219.imageshack.us/img219/2014/14882881.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img219.imageshack.us/img219/2014/14882881.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czarci tort (Przepis Nigelli. Kuchnia. Przepisy z serca domu)&lt;br /&gt;10-12 porcji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na ciasto:&lt;br /&gt;50 g przesianego kakao w proszku&lt;br /&gt;100 g ciemnego cukru muscovado&lt;br /&gt;250 ml wrzątku&lt;br /&gt;125 g miękkiego masła&lt;br /&gt;150 g miałkiego cukru&lt;br /&gt;225 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody oczyszczonej&lt;br /&gt;2 łyżeczki ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na polewę:&lt;br /&gt;125 ml wrzątku&lt;br /&gt;30 g ciemnego cukru muscovado&lt;br /&gt;175 g masła pokrojonego w kostkę&lt;br /&gt;300 g gorzkiej czekolady, drobno posiekanej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 foremki o średnicy 20 cm&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzej do 180 st. C. Dna foremek wyłóż papierem do pieczenia, a brzego natłuść masłem.&lt;br /&gt;Wsyp kakao i 100 g cukru do miski i zalej wrzątkiem. Wymieszaj trzepaczką i odstaw.&lt;br /&gt;Masło utrzyj z sypkim cukrem do białości.&lt;br /&gt;Przesiej mąkę z proszkiem i sodą do innej miski.&lt;br /&gt;Dolej ekstrakt waniliowy do masła z cukrem i po wymieszaniu dorzuć jedno jajko, szybko wsyp czubatą łyżkę suchych składników, wymieszaj i dodaj drugie jajko.&lt;br /&gt;Mieszając, dosyp resztę suchych składników, a na koniec wmieszaj kakao z cukrem.&lt;br /&gt;Masę wylej po połowie do dwóch przygotowanych foremek i piecz 30 minut, aż patyczek będzie suchy. WYjmij z piecyka, przestudź 5-10 minut, po czym wyjmij z foremek. Połóż na kratce, żeby wystygło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polewa:&lt;br /&gt;Do rondla z wodą dodaj 30 g cukru i 175 g masła. Rozpuść na małym ogniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zacznie wrzeć, zdejmij z ognia, dodaj czekoladę, odstaw na minutę, żeby czekolada się stopiła, po czym dokładnie wymieszaj.&lt;br /&gt;Odstaw na godzinę, mieszając od czasu do czasu.&lt;br /&gt;Ułóz jeden z ostudzonych blatów dolną, płaską powierzchnią do góry na paterze i posmaruj 1/3 kremu, na nim ułóż &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;drugą warstwę ciasta i posmaruj resztą kremu u góry i po bokach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;* ja upiekłam w 1 tortownicy i przekroiłam na pół.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-3786397360940264985?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/3786397360940264985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/czarci-tort-na-anielski-czas.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3786397360940264985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3786397360940264985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/czarci-tort-na-anielski-czas.html' title='Czarci tort na anielski czas'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-3850764875462024711</id><published>2011-06-07T22:30:00.002+02:00</published><updated>2011-06-07T22:42:53.524+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaronowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryba wpływa na wszystko'/><title type='text'>Penne z tuńczykiem i tymiankiem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img607.imageshack.us/img607/2714/dsc0033s.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img607.imageshack.us/img607/2714/dsc0033s.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie Aniołeczki, &lt;br /&gt;Przyznam się bez bicia, iż ledwo widzę szereg czarnych mróweczek pojawiających się w tym wpisie. Śpię mało, jem mało, dużo piję i ...ledwo żyję. Ale cóż trzeba zawalczyć i się (próbować) nie poddawać. Na szczęście co nieco już za mną , więc może jest nadzieja. Nadzieja ponoć umiera ostatnia. A Przyjaciółka - Nocna Lampka służy mi nocami wiernie do ostatniej żarówki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj spotkała mnie mała przygoda. Siedząc i czekając na kolokwium wraz z moim kolegą nagabnęła nas szalona reporterka z operatorem jednej z koziogrodzkich telewizji. &lt;br /&gt;Zapytała go jaki jest dzień. On po chwili odpowiedział : "Widziałem na demotywatorach. Dziś dzień pocałunku." Przerażenie w moich oczach chyba było większe wtedy niż gdy patrzyłam  na kartkę z pytaniami z późniejszego kolokwium. Pytanie jakie mnie zadała również było mało zaskakujące choć moja prędka odpowiedź chyba jednak była strasznie głupia. Było minęło. Koniec końców kolega ucałował mą dłoń, co wycięli z materiału pokazując tylko, że koledze buziaka w policzek nie dałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A penne to jedne z ulubieńszych moich makaronów. Tymianek zaś urasta do zioła niemal mistycznego. W końcu mój zakątek na ziemi będzie pachniał tymiankiem. A tuńczyk ponoć niezdrowy, ponoć zabójca, ale co tak na coś umrzeć trzeba. Przynajmniej smacznie. Danie szybkie, dla "kobiety pracującej co żadnej pracy się nie boi", że pozwolę sobie polecieć &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=NXOGxgECsZw"&gt;klasykiem&lt;/a&gt; gatunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie słonecznie i bajecznie &lt;br /&gt;Anula&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Penne z tuńczykiem i tymiankiem &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;około szklanki makaronu penne (przed ugotowaniem) , użyłam pełnoziarnistego&lt;br /&gt;1 puszka tuńczyka w sosie własnym , duże kawałki&lt;br /&gt;mniej niż szklankę przecieru pomidorowego&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;3 łyżeczki suszonego tymianku&lt;br /&gt;ok. 10 zielonych oliwek&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dużo świeżego tymianku na koniec i do przybrania&lt;br /&gt;do smaku:&lt;br /&gt;odrobina soli morskiej &lt;br /&gt;pieprzu kolorowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Makaron gotujemy wedle czasu na opakowaniu. W tym czasie robimy sos. Na rozgrzaną patelnię dodajemy łyżkę oleju, drobno posiekaną cebulę ,  czosnek i posypujemy solą morską. Dodajemy suszony tymianek oraz pieprz. Po chwili, aż całość się zarumieni. Dodajemy tuńczyka i przecier pomidorowy oraz oliwki. Do tak przygotowanego sosu dorzucamy ugotowany makaron. Dodajemy świeżego tymianku.  &lt;br /&gt;Przekładamy na talerze i przybieramy tymiankiem i konsumujemy, aby kiszki przestały grać marsza (oby nie pogrzebowego.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Et voila! &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-3850764875462024711?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/3850764875462024711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/penne-z-tunczykiem-i-tymiankiem.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3850764875462024711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3850764875462024711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/penne-z-tunczykiem-i-tymiankiem.html' title='Penne z tuńczykiem i tymiankiem'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6838248107030256200</id><published>2011-06-03T00:12:00.004+02:00</published><updated>2011-06-03T09:20:48.122+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia żydowska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Spóźniony Lekach Zeny</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img803.imageshack.us/img803/8498/dsc0007x.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img803.imageshack.us/img803/8498/dsc0007x.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie, a właściwie Shalom Szabat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo czekałam na publikację tego wpisu. Po drodze musiałam go kilka razy zaktualizować. Cóż kilka razy robiłam Lekach Zeny, ale za każdym razem coś krzyżowało plany publikacji. Nadeszła ta chwila w prawdzie z półtoramiesięcznym opóźnieniem, ale zawsze. Oby Czulent i Cymes nie musiał mieć tak długiego okresu „leżakowania.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak obiecałam wracam do przepisu z czwartkowej kolacji szabatowej. Pomysł narodził się w głowie Sz. On to zapytał  mnie i jednocześnie poprosił czy nie zechciałabym wraz z nim zrobić żydowskiego rytuału szabatowego w naszej Pańskiej  Sforze. Ja zgodziłam się od razu. I zaczęło się myślenie co by tu zaserwować. Dość prostego, dobrego i , aby wyszła tego dość spora ilość. Padło na czulent, cymes i lekach zeny.&lt;br /&gt; Hasło podczas przygotowywania czulentu: „Czuj czuj czulent!" bądź „Czujesz czulent?” rozwalało mnie dogłębnie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był piękny wieczór. Tylu córek w babińcu to ja jeszcze nigdy nie miałam. Nawet nasza Herezja* miała zaszczyt być w tym gronie. Zostałam podsumowana, że jako Matka Żydówka jestem „córko płodna”. Chociaż wiadomo jak genetyka ma się do tego zdania. A na przytyk, że noszę mój krzyż hebanowy stwierdzono, że jesteśmy nową grupą Żydów. Mianowicie Żydami mesjanistycznymi.  &lt;br /&gt;Dużo Dobra zdarzyło się tamtego wieczora. &lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim, że zechcieli przyjść i poszabatować z nami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do Lekach Zeny jest to rodzaj naszego piernika, miodownika. Na oleju  - więc jak najbardziej koszerny.  Zaczerpnięty od &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2008/11/ciasto-miodowe.html"&gt;Liski&lt;/a&gt; z moimi zmianami. Zaznaczam , że Lekach Zeny na czwartkową kolację był bez jabłek na wierzchu. To ciasto na prawdę smakuję najlepiej na drugi dzień. W dniu upieczenia spróbowałam z moimi towarzyszami. Było dobre. Na drugi dzień czyli czwartek było już cudowne. Z następnymi dniami to chyba byłoby już mistyczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech Moc będzie z Wami!&lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lekach Zeny&lt;br /&gt;Ciasto miodowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proporcja na 2 ciasta: jedno kilogramowe, jedno półkilogramowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;1 szklanka wody&lt;br /&gt;1 szklanka oleju&lt;br /&gt;2  szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1 opakowanie przyprawy do piernika &lt;br /&gt;1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;1 łyżeczka mielonego imbiru&lt;br /&gt;225 g miodu &lt;br /&gt;3 średnie jajka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jabłko pokrojone w cienkie plasterki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzej do 180 st C.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmieszałam ze sobą wszystkie składniki, dając mąkę w takiej ilości, by powstało ciasto jak płynna śmietana. &lt;br /&gt;Wlałam  do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i  ułożyłam na wierzchu jabłka .&lt;br /&gt;Piekłam  ciasto ok. 50 minut.&lt;br /&gt;Liska sugeruje: &lt;br /&gt;Wierzch powinien być mocny i sprężysty w dotyku.&lt;br /&gt;Wyjmij z piekarnika, pozostaw 5 minut w formie, następnie wyłóż na ażurowy stelaż do ostudzenia.&lt;br /&gt;Opakuj szczelnie w folię aluminiową i pozostaw w niej przez kilka dni przed podaniem, żeby skruszało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*nasze pięknookie zwierzątko zwane pieszczotliwie Hercią, Herką bądź Herą. Zwierzątko będące gekonem. Pomieszkujące w terrarium.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Z tego co pamiętam na ową kolacyję Lekach Zeny wyszedł mi o wiele bardziej wyrośnięty i pulchny. Kto pamięta, może poświadczyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6838248107030256200?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6838248107030256200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/spozniony-lekach-zeny.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6838248107030256200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6838248107030256200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/spozniony-lekach-zeny.html' title='Spóźniony Lekach Zeny'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5600363640912083323</id><published>2011-06-01T09:43:00.004+02:00</published><updated>2011-06-02T11:28:43.775+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sezonowo'/><title type='text'>Strawberry Fields Forever i serniczki bez pieczenia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img600.imageshack.us/img600/1711/43469794.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img600.imageshack.us/img600/1711/43469794.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy,dwa,jeden...Start! Nastał czerwiec. Stwierdzenie banalne, a jakże prawdziwe. W dusznym parnym powietrzu wisi Niepokój nad tym co będzie.Znów muszę zapakować Nadzieję i otwierać ją gdy rzeczywistość przytłoczy. Oby udało mnie się to co nieuniknione. &lt;br /&gt; Przyroda rozkwitła na dobre. Do mojego pokoju wlatują co i rusz jakieś dziwne ważki. Kwiaty bzu już nie pachną z taką słodką  Mocą. Choć jedno jest pocieszające w chwilach Zwątpienia.! Smak truskawek zawsze pozostaje ten sam. Przyjeżdżając do domu zrobiłam serniczki z truskawkami. Są one o tyle łatwe, że nie wymagają pieczenia. W chwilach oderwania od rzeczywistości oglądam "Czarnego Łabędzia". Film szalenie i szaleńczo przerażający. Pokazujący co z człowiekiem może zrobić chorobliwe dążenie do perfekcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się w Spokoju&lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img121.imageshack.us/img121/2002/50284610.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img121.imageshack.us/img121/2002/50284610.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Serniczki z truskawkami (bez pieczenia)&lt;br /&gt;Spód:&lt;br /&gt;około 100 g herbatników pełnoziarnistych&lt;br /&gt;ok. 50 g masła &lt;br /&gt;250 g truskawek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masa serowa:&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki żelatyny&lt;br /&gt;200 ml śmietanki 30 %&lt;br /&gt;5 łyżek cukru pudru&lt;br /&gt;1 opakowanie cukru waniliowego (najlepiej z prawdziwą wanilią)&lt;br /&gt;450 g kremowego sera, trzykrotnie zmielonego ( ja użyłam Świeżego firmy Turek)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciastka rozdrobniłam w blenderze i dodałam masło. Tak otrzymaną masę powkładałam w filiżanki wyłożone folią spożywczą. (Bardziej uklepałam.)&lt;br /&gt;Truskawki pokroiłam w plasterki i wyłożyłam boki w filiżance.  Żelatynę zalałam niewielką ilością wrzątku, aż do rozpuszczenia. Śmietanę ubiłam z cukrem pudrem i cukrem waniliowym. Stopniowo dodawałam twaróg. Jeśli masa za mało słodka to dosładzamy, wedle uznania. Następnie wlałam rozpuszczoną żelatynę. I mieszam. Do wcześniej przygotowanych filiżanek wyłożonych truskawkami i herbatnikami wlewam masę serową. Odstawiam do lodówki. Ja robiłam w nocy, więc serniczki spędziły całą noc. Czas w lodówce może zostać ograniczony do 2-3 godzin. &lt;br /&gt; Po tym czasie  delikatnie pociagnąć do góry za folię spożywczą, którą wyłożyłam filiżanki. Po wyjęciu udekorowałam truskawkami. Myślę, że mięta także byłaby na miejscu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=YpG8kPX55_c&amp;NR=1"&gt;piosenka na dziś. &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5600363640912083323?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5600363640912083323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/strawberry-fields-forever-i-serniczki.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5600363640912083323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5600363640912083323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/06/strawberry-fields-forever-i-serniczki.html' title='Strawberry Fields Forever i serniczki bez pieczenia'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1741979724716493612</id><published>2011-05-30T21:06:00.004+02:00</published><updated>2011-05-30T21:27:48.941+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>"Zapach szczęścia"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img580.imageshack.us/img580/8452/dsc0385u.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img580.imageshack.us/img580/8452/dsc0385u.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kochani! &lt;br /&gt;Cieszę się,że mogłam w sobotni wieczór nasycać się Słowem. I to Słowem najpiękniejszym i najczystszym. Poruszającym i otwierającym oczy. Wyzwalającym umysł, pozwalającym niektórym odkurzyć pokłady dawno nie używanej wrażliwości. Sama mówiłam/czytałam trzy wiersze - Jerzego Harasymowicza "Buty dziadka", "Stołek" i "Kamyk"  Zbigniewa Herberta. &lt;br /&gt;Nasze poetyckie mieszkanko było w zamyśle miasteczkiem. Gdzieniegdzie suszyło się pranie. Na sznurkach od bielizny suszyły się kartki z poezją. (Kartki te nasi "widzowie" mogli na koniec wziąć i odczytać. Ot, taka mała zmiana ról,aby poezja żyła w Nas!) Była ławka, był trzepak, wiersze wygłaszane z okna czy z balkonu. Do tego tło muzyczne, które stawało się niekiedy pierwszym planem. Najpiękniejszym pierwszym dźwiękiem wygrywanym na skrzypcach i fortepianie. &lt;br /&gt;Wieczór zakończyliśmy w restauracji rzymskiej i na pewno do niej będę częściej zaglądać. Tak dobrej i niespotykanej pizzy dawno nie jadłam. A sama restauracja stała się dla mnie prawdziwym objawieniem. Mała niepozorna, dość nowa. Ceny przystępne , a jedzenie bardzo dobre. Mam zamiar objawić Wam jej progi w najbliższym czasie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostawiam Was z wierszem Juliana Tuwima "Zapach szczęścia", który odczytany był na trzepaku. Niemal czuję smak i zapach słów, które go tworzą.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zapach szczęścia - Julian Tuwim&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy paloną kawą pachniało w kredensie &lt;br /&gt;A zimne, świeże mleko, jak lody, wanilią. &lt;br /&gt;Kiedy się, mrużąc oczy, orzeszynę trzęsie, &lt;br /&gt;Po gałęziach w olśnieniu pędzi liści milion. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żywiołem zachłyśnięty, zziajany w rozpędzie, &lt;br /&gt;Ileś pokrzyw posiekał, ile traw stratował! &lt;br /&gt;A kijem obtłukując szyszki i żołędzie &lt;br /&gt;Ileżeś mil po drzewach małpio przecwałował! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystko to w ognistej pamięci dziś błyska. &lt;br /&gt;Ciska się małe, szybkie, gorąco, daleko... &lt;br /&gt;I szczęście pachnie kawą. I chłoniesz je z bliska. &lt;br /&gt;A chłód w pokoju sączy waniliowe mleko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz czarnoleska, 1929&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebawem wrócę z czymś na prawdę pysznym. Tak pysznym jak mleko waniliowe połączone z kawą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się Radośnie&lt;br /&gt;A.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1741979724716493612?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1741979724716493612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/miasto-poezji-i-zapach-szczescia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1741979724716493612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1741979724716493612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/miasto-poezji-i-zapach-szczescia.html' title='&quot;Zapach szczęścia&quot;'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6799703758555270490</id><published>2011-05-25T21:00:00.010+02:00</published><updated>2011-05-29T22:15:23.298+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>Sałatka Caprese</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img196.imageshack.us/img196/6666/dsc0032tq.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img196.imageshack.us/img196/6666/dsc0032tq.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie wiosennie,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj byłam otoczona przez dzieci. W miejskim autobusie, w sieci księgarsko-płytowej na E. ( gdzie i perfumy się znajdą tudzież inne prezenty)  czy  otoczenie przez dzieci w sądzie.  Jedne łapały swoją babcię za dłoń z pytaniem&lt;span style="font-style:italic;"&gt; babciu, ale czy Ty sama zrobiłaś sobie te gwiazdki na paznokciach&lt;/span&gt;  lub wniebogłosy śpiewały piosenkę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Shakiry Waka Waka&lt;/span&gt;.  Inne siedziały we wspomnianym miejscu rozczulając mnie swoim widokiem. Chłopaczek mający okulary przeciwsłoneczne o trzy rozmiary za duże i machający swoimi nogami sprawił, że uśmiech na twarzy rozrósł się do rozmiarów sporego  banana. Owy chłopczyk  miał jeszcze  wzrok tak nieporadnie skupiony.&lt;br /&gt;Jak nic tylko wyprzytulać wszystkie ot co! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię sałatkę caprese. To dla mnie kwintesencja lata. Włochy w pigułce. Biały, zielony, czerwony są kolorami flagowymi Italii. Trudno się dziwić, że caprese ma włoski rodowód z iście włoskich produktów. A dodatkowo ma w sobie dozę elegancji. &lt;br /&gt;Pozdrawiam z nad mediacji i niech Moc będzie z Wami&lt;br /&gt;A.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/--El_Pxi7QDQ/Td1ctGMkgII/AAAAAAAAAPA/Iwg3keKB2O4/s1600/DSC_0029.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/--El_Pxi7QDQ/Td1ctGMkgII/AAAAAAAAAPA/Iwg3keKB2O4/s400/DSC_0029.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5610742640600711298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sałatka caprese&lt;br /&gt;1 kulka mozzarelli &lt;br /&gt;2 pomidory&lt;br /&gt;kilkanaście listków bazylii&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy extra virgin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu już żadna filozofia pokroić mozarellę i  pomidory w plastry i ukłądac warstwami na przemian z listkami bazylii. Na koniec skropić oliwą i udekorować bazylią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Et Voila! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Znowuż imageshack robi mi niespodzianki. A szkoda...&lt;br /&gt;P.S 2: Jutro dzień Mam , więc zróbcie dla nich coś Dobrego. :)&lt;br /&gt;P.S 3: Już mam , już mam zielone szparagi! :D &lt;br /&gt;P.S 4: A w sumie już nie peesuję.&lt;br /&gt;P.S 5: A jednak, a propos dzieci i oliwy extra virgin polecam tenże &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=gd3oYFS9g9I"&gt;filmik&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6799703758555270490?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6799703758555270490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/saatka-caprese.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6799703758555270490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6799703758555270490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/saatka-caprese.html' title='Sałatka Caprese'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--El_Pxi7QDQ/Td1ctGMkgII/AAAAAAAAAPA/Iwg3keKB2O4/s72-c/DSC_0029.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-3515817640496033229</id><published>2011-05-22T09:08:00.008+02:00</published><updated>2012-01-04T12:07:59.688+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='banan'/><title type='text'>Muffiny czekoladowo – bananowe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img263.imageshack.us/img263/1296/dsc0012sn.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img263.imageshack.us/img263/1296/dsc0012sn.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie,&lt;br /&gt;Już za tydzień w Kozimgrodzie kolejna odsłona Miasta Poezji. Przyznam, że sama już się nie mogę doczekać. Będę współtworzyć jedno z mieszkań poezji i jestem oczarowana poezją, która została wybrana na ten dzień. A będzie dużo o radości dnia codziennego, o zachwycie nad tym co jest. A wszystko przy &lt;a href="http://www.da.lublin.dominikanie.pl/#!__poezja"&gt;Pańskiej Sforze&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;Już niedługo zwolnię lekko tempo na rzecz przyspieszenia naukowego. Jeszcze tylko dwa dni praktykowania i zaznam wolności. &lt;br /&gt;Te muffinki zostały zaczerpnięte z "Kuchni" Nigelli. Cukru brązowego trzcinowego dałam 25 g, zatem  ćwiartkę tego co Nigella.  Zamiast kakao poszła czekolada 85 % z Ekwadoru z logo FairTrade. To była rozpusta dla kubków smakowych. Przynajmniej tak stwierdzili moi domownicy.&lt;br /&gt;I zostawiam Was z moją nową muzyczna miłością. Proszę państwa przedstawiam Wam &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vjncyiuwwXQ"&gt;Agnes Obel&lt;/a&gt;. A teledysk piękny, nastrojowy i poruszający do głębi. Doskonale współgra z muzyką. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img146.imageshack.us/img146/9563/dsc0014bi.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img146.imageshack.us/img146/9563/dsc0014bi.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12 sztuk (przepis z „Kuchni. Przepisy z serca domu.” Nigelli Lawson)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 bardzo dojrzałe banany lub przejrzałe banany&lt;br /&gt;125 ml oleju roślinnego &lt;br /&gt;2 jajka &lt;br /&gt;100 g jasnego cukru trzcinowego (ja dałam 25 g)&lt;br /&gt;225 g mąki pszennej&lt;br /&gt;3 łyżki kakao najlepszej jakości, przesiane ( użyłam 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady z Ekwadoru)&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody oczyszczonej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzej piekarnik na 200 st. C i wyłóż  blaszkę do muffinek papierowymi foremkami. Nie wysilaj się, by kupić specjalne brązowe papilotki, zwykłe też będą dobre. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;(No ba! Nigella lubi dbać o szczegóły, ale bez przesady.)&lt;/span&gt; Rozgnieć banany widelcem lub w mikserze.&lt;br /&gt;Nadal rozgniatając lub miksując, dodaj olej, a potem jajka i cukier. Zmieszaj mąkę, kakao i sodę oczyszczoną i dodaj tę mieszaninę, lekko ucierając, a potem łyżką przełóż masę do przygotowanych foremek.&lt;br /&gt;Piecz w nagrzanym piekarniku przez 15-20 minut, aż mufinki się się przyrumienią, ładnie zaokrąglą i zaczną dumnie wyglądać ze swoich foremek. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;(Ach, to zdanie jest takie Nigellowe. Jak tu jej nie lubić! - przyp. A.)&lt;/span&gt;. Odstaw w formie, by nieco przestygły, a potem wyłóż na metalową kratkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-3515817640496033229?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/3515817640496033229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/muffiny-czekoladowo-bananowe.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3515817640496033229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/3515817640496033229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/muffiny-czekoladowo-bananowe.html' title='Muffiny czekoladowo – bananowe'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7891335650235879789</id><published>2011-05-21T15:20:00.001+02:00</published><updated>2011-05-22T21:42:38.205+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Truskawkowe studio....</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img84.imageshack.us/img84/4868/dsc0006mn.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img84.imageshack.us/img84/4868/dsc0006mn.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Już są! Pierwsze w tym roku, wyczekiwane i upragnione. Pierwsze truskawki w tym roku. Obłędnie pachnące, kuszące swoją czerwienią i słodkim smakiem. Doskonałą towarzyszką panienek Truskawek jest panna Bita Śmietana (oczywiście podrasowana cukrem waniliowym). A na uwieńczenie orzechy nerkowca. Tylko się nimi cieszyć! &lt;br /&gt;Biel niewinność, czerwień miłość, tylko kolor nerkowca jest zastanawiający.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7891335650235879789?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7891335650235879789/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/truskawkowe-studio.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7891335650235879789'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7891335650235879789'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/truskawkowe-studio.html' title='Truskawkowe studio....'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7986103149127151036</id><published>2011-05-20T20:04:00.001+02:00</published><updated>2011-05-22T21:45:33.456+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><title type='text'>Make coffe not love*</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img198.imageshack.us/img198/1889/dsc0014hz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img198.imageshack.us/img198/1889/dsc0014hz.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czasem jestem świadkiem wydarzeń tak niemożliwych jak wróżenie z fusów kawy rozpuszczalnej. A mimo to one  stają na zasadzie "same się". Jestem wtedy ich cichym świadkiem i obserwatorem. Są one niekiedy piękne, poruszające swą głębią, wzruszające i zachwycające. Moja wrażliwość jest jak niemy uczestnik TEGO co nieuniknione. Aby podwyższyć prędkość krwi w moim organizmie, raczę się kawą. Znowuż przyświecającej idei Fairtrade. Polecam! Smak ma wyrazisty, zapach przedziera się do najdalszych zakamarków nozdrzy, picie jej to czysta przyjemność ,a sumienie też jest czyste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do towarzystwa przedstawiam Wam moją łaciatą kafetierkę. Nie ma bata uśmiech gości na twarzy każdej osoby, która ją zobaczy. &lt;br /&gt;P.S: A jaką Wy lubicie kawę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* parafraza hasła "make tea not love". &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7986103149127151036?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7986103149127151036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/make-coffe-not-love.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7986103149127151036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7986103149127151036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/make-coffe-not-love.html' title='Make coffe not love*'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-9034488021405382641</id><published>2011-05-17T08:48:00.001+02:00</published><updated>2011-05-17T08:51:43.833+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Zazieleniam się....</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img853.imageshack.us/img853/3272/71505530.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 601px;" src="http://img853.imageshack.us/img853/3272/71505530.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"jeszcze sennie&lt;br /&gt;ale już niedługo majowo&lt;br /&gt;głośno śpiewnie&lt;br /&gt;ptaki dźwięcznie wypełniają powietrze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;krótsza noc&lt;br /&gt;dłuższy dzień&lt;br /&gt;nie chce spać&lt;br /&gt;kochać chcę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zazieleniam się "&lt;br /&gt;A źródło płynie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xjCH9N1tLy4"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już niedługo....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-9034488021405382641?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/9034488021405382641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/zazieleniam-sie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/9034488021405382641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/9034488021405382641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/zazieleniam-sie.html' title='Zazieleniam się....'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-2636298121752962177</id><published>2011-05-11T15:33:00.003+02:00</published><updated>2011-05-11T16:14:11.364+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>FairTrade czyli sprawiedliwy handel</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img862.imageshack.us/img862/9977/72321711.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img862.imageshack.us/img862/9977/72321711.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Ubuntu* - jestem ponieważ jesteśmy"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy myśleliście kiedyś skąd i jak jest produkowana kawa, którą zwykliście pić o poranku bądź późnym wieczorem? Czy myśleliście czy nie wytwarzają jej dzieci w upalnym słońcu Afryki lub kobiety trzymające w chustach swoje dzieci? Czy myśleliście jakie mają wynagrodzenie  rolnicy z Ekwadoru za  uprawę kakaowca?&lt;br /&gt;Jeżeli Wy o tym nie pomyśleliście to pomyśleli za Was ludzie skupieni wokół działalności Fair Trade. (z ang. Sprawiedliwy Handel). Celem jest poprawa sytuacji mieszkańców krajów rozwijających się oraz promowanie zrównoważonego rozwoju. Co odróżnia ruch FairTrade od innych ruchów mających na uwadze pomoc producentom w trudnej sytuacji to fakt, że nie jest to działalność charytatywna. Do realizacji celów wykorzystuje się zdrowe stosunki handlowe.&lt;br /&gt;      Sprawiedliwy Handel zrodził się w latach 60-tych w nawiązaniu do hasła „Trade not Aid!” (handel zamiast pomocy!), a do dziś wypracowana została niezliczona liczba dobrych praktyk, owocnych kontaktów handlowych, których beneficjentami są setki tysięcy ludzi w krajach rozwijających się.&lt;br /&gt;     W Polsce FairTrade jest obecny od niedawna, natomiast w krajach Europy Zachodniej i USA ma niezliczone rzesze zwolenników, a produkty Sprawiedliwego Handlu są powszechnie dostępne. &lt;br /&gt;Pomóc możemy w prosty sposób mianowicie przez kupowanie produktów Fair Trade. Mamy pewność, że bezpośredni producenci żywności i robotnicy zaangażowani w jej powstawanie otrzymali stałe, niezależne od wahań rynkowych, godziwe wynagrodzenie. Sprawiedliwy Handel gwarantuje także ochronę praw kobiet, zakaz wykorzystywania do pracy dzieci, właściwy poziom bezpieczeństwa i higieny pracy. &lt;br /&gt;Na sprawiedliwym handlu korzystają szczególnie drobni producenci i ich rodziny oraz konsumenci, którzy dostają produkt czysty i i ekologiczny, a jednocześni mogą wspierać ludzi, którzy pracowali na to, aby ów produkt właśnie taki był. &lt;br /&gt;Produkty fair trade oznaczane są specjalnym certyfikatem Fairtrade.&lt;br /&gt;Wiele Organizacji Sprawiedliwego Handlu (np. El Puente, której produkty dostępne są w Tesco) rezygnuje jednak z tych oznaczeń, ponieważ samo ich logo jest wystarczającym potwierdzeniem pochodzenia produktów i spełnienia standardów fair trade przy ich produkcji.&lt;br /&gt;W praktyce Sprawiedliwy Handel oznacza uczciwą cenę, bezpieczne i oparte na zasadach szacunku praktyki handlowe, odpowiednie warunki socjalne, demokratyczne zarządzanie organizacją producencką, dążenie do zwiększenia niezależności producentów oraz zwiększenie wiedzy i świadomości producentów. &lt;br /&gt;Sama otrzymałam przesyłkę kurierską ze Sprawiedliwym Handlem. Zawierała kawę z Kolumbii, czekolada z Ekwadoru, Ubuntu Cola z  Malawi, batonik Fairbreak (uczciwa przerwa) zawierający cukier z Malawi i kakao z Ghany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Już nie długo, &lt;a href="http://www.fairtrade.org.pl/a139_14_maja_swiatowym_dniem_sprawiedliwego_handlu.html"&gt;14 maja będzie Dzień Sprawiediwego Handlu&lt;/a&gt;. Może warto uczcić go poprzez kubek gorącej kawy z logo Sprawiedliwego Handlu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli ktoś zechce zakosztować Szczypty Świata to &lt;a href="http://szczyptaswiata.pl/pol_m_Produkty-Fairtrade-165.html"&gt;zapraszam&lt;/a&gt;. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Wyrażenie "Ubuntu" w afrykańskich językach z grupy banthu oznacza poczucie jedności i wspólnoty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-2636298121752962177?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/2636298121752962177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/fairtrade-czyli-sprawiedliwy-handel.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2636298121752962177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2636298121752962177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/fairtrade-czyli-sprawiedliwy-handel.html' title='FairTrade czyli sprawiedliwy handel'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4708977922681997108</id><published>2011-05-02T17:40:00.000+02:00</published><updated>2011-05-02T17:40:53.199+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Powiedz: rabarbar !* czyli lody rabarbarowe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img713.imageshack.us/img713/8921/24589754.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img713.imageshack.us/img713/8921/24589754.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie kochani, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham deszcz. A jeszcze bardziej burzę. W ostatni piątek  wisiała w powietrzu prawdziwa majowa, choć wtedy jeszcze kwietniowa burza. Szłam i modliłam się o deszcz. Niech zmyje to co zakurzone, niech odświeży powietrze i to co w nas. Ja po burzy zawsze czuję się odnowiona.&lt;br /&gt;Ledwo wyszłam z mieszkania, a moje prośby zostały spełnione. W chwili gdy pomyślałam nastał pierwszy grzmot. (Swoją drogą pierwszy i jedyny.) I tak szłam uzbrojona  w parasolkę, której z premedytacją nie używałam. Chciałam ,aby krople dotknęły moich policzków ,a chłodny wiatr przepełniał moje nozdrza. Dopiero gdy nastały rzęsiste krople skorzystałam z parasolkowego oręża.&lt;br /&gt;    Swoją drogą zawsze mnie dziwi nazwa parasol. W końcu jego nazwa wskazuje na przeciwsłoneczne użycie. A jest użytkowany z taką ochotą na deszcz? Wiem, wiem! Na początku służyła pięknym damom jako przeciwsłoneczny bloker na ich blade lica, ale jakby nie było to zadziwia. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img845.imageshack.us/img845/2913/dscn8276ajpg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 601px;" src="http://img845.imageshack.us/img845/2913/dscn8276ajpg.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się ciepło gdziekolwiek spędzacie majowy czas&lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* W ten sposób zawsze droczy się ze mną moja Cynthia. Wiedząc, że mam specyficzną wymowę tego słowa i  nie należy do najłatwiejszych dla mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lody rabarbarowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 pęczek rabarbaru&lt;br /&gt;1/2 szklanki cukru&lt;br /&gt;3/4 szklanki wody&lt;br /&gt;2 łyżki cynamonu&lt;br /&gt;1 1/2 łyżeczki żelatyny rozpuszczonej w 2 łyżeczkach wody &lt;br /&gt;1 1/2 szklanki jogurtu naturalnego&lt;br /&gt;garść żurawin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rabarbar kroimy, zalewamy wodą  i gotujemy do miękkości z cukrem.Dodajemy cynamon i żelatynę.  Następnie odstawiamy do wystygnięcia i miksujemy w blenderze. Rabarbar dodajemy do jogurtu naturalnego.  I umieszczamy w opakowaniu np: po lodach lub wiaderku po serku twarogowym i wkłądamy  do zamrażarnika. Mieszamy co 20 minut. Aby nie powstawały grudki, a konsystencja była jak najbardziej lodowa.&lt;br /&gt;Ja zostawiłam na noc z braku cierpliwości i o pięknym poranku miałam czas 1,5 godzinnego oczekiwania aż konsystencja stanie się lodowa. ;)&lt;br /&gt;Smacznego :) &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4708977922681997108?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4708977922681997108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/powiedz-rabarbar-czyli-lody-rabarbarowe.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4708977922681997108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4708977922681997108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/powiedz-rabarbar-czyli-lody-rabarbarowe.html' title='Powiedz: rabarbar !* czyli lody rabarbarowe'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-6141775958524680408</id><published>2011-05-01T14:30:00.000+02:00</published><updated>2011-05-01T14:03:58.882+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Kremówki dla papieża i kompot z rabarbarem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img42.imageshack.us/img42/3608/76393684.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img42.imageshack.us/img42/3608/76393684.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Ja zaś jak oliwka zielona w domu Bożym zaufam na wieki łaskawości Boga"&lt;br /&gt;Psalm 52,10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj beatyfikacja papieża JPII. Był i jest dla mnie ważny. Pamiętam, że będąc dzieckiem to czasem się jego bałam. Szczególnie gdy przypominano jego archiwalne homilie. Jego głos był mocny,donośny,nieustępliwy i przepełniony Duchem Świętym. Z pewnością był obdarzony charyzmatem, z pewnością był człowiekiem konsekwentnym w swoich przekonaniach i z największą Mocą to wyrażał. Zachwyca mnie jak kochał ludzi. Wszystkich. Sztuka przebaczania i empatii rozwinięta na najwyższym poziomie. JPII był prawdziwym...Człowiekiem.  Ja nie potrzebuję żadnych dowodów świętości. On dla mnie  jest już Święty. Jedyne co mnie "zgorszyło" to widok JPII z przyprawioną aureolą przez jedną z gazet najniższego lotu - tej na F.  Dla mnie JPII jest niezwykle ważny. Kiedy umarł ja miałam wypadek. Dziękowałam Bogu i właśnie Jemu za to, że przeżyłam. Jego pogrzeb oglądałam będąc na przepustce ze szpitala.  Cóż...poprostu Jestem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img808.imageshack.us/img808/2330/dsc0091c.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img808.imageshack.us/img808/2330/dsc0091c.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A moim podziękowaniem niech będą te  kremówki. Na pewno inne niż papieskie. Papież ponoć zjadał 8-10 kremówek za jednym posiedzeniem. Znowuż jak donoszą jego przyjaciele to nie były jakieś wielkie ciastka. Jeden talerzyk mieścił niegdyś 4-5 kremówek. Upiekłam je na prośbę  mojej Mamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do tego kompot z rabarbaru. Z dodatkiem jabłek i cynamonu. Niezbyt słodki gdyż tylko filiżanka cukru poszła w ruch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie i słonecznie&lt;br /&gt;Ania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kremówki dla papieża &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 jajek&lt;br /&gt;ok.130 g cukru pudru&lt;br /&gt;140 g mąki pszennej&lt;br /&gt;płaska łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krem:&lt;br /&gt;3 budynie waniliowe&lt;br /&gt;1 l mleka&lt;br /&gt;1 cukier  waniliowy&lt;br /&gt;6 łyżek cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik podgrzać do temperatury 180 st.C. Jajka ubijać z cukrem pudrem do momentu aż masa zgęstnieje. Dodać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Ciasto przełożyć do prostokątnej formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez 25 minut.&lt;br /&gt;Upiecozne i przestudzone ciasto przekroić na 2 równe części.Każdą warstwę nasączyć według uznania zimnym ponczem przygotowanym ze 150 ml przegotowanej wody, łyżeczką cukru i soku wyciśniętego z ćwiartki cytryny. Zacząć przygotowanie kremu wedle tradycyjnego sposobu na budyń.:) Tak przygotowanym kremem przełożyć części ciasta, a następnie opruszyć cukrem pudrem.  Następnie  wstawić do lodówki na 3 godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-6141775958524680408?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/6141775958524680408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/kremowki-dla-papieza-i-kompot-z.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6141775958524680408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/6141775958524680408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/05/kremowki-dla-papieza-i-kompot-z.html' title='Kremówki dla papieża i kompot z rabarbarem'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7659117768828004672</id><published>2011-04-26T11:35:00.003+02:00</published><updated>2011-05-22T23:52:40.450+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Sernik tradycyjny</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img6.imageshack.us/img6/1855/72047462.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img6.imageshack.us/img6/1855/72047462.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Alleluja i do przodu! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są ciasta, które kocham. Mogłabym je jeść, jeść i ...jeść. A jeszcze bardziej piec. Za ich prostotę, za ich domowość, za ich smak. Do takich wypieków należy sernik. A tym razem postawiłam na tradycję daleką od &lt;a href="http://przyprawmnie.blogspot.com/2010/09/o-spotkaniu-pana-sera-z-panienka.html"&gt;dietetyczności&lt;/a&gt;. Aż chce się zakrzyknąć : "Jest smak!". &lt;br /&gt;Dla jednych to prawie normalne, że uwielbiam sernik z racji, że pochodzę z krainy mlekiem i jogusiem płynącej. Dla mnie sernik musi mieć swoją masę. Masę serową rzecz jasna! Ciasto kruche bądź biszkopt jest dla mnie zbędny. Ja na prawdę moge się zajadać samym serem. A sernik wyszedł puszysty, kremowy, ze śmietankową nuta i cytrusowym zapachem. Cóż...bosko! &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img847.imageshack.us/img847/5091/27958657.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img847.imageshack.us/img847/5091/27958657.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do ostatnich dni to była i jest Radość, Moc, Spokój, Anioły latają na całego i jestem pewna, że już nigdy nie powiem, że wolę pogrzeby od wesel. Jak nic Zmartwychwstały daje Nadzieję, Wiarę i ...Miłość. I pierwszy raz moja przemiana zewnętrzna czyli zmiana fryzury nie jest kierowana odcięciem się od "przeszłości", a raczej kontynuacją zmian, które dzieją się we mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądźcie zdrowi i radośni&lt;br /&gt;to pisałam ja&lt;br /&gt;- A. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sernik tradycyjny (wedle mojego zacięcia twórczego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 jajek (oddzielnie białka i żółtka)&lt;br /&gt;8 łyżeczek cukru&lt;br /&gt;1/4 kostki masła (najlepiej miękkiego)&lt;br /&gt;garść rodzynek wymoczonych w wodzie z olejkiem rumowum&lt;br /&gt;1 opakowanie serka homogenizowanego waniliowego&lt;br /&gt;ok. 500 g twarogu 3- krotnie mielonego&lt;br /&gt;1 opakowanie cukru waniliowego&lt;br /&gt;1 łyżka śmietany jogurtowej &lt;br /&gt;sok z 1/2 cytryny i 1/2 pomarańczy&lt;br /&gt;2 budynie śmietankowe &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żółtka z cukrem ubijamy na do białości, dodajemy twaróg, serek homogenizowany, masło, śmietanę,cukier waniliowy. Wszystko ze sobą miksujemy do idelanego połączenia. Dodajemy soki z cytryny i pomarańczy. Miksujemy raz jeszcze. Dodajemy 2 budynie śmietankowe. Miksujemy. Nastepnie białka ubijamy na sztywną pianę i delikatnie łyżka po łyżce łączymy z masą serową, aż połączy się tworząc rodzaj "chmurki". (Chmurka to moje określenie na takie lekkie połaczenie.) Na koniec rodzynki opruszone w mące.&lt;br /&gt;Całość przelewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w 200 st. C przez 30 - 35 minut. Z czasem można zmniejszyć do 180. &lt;br /&gt;I jedno ważne : lepiej być cierpliwym i nie otwierać piekarnika. Nie daj Bóg, a opadłby i cała praca na marne. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7659117768828004672?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7659117768828004672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/sernik-tradycyjny.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7659117768828004672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7659117768828004672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/sernik-tradycyjny.html' title='Sernik tradycyjny'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5415875121955688313</id><published>2011-04-22T14:00:00.001+02:00</published><updated>2011-07-24T14:46:38.979+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drożdże w akcji'/><title type='text'>Babka zaparzana</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img860.imageshack.us/img860/6236/72089915.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img860.imageshack.us/img860/6236/72089915.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie, &lt;br /&gt;Moszczę już się u siebie w  domu.  Zaparzyłam babkę i nie jest to żadna deklaracja tortur serwowanych na płci pięknej, a metoda stworzenia  iście wielkanocnego wypieku. Tak , aby jutro w koszyczku zawitało coś swojego i , aby poczuć Święta nie tylko duchowo , a także tradycyjnie. &lt;br /&gt;Przepis mam już od jakiegoś czasu zapisany na wolnej kartce. Nie pamiętam skąd go mam. Czy z jakiegoś bloga, z książki czy programu kulinarnego.  Ważne, że zawsze się udaje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś robiłam z drożdżami suszonymi zamiast świeżych. Z prostego powodu - tylko takie miałam w chwili ,gdy powzięłam babkowy zamiar. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak nic chcę być Tam gdzie rosną Stokrotki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiosenniejcie radośnie &lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Babka drożdżowa zaparzana&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25 dag mąki&lt;br /&gt;1/2 opakowania suszonych drożdży (2 łyżeczki)&lt;br /&gt;3/4 szklanki mleka&lt;br /&gt;4 żółtka &lt;br /&gt;8 łyżeczek cukru (ja zawsze stosuje proporcje 2 łyżeczki cukru na jedno żółtko)&lt;br /&gt;cukier waniliowy&lt;br /&gt;8 dag masła &lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;odrobina olejku rumowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;opcjonalnie rodzynki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drożdże, 1 łyżeczkę cukru, 1 łyżkę mąki i 1/4 szklanki mleka rozmieszałam tworząc "rozczyn". W przypadku  świeżych drożdży konieczne  i pozostawienie na 10 minut w cieple do wyrośnięcia. Przy suszonych nie trzeba. &lt;br /&gt;Następnie zagotować pozostałe mleko i gorącym zalewamy połowę mąki. Mieszamy dokładnie i czekamy, aż przestygnie. Gdy roszczyn wyrośnięty, a ciasto przestygnięte mieszamy je dokładnie ze sobą i odstawiamy do podrośnięcia na 15 minut w ciepłe miejsce. Najlepiej pod przykryciem.  W tym czasie ucieramy żółtka z cukrami na puszystą masę, roztopiamy masło.&lt;br /&gt;Do ciasta dodajemy żółtka, szczyptę soli, bardzo dobrze wyrabiamyna końcu można dorzucić rodzynki. &lt;br /&gt;Ciasto znów odstawiamy do wyrośnięcia na 30 minut. Po tym czasie przekładamy do średniej formy wysmarowanej olejem i opruszonej mąką bądź bułką tartą i pieczemy w  180 st. C przez ok. 40 minut.&lt;br /&gt;Po upieczeniu opruszamy cukrem pudrem bądź lukrujemy. &lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5415875121955688313?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5415875121955688313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/babka-zaparzana.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5415875121955688313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5415875121955688313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/babka-zaparzana.html' title='Babka zaparzana'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5743223048530006172</id><published>2011-04-21T07:35:00.006+02:00</published><updated>2011-05-23T21:29:17.028+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><title type='text'>Triduum zaczęłam po cesarsku...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img823.imageshack.us/img823/3773/dsc0007xz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img823.imageshack.us/img823/3773/dsc0007xz.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie,&lt;br /&gt;tak jak w tytule zaczęłam od śniadania po cesarsku. Omlet zaczerpnięty od &lt;a href="http://strawberriesfrompoland.blogspot.com/2010/12/tak-to-wyglada.html"&gt;Truskawkowej Aneczki&lt;/a&gt;. Przyznam, że jeden z lepszych w życiu jakie jadłam. Polecam.! (Skojarzyło mi się z omletem cesarskim, ale to chyba zupełnie inna bajka.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W to Święte Triduum życzę Wam wszystkiego Dobrego, Radosnego i Pięknego co ma źródło w Źródle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zwolnię przez najbliższe dnie. W dalszym ciągu napełniam się ciszą i zgłębiam zakamarki rzeczywistości, aby żyć w pełni. I ćwiczę się  w Radości. &lt;br /&gt;Do tej pory wygląda to u mnie w taki sposób:&lt;br /&gt;Poranek w biegu z niedopitą kawą (koniecznie z mlekiem!) i niedojedzonym śniadaniem. &lt;br /&gt;Popołudnie zmęczenie, złość, brak wiary w siebie i ludzi (jedynie w Boga wciąż się utrzymuje), we własne możliwości i przede wszystkim  ciągły niedomiar nadziei . &lt;br /&gt;Wieczór to nagromadzenie niechcianych uczuć, myśli i bezwolnie mokre oczy. Jedyne co ma sens to ludzie , którzy są wokół mnie.  Dzięki za każdy "głask mocy", za przytulenie i przywracanie wiary w Sens. &lt;br /&gt; We wtorek  pracowałam w Niebie brudząc się cała na zielono. ( Pod tak enigmatyczną działalnością kryje sie  malowanie drewnianych skrzynek po jabłkach).  Takich widoków to w życiu bym sobie nie wyobrażała. Niebo jest na wyciągnięcie ręki. Powiadam wam!  Szukałam oznak wiosny. A przyszła na całego! Delikatnie muska słońcem po policzku i jakoś tak dobrze jest. &lt;br /&gt;Żyjmy, w końcu w życiu najważniejsze i najtrudniejsze jest Życie. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img64.imageshack.us/img64/223/21883640.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img64.imageshack.us/img64/223/21883640.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img585.imageshack.us/img585/4946/90396170.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img585.imageshack.us/img585/4946/90396170.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;P.S: Ja tu jeszcze wrócę. Z obiecaną kuchnią żydowską i nie tylko.  A i lecę do Pańskiej Sfory, aby rzecz jasna pogotować na dzisiejszy Wielki Dzień. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się ciepło&lt;br /&gt;A.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ania pisze tak: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;OMLET.KAISERSCHMARREN Z HOTELU MERANERHOF&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1,5 łyżki cukru&lt;br /&gt;1/4 szkl mąki&lt;br /&gt;1/4 szkl mleka&lt;br /&gt;1 małe kwaśne i twarde jabłko&lt;br /&gt;2 łyżki rodzynek&lt;br /&gt;1 łyżeczka masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cukier puder do posypania &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzynki sparzam, jabłko obieram i kroję w drobną kostkę. Białko oddzielam od żółtka.Żółtko miksuję z mąką i mlekiem, zaś białko ubijam z cukrem w oddzielnym naczyniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszam delikatnie, acz dokładnie jedną masę z drugą, a na koniec wrzucam jabłko i odcedzone rodzynki, mieszam. Rozgrzewam niedużą patelnię i wrzucam na nią 1/2 łyżeczki masła. Na roztopiony tłuszcz wylewam masę. Gdy spód się zetnie, przewracam omlet (zsuwam omlet na talerz przypieczoną częścią od spodu, a następnie energicznie wrzucam na patelnię drugą stroną), dodając na spód resztę masła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy omlet będzie złocisty, kroję go drewnianą szpatułką na drobniejsze części, układam na talerzu i posypuję cukrem pudrem. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5743223048530006172?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5743223048530006172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/triduum-zaczaam-po-cesarsku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5743223048530006172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5743223048530006172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/triduum-zaczaam-po-cesarsku.html' title='Triduum zaczęłam po cesarsku...'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5875681558753636767</id><published>2011-04-16T14:00:00.005+02:00</published><updated>2011-04-17T09:57:29.783+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Ciastka dla łasucha</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img847.imageshack.us/img847/1852/70091361.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img847.imageshack.us/img847/1852/70091361.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witajcie,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie jest dla mnie wciąż ciągłym zdziwieniem. Gdyby ktoś powiedział mi, że będę przygotowywać kolacje szabatową to  bym nie uwierzyła. Gdyby ktoś powiedział mi, że będę występować w roli Matki Żydówki to bym nie uwierzyła. To był piękny i cudowny czwartek. Mimo , że byłam tak zmęczona, zdenerwowana i zawiedziona sobą, że jedyne co mogłam to powstrzymywanie mokrych oczu. W takich chwilach zwykłe „dziękuję” czy sms treści: „Aniu, nigdy nie wyglądałaś piękniej niż dziś w czarnej chuście, zapalająca świece. Dziękuje za kolacje. Do zo !” na prawdę przywraca mi siły do życia.  Owego wieczora podałam czulent, cymes i lekach zeny. W rytuale szabatowym oczywiście była chałka, sól i wino.  Z racji na liczne pytania co do przepisu na owo jedzenie niebawem umieszczę receptury na ich wykonanie. Tymczasem idę obłożyć moje Słowo i wrócę do obliczania wynagrodzenia. W poniedziałek czeka mnie kolejny sądny dzień.  A dla umilenia rachunkowych czynności zrobiłam ciasteczka z czekoladą. Takie zwykłe. Zainspirowane „Kuchnią” Nigelli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ciasteczka z czekoladą (ok.16 ciasteczek)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;150 g masła miękkiego niesolonego&lt;br /&gt;ok. 200 g miałkiego cukru białego ( u Nigelli 125 g jasnego cukru trzcinowego i 100 g miałkiego cukru)&lt;br /&gt;kilka kropel olejku migdałowego ( Nigella dała 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii)&lt;br /&gt;1 jajko z lodówki&lt;br /&gt;żółtko 1 jajka z lodówki&lt;br /&gt;250 g mąki ( Nigella sugeruje  300 g, ja dałam 200 a i tak było za gęste, więc dodałam pół filizanki mleka)&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia ( u Nigelli 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej)&lt;br /&gt;320 g łezek z mlecznej czekolady ( ja pokroiłam 1/2 tabliczki czekolady mlecznej i ½ tabliczki czekolady mlecznej z bakaliami na drobne kawałki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masło roztopiłam w garnku i odstawiłam do przestygnięcia. Cukier wsypałam do miski, zalałam przestudzonym płynnym masłem i dobrze wymieszałam.  Dodałam olejek migdałowy oraz zimne jajko i żółtko, po czym zmiksowałam. Powoli wmieszałam mąkę z proszkiem do pieczenia, dodałam mleko. Łyżką nakładałam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Ciastka najlepiej piec na 2 raty, a na czas pieczenia pierwszej blachy miskę z ciastem wstawić do lodówki. Piec w temp. 170 st. C przez 15 minut, aż lekko zarumienią się na krawędziach. Ciasteczka ostudzić na blasze przez 5 minut, zanim przełoży się na metalową kratkę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S:  Ostatnio muzycznie po głowie śpiewa mi &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=c4s3dOn0GfQ"&gt;Lissie " Everywhere I go"&lt;/a&gt;. Czyżby słoń był aniołem?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5875681558753636767?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5875681558753636767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/ciastka-dla-asucha.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5875681558753636767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5875681558753636767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/ciastka-dla-asucha.html' title='Ciastka dla łasucha'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-10335721790914751</id><published>2011-04-12T22:25:00.005+02:00</published><updated>2011-04-13T07:13:55.754+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczkowo'/><title type='text'>Ciasto jogurtowe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img816.imageshack.us/img816/7096/92296240.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img816.imageshack.us/img816/7096/92296240.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Raduj się w Panu*,&lt;br /&gt;a On spełni pragnienia Twego serca” (Psalm 37)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku dni w mojej głowie kołaczą się te słowa. Są one niesamowite, proste i doskonałe. Co z tego, że wypowiedziane tysiące lat przede mną.  Wiem i czuję, że Psalmista kieruje je specjalnie do mnie.  Jest tak jak powinno być – jest radość, spokój, nadzieja i ufność, że moje pragnienia będą zrealizowane. Wiadomo, że nie dziś, nie jutro, ale to Kiedyś nastanie i już daje mi wiele dobra.&lt;br /&gt;      Jako bardziej przyziemny wyraz mojego radośnienia i wiosenności znów przywdziałam kasztanowe obramowanie. Do tego trochę złota, brązu i szczypta niepoukładanych myśli. Myślami zielonymi i (a jakżeby inaczej) pomarańczowymi. Bratam się z moim Duchem i moimi Aniołami Stróżami. Myśląc o nich upiekłam dzisiaj ciasto jogurtowe. Jogurt malinowy.** Maliny są namiastką rajskiego powietrza. Jak dla mnie Bóg mógłby postawić w Edenie krzak malin, Zresztą kto powiedział, że nie postawił. W końcu jest napisane tylko o owocu. Jabłko, banan czy granat zostały narzucone w kulturowo – obyczajowy sposób. A możeby tak maliny.&lt;br /&gt;Zamykam oczy, wsłuchuję się w ciszę i jednoczę się z rzeczywistością. Przepełniam się nią i staram się być dla niej i żyć w niej. &lt;br /&gt;Jeszcze bardziej przyziemnie rozpoczęłam praktyki studenckie. Tak, już teraz ,aby mieć wolne w wakacje z ewentualnym przeznaczeniem na kampanie wrześniową. (Choć postaram się, aby ta opcja nie została wykorzystana.) Praktykuję w sądzie. Od rzeczy prostych (choć nie mniej męczących) jak „stempel, pieczątka, ksero” po wymagające większej uwagi: protokołowanie, noszenie akt ( a w zasadzie wożenie ich wózkiem rodem z hipermarketu). Na dodatek chorowałam ( i nadal resztek mnie trzyma) więc wracając w piątek do mieszkania byłam wypruta z wszelkich sił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Dzisiaj Dzień Czekolady. Czy zjedliście swoją porcję?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* w oryginale hebrajskim jest zamiast raduj się słowo: "skosztuj, rozsmakuj się".&lt;br /&gt;** A wracając do ciasta jogurtowego – posiłkowałam się przepisem Liski , tyle tylko ja nie dałam dżemu.  Upiekłam go w Pańskiej Sforze tak dla uspokojenia i wyciszenia. Sobie odkroiłam kawałek resztę zostawiając przybyszom z adnotacją na kartce:”Zjedz mnie! - ciasto jogurtowe”. W mieszkaniu ładnie pokroiłam na kwadraty (nie było ich zbyt dużo) i postawiłam na stole. Gdy niespodziewanie wpadł Sz. Zjadł mi niemal wszystkie zostawiając jeden kawałek. Cóż...przynajmniej zwiędłego fiołka w to miejsce zostawił. A przychodząc ponownie do Pańskiej Sfory na pustej blaszce znalazłam karteczkę : „Zjedliśmy, było pyszne!” (czy coś w ten deseń). W każdym razie było hasło to i odzew się znalazł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się ciepło&lt;br /&gt;A.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ciasto jogurtowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;1 kubeczek owocowego jogurtu (dałam odrobinę więcej)&lt;br /&gt;180 g drobnego cukru&lt;br /&gt;300 g mąki pszennej&lt;br /&gt;2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;60 g roztopionego i ostudzonego masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajka wbić do miski i utrzeć z cukrem na puszystą masę. Ucierając powoli dodać jogurt.  Wymieszaną mąkę z proszkiem do pieczenia  powoli dodawać do masy jajeczno – jogurtowej zmniejszając obroty miksera. Wlać na koniec ostudzone i roztopione masło i krótko zmiksować.&lt;br /&gt;Formę posmarować masłem, oprószyć mąką lub bułką tartą lub wyłożyć papierem do pieczenia. &lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 170 st. C. Wstawić ciasto, piec 50-60 minut. Po upieczeniu ostudzić w formie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-10335721790914751?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/10335721790914751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/ciasto-jogurtowe.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/10335721790914751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/10335721790914751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/ciasto-jogurtowe.html' title='Ciasto jogurtowe'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-5484048677986369362</id><published>2011-04-02T15:24:00.004+02:00</published><updated>2011-04-02T16:01:13.988+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Muffinki na przysporzenie radości życia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img163.imageshack.us/img163/5738/dsc0014wv.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img163.imageshack.us/img163/5738/dsc0014wv.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie moi mili, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakieś 2 dni temu  był Światowy Dzień Muffinki. Dla mnie był to bodziec do powrócenia do tak uroczego wypieku. Przez ten czas poznałam prawdziwe  muffinkowe maniaczki i bardzo się cieszę z tego faktu, że nie jestem w moim "zakręceniu" osamotniona.  Wczorajsze muffinki, które stworzyłam niestety się nie ostały. Zatem dziś wydanie drugie poprawione. Wczoraj z przepisu Nigelli Lawson na muffinki z jabłkiem i cynamonem , dzisiaj z przepisu Ani D. (Czyli mojego , tak gwoli ścisłości). &lt;br /&gt;Nawet nie wiecie ile radości daje panowanie nad rzeczywistością. A ile spokoju i nadziei! Jest pięknie. Mam nadzieję, że u Was także następują słoneczne chwile.  A jeśli nie to czas burzy i naporu niech was szybko opuści. &lt;br /&gt;Cieszę się, że poznaję ludzi. Coraz bardziej mnie zachwycają i urzekają. Jak wiele dobra i  życzliwości z nich płynie. Jak nic tylko dziękować  Jemu, że jest tak  a nie inaczej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie się ciepło i pamiętajcie : "Wszystko co najlepsze dopiero przed Wami!". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pisałam ja - &lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Muffinki na przysporzenie radości życia (12 sztuk)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;ok 150 ml jogurtu naturalnego ( + odrobina mleka)&lt;br /&gt;150 ml oleju&lt;br /&gt;150 g mąki pszennej&lt;br /&gt;100 g mąki razowej ekologicznej typ 2000&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;garść suszonej żurawiny&lt;br /&gt;garść migdałów&lt;br /&gt;2 jabłka&lt;br /&gt;2 łyżeczki cynamonu, kardamonu, imbiru&lt;br /&gt;2 łyżeczki poppingu z amarantusa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie mokre składniki łączymy ze sobą , dodajemy do nich mąki z proszkiem do pieczenia. Dorzucamy jablka pokrojone w kostkę , żurawinę, pokrojone drobno migdały i przyprawy. &lt;br /&gt;Nakładamy do papilotek. Na wierzch posypujemy cukrem cynamonowym oraz poppingiem z amarantusa.  Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180st. C przez 20 minut.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-5484048677986369362?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/5484048677986369362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/muffinki-na-przysporzenie-radosci-zycia.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5484048677986369362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/5484048677986369362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/04/muffinki-na-przysporzenie-radosci-zycia.html' title='Muffinki na przysporzenie radości życia'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-8448740493948385294</id><published>2011-03-31T14:00:00.003+02:00</published><updated>2011-06-03T00:22:06.309+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia żydowska'/><title type='text'>100. Pudding chałkowy z jabłkiem i marcepanem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img25.imageshack.us/img25/9830/dsc0005ye.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img25.imageshack.us/img25/9830/dsc0005ye.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie wiosennie, &lt;br /&gt;Dziś kontynuacja żydowskich klimatów ( zasługa chałki i marcepanu) i takich retro nastrojów. Aż chciałoby się zakrzyknąć : Shalom! lub Sh'ma Isreal! .  Zdecydowanie jest to przepis na zużycie tego co mamy w kuchni np: chałka nie pierwszej świeżości czy jabłka , których uroda już dawno przeminęła. &lt;br /&gt;Z racji, że pudding jest tworzony na podejmowanie gościa zrobiłam połowę bez marcepanu. Akurat mój gość nie przepada za marcepanem.  Dla odróżnienia połowę posypałam cukrem cynamonowym, a połowę "zwykłym". &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img849.imageshack.us/img849/4310/dsc0013b.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img849.imageshack.us/img849/4310/dsc0013b.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; A z obserwacji koziogrodzkich , gdy snuję się późno wieczornymi bądź wczesnonocnymi godzinami zauważam ludzi intensywnie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;biegających&lt;/span&gt;. Bywaja to osobniki zarowno osamotnione, jak i żyjące w stadzie. Przedstawiciele płci zarówno pięknej jak i silnej. ;)&lt;br /&gt;Swoją drogą czy nie mają odwagi  podejmować tegoż sportu w godzinach porannych , przedpołudniowych,  czy braknie im czasu. A może  ta pora jest zdecydowanie lepsza do wyzwolenia pokładów energii? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Tym o to przepisem dobiłam do setki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bywajcie zdrowi&lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pudding chałkowy ( przepis z moimi zmianami zaczerpnięty od &lt;a href="http://brulionzprzepisami.blox.pl/2011/03/bread-pudding-czyli-czy-deser-z-chleba-moze-byc.html#ListaKomentarzy"&gt;brulionu z przepisami&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1 chałka &lt;br /&gt;1 garść rodzynek&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;200 ml śmietanki 30 %&lt;br /&gt;ok. 300 ml mleka&lt;br /&gt;1 batonik marcepanowy &lt;br /&gt;1 jabłko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cukier cynamonowy do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako dodatek można podać z sosem waniliowym : śmietanka kremówka 36 %  + cukier waniliowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naczynie żaroodporne wysmarowałam masłem. Każdą kromkę chałki również. Ułożyłam kromki chałki pod kątem, aby na siebie nachodziły. Posypałam rodzynkami i połowę drobno pokrojonym marcepanem. Obrane jabłko, pokroiłam w plasterki i powtykałam w wolne przestrzenie. &lt;br /&gt;Mleko i śmietankę podgrzałam w garnuszku.  Jajka  rozmąciłam widelcem w misce i powoli dodawałam śmietankowo - mleczny płyn. Polałam chałkę znajdującą się  w naczyniu i odstawiłam na 15 minut. Po tym czasie przycisnąć chałki do całkowitego namoczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego na 160 st. C. Zapiekać przez ok. 30 min. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-8448740493948385294?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/8448740493948385294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/100-pudding-chakowy-z-jabkiem-i.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8448740493948385294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/8448740493948385294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/100-pudding-chakowy-z-jabkiem-i.html' title='100. Pudding chałkowy z jabłkiem i marcepanem'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1345214889673616131</id><published>2011-03-27T11:30:00.001+02:00</published><updated>2011-06-03T00:23:22.901+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia żydowska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><title type='text'>Schab w pomarańczach z żydowską nutą i melisą</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img21.imageshack.us/img21/4892/23530761.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img21.imageshack.us/img21/4892/23530761.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witajcie , &lt;br /&gt;  Przyznam się Wam do pewnego  „brzydkiego” procederu. Idąc koziogrodzkimi  ulicami - zwłaszcza samej -  zdarza mi się słuchać (podsłuchiwać) rozmów osób idących obok mnie. Zazwyczaj są to  szybkie zdania z pewnością wyrwane z kontekstu.  Słyszałam  jak dziewczynka 4-5 letnia zapytała się :&lt;br /&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Mamo, dlaczego po mnie przyszłaś?”&lt;/span&gt; jej mama niemal z wyrzutem : &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„ A co miałam nie przychodzić?”&lt;/span&gt; Dziewczynka:&lt;span style="font-style:italic;"&gt;” No nie...”&lt;/span&gt;. Jestem ciekawa co mama mogła jej dalej powiedzieć. Ja poszłam dalej. &lt;br /&gt;Ja bym po prostu odpowiedziała: „Bo cię kocham!” albo „Jesteś moją córeczką to normalne, że bym cię nie zostawiła”.  Tak mnie się przynajmniej wydaje. W końcu są uczucia i słowa tak „oczywiste”, że przez brak naszej komunikacji dochodzi do niemałych sporów. A gdy tak przemierzam owe  koziogrodzkie szlaki to na pewno wyglądam jak radośnie potłuczona.  Jestem przepełniona moim życiowym ADHD  i do mojego wyglądu przyczynia się posiadanie uśmiechu  na twarzy niczym banan od ucha do ucha.&lt;br /&gt; Przyznam się również, że przez dzisiejszą zmianę czasu  spałabym za długo. Zawsze mam problem kiedy jest godzina do przodu, a kiedy do tyłu. Dzięki M. zostałam na szczęście oświecona. &lt;br /&gt;W najbliższym czasie planuję zaznajomić się jeszcze bliżej z kuchnią żydowską. Wszelkie propozycje  przyjmę z radością.  A dzisiaj pewna wariacja na temat kuchni żydowskiej w połączeniu zupełnie nie koszernego schabu. Na to jednak spuszczam zasłonę milczenia. Aż wypadałoby zapalić menorę i posłuchać klezmerskiej muzyki. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Ko_1O6AUYrw/TY8CtqVZMHI/AAAAAAAAAN8/mLQGDVPguto/s1600/c.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Ko_1O6AUYrw/TY8CtqVZMHI/AAAAAAAAAN8/mLQGDVPguto/s400/c.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588688646071464050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Schab w pomarańczach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 płaty schabu średniej grubości&lt;br /&gt;2 laski cynamonu&lt;br /&gt;1 łyżeczka imbiru w proszku&lt;br /&gt;1 łyżeczka cynamonu&lt;br /&gt;szczypta chili pieprzu cayenne&lt;br /&gt;1 gwiazdka anyżu&lt;br /&gt;sok z 1 pomarańczy (świeżo wyciśnięty, może być z miąższem)&lt;br /&gt;kilka goździków&lt;br /&gt;kilka ziaren pieprzu&lt;br /&gt;1-2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;garść rodzynek&lt;br /&gt;1 łyżka cukru &lt;br /&gt;1 łyżka oleju&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do woreczka foliowego włożyłam pokrojony w kostkę schab. Dodałam sok z pomarańczy i wszystkie przyprawy. 1 laskę cynamonu połamałam na kawałki, druga mniejszą dałam w całości.  &lt;br /&gt;Tak marynowałam 2 dni. Po dwóch dniach rozgrzałam na patelni olej. Dodałam  czosnek i zawartość z woreczka. Ja rodzynki wrzuciłam bezpośrednio na patelnię, gdyż wcześniej o nich zapomniałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie przystąpiłam do surówki zdecydowanie bardziej żydowskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img4.imageshack.us/img4/8854/94519458.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 531px;" src="http://img4.imageshack.us/img4/8854/94519458.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Surówka z marchewką, pomarańczą i melisą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 marchewki &lt;br /&gt;1 jabłko&lt;br /&gt;1 pomarańcza&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru&lt;br /&gt;kilka listków melisy&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Marchewkę umytą i oskrobaną pokroiłam w plasterki. Dodałam wyfiletowaną pomarańczę pokrojoną w trójkąt wraz z jabłkiem. Posypałam cukrem i dorzuciłam melisę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: Następny post będzie miał numer 100. Niesamowite!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1345214889673616131?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1345214889673616131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/schab-w-pomaranczach-z-zydowska-nuta-i.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1345214889673616131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1345214889673616131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/schab-w-pomaranczach-z-zydowska-nuta-i.html' title='Schab w pomarańczach z żydowską nutą i melisą'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Ko_1O6AUYrw/TY8CtqVZMHI/AAAAAAAAAN8/mLQGDVPguto/s72-c/c.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-1348478827168716713</id><published>2011-03-23T08:03:00.009+01:00</published><updated>2011-03-23T08:28:53.565+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>"Przepis na życie"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-UYy0LuMciV0/TYme-i83R9I/AAAAAAAAANs/ydk2PySb0P8/s1600/87c98ae6ed71fc7be03b7204110aee23%252C29%252C1.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 225px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-UYy0LuMciV0/TYme-i83R9I/AAAAAAAAANs/ydk2PySb0P8/s400/87c98ae6ed71fc7be03b7204110aee23%252C29%252C1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587171610100975570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj  około kulinarnie. Mianowicie o serialu emitowanym przez stację na T. Przyznam, że byłam bardzo ciekawa co zgotują i wysmażą nam twórcy tego serialu. Dodatkową zachętą była dla mnie informacja, iż serial został stworzony na podstawie oryginalnego scenariusza pani Agnieszki Pilaszewskiej. (Tak, tej aktorki, która grała między innymi w "Tygrysach Europy" czy "Miodowych Latach".) W czasach masowego przenoszenia  zagranicznych serialowych scenariuszy  na grunt polski to prawdziwy atut. &lt;br /&gt;I aktorzy: Magda Kumorek(Świetna aktorka! Czapki z głów za jej rolę!), Borys Szyc (Jego jestem najbardziej ciekawa. Tym razem można zobaczyć go  w roli kucharza.Jak na razie nie miałam okazji zobaczyć pełni jego możliwości w tej roli.), Piotr Adamczyk ( Taka serialowa niedojda sterowana przez kobiety. Rozumiem , że pan Piotr na siłę chce zerwać z dotychczasowymi wcieleniami aktorskimi. Od Chopina po JPII.)&lt;br /&gt;Po tych paru odcinkach przyznam, że serial mnie się podoba , ale wciąż jest w nim za mało jedzenia. Zdaję sobie sprawę , że serial musi sie rozkręcić. Obecnie następuje wprowadzenie do akcji, jednakże jedna potrawa na odcinek to dla mnie za mało. Do gustu przypadł mi bardzo humor serwowany w każdym odcinku. Ten serial jest ciepły i domowy. Dla mnie to jakiś paradoks, gdyż sytuacja w której znalazła się główna bohaterka (nomen omen Anka) wcale do wesołych nienależy. &lt;br /&gt;Bardzo polecam "Przepis na życie". Jak dla mnie serial ma potencjał i mam nadzieję, że nie zostanie zmarnowany. &lt;br /&gt;Serial w niedziele ok. 21:30 na TVN. &lt;br /&gt;* zdjęcie wzięłam z oficjalnej  strony serialu &lt;br /&gt;Pozdrawiam&lt;br /&gt;Ania&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-1348478827168716713?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/1348478827168716713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/przepis-na-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1348478827168716713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/1348478827168716713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/przepis-na-zycie.html' title='&quot;Przepis na życie&quot;'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-UYy0LuMciV0/TYme-i83R9I/AAAAAAAAANs/ydk2PySb0P8/s72-c/87c98ae6ed71fc7be03b7204110aee23%252C29%252C1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-7301102251898366580</id><published>2011-03-17T12:50:00.004+01:00</published><updated>2011-07-12T10:29:16.833+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiadowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><title type='text'>Tarta szpinakowa z fetą i Dzień Św. Patryka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-AlUzXs9x9K4/TYH0tH4KwYI/AAAAAAAAANk/TikEX-FltNI/s1600/DSC_0012.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-AlUzXs9x9K4/TYH0tH4KwYI/AAAAAAAAANk/TikEX-FltNI/s400/DSC_0012.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5585014068962050434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Róża otrzymana w zeszłym tygodniu niestety mi uschła. A była taka biała i niewinna. Raczę się kawą z mlekiem (i niestety cukrem, o Wielki Poście!). Patrzę jak po kubku  w szare kwiatki spływa kawa tworząc  najróżniejsze zaciekowe wzory.  Uzupełniam mój kalendarz. (Tak ćwiczę swoją wątpliwą systematyczność, sumienność i staranność, aby niczego  nie przespać i nie przegapić).&lt;br /&gt;Wzięłam udział w warsztatach fotograficznych. Mam nadzieję, że nie zapomnę tego co  mnie przekazywano. &lt;br /&gt;Zmieniłam zimową kurtkę na lżejszy płaszcz. Jeszcze chwila , a mój kurczakowy* płaszcz będzie miał kolejne sezonowanie. Jeszcze tylko poszukuję iście kwiecistej chusty na ten kwiecisty czas. Na nowo  odziewam kwiecistości i inne groszkowe wzory.  &lt;br /&gt;Aktualizuję mój osobisty słownik. Wyzbywam się niektórych słów, a inne wręcz muszę wdrożyć.  Nigdy więcej słów: „ale”, „oby”,”masakra”,”porażka” i moje ulubione „no, ale tak się nie da!” i „nic takiego!'.&lt;br /&gt;Słucham audycji** o bratniej duszy. Niesamowite! Takie to proste, a jednocześnie tak trudne do zbudowania. Polecam do posłuchania na stronie polskiego radia.  Poza tym nowa dusza  Yael Naim na nowo mną zawładnęła na zmianę z Lenką i Caro Emerland.  Jak nic przy takich dźwiękach aż miło się kucharzy. &lt;br /&gt;Przy dźwiękach audycji pana Piotra Barona tworzyłam dzisiaj tartę szpinakową z fetą. Kruche słone ciasto, zielony szpinakowy farsz. Och zazieleńcie w  dniu Świętego Patryka! Koniczynkowo aby Niepojętą Trójcę chwalić, i na zielono aby więcej nadziei w życiu gościło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S: To co dzieje się obecnie na świecie ogromnie mnie zatrważa - Japonia, Libia, Egipt. Jednak modlę się o pokój i staram się, aby złe myśli nie przytłaczały. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie&lt;br /&gt;Ania &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-pPorxEgiw4Y/TYHzoYhtTuI/AAAAAAAAANc/qo649gTA1AM/s1600/a.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-pPorxEgiw4Y/TYHzoYhtTuI/AAAAAAAAANc/qo649gTA1AM/s400/a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5585012888020274914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tarta ze szpinakiem i fetą &lt;br /&gt;Ciasto kruche:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200 g mąki&lt;br /&gt;100 g masła&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Farsz:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 opakowanie szpinaku mrożonego w liściach (ja wymieszałam z rozdrobnionym pół na pół)&lt;br /&gt;ok.150 g sera feta&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;2 cebule &lt;br /&gt;2 łyżki śmietany&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagniotłam kruche ciasto. Masło pokrojone w kostkę stopniowo dodawałam do pozostałych składników. Siekam i wyrabiam. Wkładam do lodówki na ok. 30 minut.&lt;br /&gt;Farsz jest bardzo prosty.  Na 2 łyżki oleju dodaję zamrożony szpinak.Gdy się rozmrozi dodaję pieprz, gałkę, rozdrobnioną fetę , śmietanę i jajko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrzewam piekarnik do 200 st. C. Spód tortownicy wykładam kruchym ciastem, które nakłuwam widelcem.Boki wykłądam kruchym ciastem uformowanym w trójkąty.  Podpiekam ciasto 15 minut, następnie wyciągam z piekarnika, nakładam masę szpinakową, którą lekko ubijam widelcem i piekę przez kolejne 20 minut. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne moje wariacje szpinakowe widać choćby w postaci &lt;a href="http://przyprawmnie.blogspot.com/2010/09/tortilla-ze-szpinakiem-mozarella-i.html"&gt;tortilli ze szpinakiem, mozzarellą i oliwkami&lt;/a&gt;   i &lt;a href="http://przyprawmnie.blogspot.com/2010/07/szpinak-w-kryminale.html"&gt;penne ze szpinakiem&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*kurczakowość wzięła się od jego bardzo intensywnego żółtego koloru.&lt;br /&gt;** Dobronocka w radiowej Trójce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-7301102251898366580?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/7301102251898366580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/tarta-szpinakowa-z-feta-i-dzien-sw.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7301102251898366580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/7301102251898366580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/tarta-szpinakowa-z-feta-i-dzien-sw.html' title='Tarta szpinakowa z fetą i Dzień Św. Patryka'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-AlUzXs9x9K4/TYH0tH4KwYI/AAAAAAAAANk/TikEX-FltNI/s72-c/DSC_0012.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-4965555665080836872</id><published>2011-03-09T14:43:00.007+01:00</published><updated>2011-03-12T10:54:57.538+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Najbardziej kobieca potrawa to.... i owsianka z mango</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img848.imageshack.us/img848/230/dsc0024uu.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 532px;" src="http://img848.imageshack.us/img848/230/dsc0024uu.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj proszę Was o małą pomoc. Chcę upiec/ugotować/stworzyć Coś co będzie kojarzyło się z kobietą. Tak jestem natchniona po wczorajszym dniu. Ma to być coś dla mnie nowego. Czekam na propozycję. Z czym kojarzy się kobieta?&lt;br /&gt;Dla osoby , której propozycja spodoba mnie się najbardziej przewiduję małą nagrodę w postaci herbaty matrymonialnej. &lt;br /&gt;A dzisiaj serwuję owsiankę z mango, którą zajadałam się wczoraj. Przepis niezwykle podobny do &lt;a href="http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/01/owsianka-czyli-domowe-przeboje-nad.html"&gt;poprzedniego&lt;/a&gt; i zaczerpnięty z książki "Gotuj i chudnij".&lt;br /&gt;Od dziś Wielki Post. &lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie i słonecznie&lt;br /&gt;A.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-4965555665080836872?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/4965555665080836872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/najbardziej-kobieca-potrawa-to-i.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4965555665080836872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/4965555665080836872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/najbardziej-kobieca-potrawa-to-i.html' title='Najbardziej kobieca potrawa to.... i owsianka z mango'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-2042597313255115849</id><published>2011-03-06T10:00:00.002+01:00</published><updated>2011-03-06T10:01:02.636+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><title type='text'>Herbata matrymonialna "coś dziwnego wisi w powietrzu mamo moja kochana" *</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img828.imageshack.us/img828/7696/dsc0014nx.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 533px;" src="http://img828.imageshack.us/img828/7696/dsc0014nx.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witajcie , &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj herbacianie. Kolejny raz stworzyłam mieszankę herbacianą. Tym razem o wdzięcznej nazwie " herbata matrymonialna". Chyba każdy z Was wie co mogłam mieć na myśli tworząc taką wariację.  Dla pewnych  osób może być niczym eliksir miłości.  Zostałam zainspirowana przez przynajmniej trzy zdarzenia.&lt;br /&gt; Pierwsze piosenka "Kardamon i pieprz" mojego ulubionego Mikromusic, drugie urodziny I. i forma prezentu dla niej i trzecie akcja "szukania męża/żony", którą w dość zabawnej formie rozpoczęliśmy  prowadzić w Pańskiej Sforze. Akcja w zasadzie została rozpoczęta przez Sz. , ale o tym cicho sza....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Herbata matrymonialna &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200 g czarnej dobrej gatunkowo herbaty ( użyłam Yunnan)&lt;br /&gt;2 łyżki hibiskusa&lt;br /&gt;2 łyżki kwiatów pomarańczy ( ze strefy bio)&lt;br /&gt;łyżka rodzynek,&lt;br /&gt;5 - 6 goździków&lt;br /&gt;kilka ziaren kardamonu&lt;br /&gt;kilka ziaren pieprzu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki łączymy ze sobą opakowaniu dość szczelnym, aby nie wietrzała. Wymagające roztarcia czy rozłupania przyprawy jak kardamon czy goździki tak właśnie "obrabiamy". &lt;br /&gt;Odstawić do przegryzienia najlepiej na kilka dni, ale już po jednym nadaje się do spożycia.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam  hibiskusowo &lt;br /&gt;A. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*oczywiście fragment tekstu piosenki "Kardamon i pieprz"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-2042597313255115849?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/2042597313255115849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/herbata-matrymonialna-cos-dziwnego-wisi.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2042597313255115849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2042597313255115849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/herbata-matrymonialna-cos-dziwnego-wisi.html' title='Herbata matrymonialna &quot;coś dziwnego wisi w powietrzu mamo moja kochana&quot; *'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-162799986150268543.post-2455712922272399766</id><published>2011-03-02T13:07:00.002+01:00</published><updated>2011-03-02T13:12:40.285+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='racuszki'/><title type='text'>Racuchy z jabłkami czyli alternatywa dla Dnia Pączka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img819.imageshack.us/img819/7335/33887227.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 800px; height: 533px;" src="http://img819.imageshack.us/img819/7335/33887227.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Moi drodzy,&lt;br /&gt;Od kilku już lat szukam  przepisu  na racucha niemal idealnego. Jak wzorzec z Sevre dla metra dla mnie wzorcowe są i były racuchy mojej babci. Pełne jabłek , wyrośnięte, rumiane o złotobrązowym kolorze ...poprostu pyszne. I ten zapach! Niestety nie mam w żadnych tajemnych zbiorach  karteluszków z babciowymi przepisami. A szkoda! Sama była zawodową kucharką , a i zamiłowanie do tego przejawiała.  Pozostało mnie szukanie na własną rękę , troszkę wariacji na temat i metoda prób i błędów. (Choć jak mnie uczono na logice metoda prób i błędów to żadna metoda.)&lt;br /&gt;Dzisiaj racuchowo jako alternatywa dla jutrzejszego Dnia Pączka czyli Tłustego Czwartku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samych dobroci&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Racuchy z jabłkami i rodzynkami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;500 g mąki&lt;br /&gt;1 szklanka ciepłego mleka &lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;2 łyżeczki cukru &lt;br /&gt;1 opakowanie suszonych drożdży&lt;br /&gt;2 jabłka&lt;br /&gt;garść rodzynek &lt;br /&gt;kilka kropek olejku migdałowego&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;olej do smażenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąkę z drożdżami połączyłam  z 1/2 mleka z roztopionym masłem połączyłam ze wszystkimi składnikami. Odstawiłam na 20 minut.  Dodałam pozostałą część mąki i mleka.  Dodałam pokrojone jabłka. Wyjęłam gniazda nasienne oraz pokroiłam w plasterki.  Odstawiłam na 30 minut. &lt;br /&gt;Rodzynki namoczyłam w gorącej wodzie z olejkiem migdałowym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olej rozgrzać na patelni. Racuchy nakładać łyżką. Smażyć z obu stron na złoty kolor.  Usmażone placuszki  można posypać np: cukrem pudrem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego! &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/162799986150268543-2455712922272399766?l=przyprawmnie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/feeds/2455712922272399766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/racuchy-z-jabkami-czyli-alternatywa-dla.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2455712922272399766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/162799986150268543/posts/default/2455712922272399766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyprawmnie.blogspot.com/2011/03/racuchy-z-jabkami-czyli-alternatywa-dla.html' title='Racuchy z jabłkami czyli alternatywa dla Dnia Pączka'/><author><name>Przypraw mnie</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02291755337687691205</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry></feed>
